Gorące tematy:

23 obserwujących
475 notek
189k odsłon
289 odsłon

Konfederacja nie powinna uczestniczyć dzisiaj w "uroczystej" hucpie ludzi bez honoru

Wykop Skomentuj12


1.

Konfederacja robi błąd uczestnicząc w dzisiejszej farsie ludzi bez honoru. Nie można uwiarygadniać swoją obecnością imprezy hucpiarzy za nic mających reguły uczciwej i równej walki wyborczej. Konfederacja wręcz wzorcowo nokautowana i pomijana w tych sekciarskich mediach winna szczególnie być zobligowana do publicznego ujawniania oszustwa „równych wyborów”.

Bycie partią pozasystemową – jak określił to prof. Wielomski – zobowiązuje do dawania świadectwa prawdzie, prawu i przyzwoitości oraz demaskowania dużych i malutkich cwaniaczków oraz wszystkich ich kamaryli i sieci klientelistycznych oraz sieci „służących ze strachu”.

Polska TV „publiczna” obficie futrowana z budżetu w latach 2015-2020 jest kopią TV węgierskiej z okresu premierowania Gyurcsány'ego w latach 2004–2009. W 2006 r. Węgrzy nie wytrzymali potoków zalewającej ich koreańskiej propagandy i ponad 10 tysięczny tłum podpalił budynek telewizji, zdobył go i zaczął nadawać – chociaż na chwilę – „swój” program. A Polacy? Dają 3 mld na produkcję matriksa, który potem biorą za rzeczywistość. Masochizm hipnotyczny społecznej warstwy 60+. Tak długie i dogłębne intoksykacje wziewne zawsze kończą się tragicznie. I tak będzie i w tym przypadku. Szkoda tylko młodego pokolenia, które będzie musiało żyć w matriksie produkowanym przez wesołą kamarylę dobrej zmiany.

Żadne wybory odbywające się w warunkach krańcowo agresywnego, monopartyjnego przechwycenia mediów publicznych z definicji nie mogą być wolne, równe i zgodne z Konstytucją. A więc uroczystości związane z usankcjonowaniem i uprawomocnieniem takiego sekciarskiego plebiscytu nie zasługują na obecność żadnego poważnego i uczciwego polityka.

2.

„Przy braciach Kaczyńskich stał od lat, znali się jeszcze ze szkoły i studiów. Wspierał Lecha i Jarosława, był prawnikiem prezesa PiS, z jego rekomendacji został sędzią Trybunału Konstytucyjnego.

Połączyło ich dzieciństwo na Żoliborzu, potem szkoła, studia prawnicze i poglądy. [...]

Wojciech Hermeliński współpracował z braćmi Kaczyńskimi przy Porozumieniu Centrum - pierwszej partii braci Kaczyńskich, działał też w Fundacji Prasowej "Solidarność". Kiedy w 1993 roku tygodnik "NIE" opublikował sfałszowaną lojalkę Jarosława Kaczyńskiego, to właśnie Hermeliński reprezentował go w sądzie.

W 2005 roku, kiedy bracia Kaczyńscy wygrali wybory z partią Prawo i Sprawiedliwość, ponownie sięgnęli po autorytet dawnego kolegi z klasy, który był wówczas wiceszefem Naczelnej Rady Adwokackiej. Najpierw rekomendowali go do Rady Nadzorczej TVP, potem - na sędziego Trybunału Konstytucyjnego.”

- Wybory były ważne — to decyzja Sądu Najwyższego. Z blisko 6 tys. protestów wyborczych Izba Kontroli Nadzwyczajnej SN większość wyrzuciła do kosza. Żaden z sędziów nie zgłosił do tej uchwały zdania odrębnego. Jak pan to ocenia?

- Oczywiście, że to może dziwić, bo powodów do złożenia takiego zdania odrębnego było aż za wiele, patrząc na niedawną kampanię. Ale cóż, sędziowie z nowej Izby najwyraźniej uznali, że nie należy wychodzić przed szereg. W tej zasiadają osoby mające naprawdę dobry dorobek tak naukowy, jak orzeczniczy. Tym bardziej dziwi mnie to zbiorowe milczenie. Cóż, być może wpływ miało też to, że te osoby - choć formalnie będące sędziami SN – tak naprawdę tymi sędziami nie są. Ich nominacje zatwierdziła nowa KRS, czyli instytucja wyłoniona wbrew konstytucji.

- Sugeruje pan, że ponieważ zostali oni sędziami dzięki PiS, to dziś czują się lojalni wobec PiS?

- Powiem tak: konstytucję potraktowano tu nieco niefrasobliwie. To, co mówiła przewodnicząca składu Izby Kontroli Nadzwyczajnej SN, uzasadniając ustnie uchwałę o ważności wyborów prezydenckich, było takim prześlizgnięciem się ponad poważnymi kwestiami. To uzasadnienie było wybitnie lakoniczne, na zasadzie "owszem, trochę złamano konstytucję, ale tylko niewiele". To jest podejście dość przerażające, bo przecież podczas tej kampanii mieliśmy do czynienia z tak rażącymi naruszeniami prawa, że nie trzeba specjalisty, by to stwierdzić. Ot, choćby sprawa tych "niewyborów"...

- Czyli elekcji z 10 maja 2020 r., którą odwołano na mocy decyzji "dwóch Jarosławów", czyli porozumienia politycznego Jarosława Kaczyńskiego i Jarosława Gowina? To porozumienie doprowadziło do rozpisania wyborów poza konstytucyjnym terminem.

Tak. Problem w tym, że porozumienie polityczne - ktokolwiek by je zawarł - nie ma żadnego wpływu na przepisy konstytucji. Tymczasem SN, zamiast wskazać jej naruszenie, stwierdził w swojej uchwale, że owszem, jakieś naruszenia ustawy zasadniczej były, ale niewielkie. Czyli - jak rozumiem - można je pominąć. To nie jest łatwe do zaakceptowania. Podobnie jak zlekceważenie przez Izbę Kontroli Nadzwyczajnej SN tego, że zmiany w kodeksie wyborczym Sejm uchwalał poza terminami ustalonymi przez Trybunał Konstytucyjny, czyli z pominięciem tej wskazanej przez TK zasady, że na sześć miesięcy przed wyborami prawa wyborczego zmieniać nie należy. Polski Sejm to sobie w tym roku zlekceważył, a SN uznał właśnie, że "no cóż, trudno, tak było widocznie trzeba”.

Wykop Skomentuj12
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale