Refleksyjne...
W jakich szczęśliwych czasach żyjemy, że siedząc bezpiecznie w domu przed komputerem możemy spierać się o prawo do życia, moment poczęcia, eutanazję.
Nie musimy obawiać się, że ktoś za nas podejmie decyzję o naszej śmierci, nie wpadnie do domu z mieczem, maczetą, karabinem. Nie rozstrzela na ulicy, nie wysle na pewną śmierć. Uwspółcześniając nie poczęstuje nas też nowiczokową herbatą i nie znikniemy na posterunku po aresztowanu na proteście.
Możemy walczyć do ostatniej kropli śliny, którą oplujemy monitor, a potem możemy czekać czy nasze dzieci, których nie poddaliśmy abircji oddadzą nas do domu opieki byśmy umarli w samotności.
...idę po drinka..




Komentarze
Pokaż komentarze (3)