[notka okolicznościowa, zostanie skasowana po wyborach]
Proszę włączyć telewizor. Co kilka minut telewizje informacyjne raczą nas różnymi fragmentami wypowiedzi naszego Premiership. Jeśli teraz Państwo nie trafią na te fragmenty, to z pewnością w najbliższych godzinach będzie niejedna okazja, do usłyszenia tych fragmentów, które zresztą fragmentami żadnej całości nie są, tylko bezładną mieszaniną wolnych skojarzeń, by nie powiedzieć nerwicą natręctw. Ale nie o "zawartości treściowej" natręctw Premiera chciałem mówić. Chodzi mi o aspekt...dźwiękowy.
Proszę zauważyć i sprawdzić w archiwaliach: kilka miesięcy temu Premier zaczął się zacinać. Była to nieznośna seria ...y..y..y... powtarzająca się kilka razy w prawie każdym zdaniu. Raniąca uszy, drażniąca i kojarząca się z wypowiedzią nieprzygotowanego ucznia wyciągniętego do odpowiedzi znad kartki na której grał z kumplem w okręty.
Na tym nie koniec. Ledwie zaczęła się kampania wyborcza, do sekwencji ...y..y..y... doszła druga: ...m..m..m... .
Owe stękające męczarnie ...y..y..y... i ...m..m..m... w połączeniu z hasłem wyborczym "Zrobimy więcej" - tworzy wybitnie niestrawną i odstręczającą całość... Piarowcy, ratujcie image polskiego państwa! Zróbcie coś z tym.
Oczywiście te serie ...y..y..y... i ...m..m..m... mają swe źródła psychologiczne i psychofizjologiczne. Wątpię jednak, by komuś się chciało poświęcać czas na dociekanie przyczyn zdarcia się płyty. Wszak to już ostatnie obroty tego CZARNEGO krążka...


Komentarze
Pokaż komentarze (6)