51 obserwujących
984 notki
399k odsłon
  60   0

"Pandemia" jako produkowanie chaosu

Dla ludzi pewnego typu chaos jest stanem pożądanym, wartością samą w sobie. Chaos to mętna woda. Można się bosko obłowić w tej wodzie...

"Ludzie umierają , ale jakie są przyczyny ich śmierci? Na co umarli? Odpowiedź udzielona zgodnie z paradygmatem jedności brzmi: umarli na „chorobę koronawirusową” (covid) wywołaną – przyczyna jest zawarta już w samej nazwie – przez koronawirusa. Jego obecność wykrywa się za pomocą testu. Jednakże obecność wirusa w organizmie człowieka o niczym jeszcze nie świadczy; jego obecność nie jest chorobą. U znakomitej większości ludzi nie wywołuje żadnych objawów lub tylko łagodne, nie wymagające leczenia szpitalnego. Kto więc jest chory na „chorobę koronawirusową” ?

"Zróbmy tutaj mały eksperyment myślowy i przesuńmy ogłoszenie pandemii koronawirusa na styczeń 2021 roku. Mamy zatem wiosnę 2020 roku, u pewnego człowieka nagle pojawiają się: wysoka gorączka (powyżej 38˚C), złe samopoczucie, ból głowy, ból mięśni i stawów, ogólne rozbicie organizmu, a także kaszel, ból gardła, duszność (zob. objawy grypy na: https://www.gov.pl/web/zdrowie/objawy-i-przebieg-choroby). Udaje się do lekarza, który po zbadaniu go diagnozuje grypę, zapisuje jakieś leki, wypisuje tygodniowe L4, każe się położyć do łóżka. Mija rok, wiosną 2021 roku, już po ogłoszeniu „pandemii koronawirusa” ten sam człowiek ponownie przychodzi do tego samego lekarza z dokładnie takimi samymi objawami jak rok wcześniej. Jednak teraz lekarz, który wie już o „pandemii” , widzi kogoś innego niż przed rokiem – człowieka chorego na „chorobę koronawirusową”. Rok wcześniej takie rozpoznanie w ogóle nie mogłoby pojawić się w polu jego widzenia (myślenia), jednakże teraz, kiedy zaaprobował, podaną przez najwyższe władze polityczno-medyczne, naukową prawdę o pandemii, koronawirusie i objawach nieodróżnialnych – u przeciętnie zdrowego człowieka z normalnym układem odpornościowym – od objawów przeziębienia czy łagodnych objawów grypy, wszystko uległo przewartościowaniu: wystarczyło przesunięcie ramy percepcyjnej. Załóżmy jeszcze, że ów człowiek, który zjawił się u lekarza wiosną 2020 roku, nie posłuchał jego rad, nie położył się do łóżka, nie brał przepisanych leków, w rezultacie dostał obustronnego zapalenia płuc i zmarł. Lekarz wystawiający kartę zgonu ani przez chwilę nie wahałby się przed wpisaniem jako bezpośredniej przyczyny śmierci: „zapalenie płuc”. Gdyby natomiast sytuacja taka zdarzyła się w 2021 roku i chory z identycznymi objawami, ale mający pozytywny wynik testu, zmarł na zapalenie płuc, do karty zgonu lekarz wpisałby: „choroba koronawirusowa”.

Kontynuujmy nasz myślowy eksperyment. Oto hamburski Urząd Zdrowia zlecił wiosną 2020 roku przeprowadzenie sekcji zwłok zmarłych, których śmierć zaklasyfikowano – po wykryciu u nich obecności koronawirusa – jako spowodowaną przez „ chorobę koronawirusową”. Sekcje przeprowadził zespół pod kierownictwem prof. Klausa Püschela , dyrektora Instytutu Medycyny Sądowej Kliniki Uniwersyteckiej Hamburg-Eppendorf, jednego z najbardziej renomowanych lekarzy sądowych w RFN. W wypowiedziach dla prasy i występując w programach telewizyjnych prof. Püschel poinformował, że wszyscy zmarli klasyfikowani jako „zmarli na chorobę koronawirusową” byli już chorzy na co najmniej jedną poważną chorobę, część znajdowała się u schyłku życia. Trapiły ich m.in. ciężkie choroby płuc, ciężkie schorzenia sercowo-naczyniowe, nowotwory, także choroby innych układów; średnia wieku zmarłych wynosiła 80 lat (jedna ze zmarłych osób miała 100 lat).

Przy założeniu, że pandemia koronawirusa nie została ogłoszona na początku 2020 roku, ale na początku 2021 roku, to czy w 2020 r. hamburski Urząd Zdrowia zlecałby prof. Püschelowi przeprowadzenie sekcji zwłok? Czy śmierć tych osób wzbudziłaby jakiekolwiek wątpliwości czy podejrzenia lekarzy lub władz ? Czy po śmierci na przykład stuletniego człowieka ciężko chorego na serce, który do tego zachorował na obustronne zapalenie płuc, wzywano by prof. Püschela, aby przeprowadził obdukcję? Oczywiście nie, bo i po co, sprawa byłaby całkowicie oczywista. Co innego, gdyby liczący sto lat ciężko chory na serce człowiek zmarł na obustronne zapalenie płuc wiosną 2021 roku, czyli już po ogłoszeniu pandemii, a test wykazałby u niego obecność koronawirusa. Wówczas dla hamburskiego Urzędu Zdrowia sprawa stałaby się nieoczywista i postanowiłby się upewnić, czy ciężko chory na serce stulatek zmarł dlatego, że zachorował na obustronne zapalenie płuc, czy też dlatego, że zapadł na „chorobę koronawirusową”.

*****

W paradygmacie jedności (Wielki Wirus jako przyczyna śmierci) każdy zmarły, w którego organizmie wykryto obecność wirusa, może zostać uznany za zmarłego na „chorobę koronawirusową ”. Ludzie, którzy zmarli na zawał serca albo na raka przed „pandemią”, zmarli na zawał serca albo raka, natomiast ludzie zmarli na zawał serca albo na raka w okresie „pandemii”, ale mający pozytywny wynik, przeprowadzonego przed lub po śmierci, testu zmarli na „chorobę koronawirusową”. Wspomniany wyżej prof. Klaus Püschel stwierdził, że niektórzy zmarli , których badał, byli umierający (im moribunden Zustand), zanim się zainfekowali koronawirusem. Przed „pandemią” umierający człowiek po prostu umierał, natomiast po ogłoszeniu „pandemii” umierający człowiek z pozytywnym wynikiem testu umiera na „chorobę koronawirusową”. Wystarczy przesunąć ramę interpretacyjną a dwie identyczne sytuacje przestają być identyczne. Stąd można odpowiednio – w zależności od przyjętej metody i wymogów polityczno-medycznych – klasyfikować i reklasyfikować choroby i przyczyny zgonów.

W czasie „pandemii” ludzie umierają: „na koronawirusa”, „z powodu koronawirusa”, „z koronawirusem”, „w związku z koronawirusem”. Przyczyną śmierci może być „przypuszczalnie choroba koronawirusowa” lub „prawdopodobnie choroba koronawirusowa”. Czasami istnieje „podejrzenie”, że przyczyną śmierci była „choroba koronawirusowa”.

Wszystko, co związane z „pandemią” i koronawirusem staje się niejasne i niepewne: diagnozy, definicje przypadku, przyczyny śmierci, liczba zgonów. Paradygmat jedności wciskając wielość możliwych przyczyn w jeden sztywny gorset monokauzalności, musi w efekcie wytwarzać chaos, a nie – jak chcieliby jego zwolennicy – porządek. W paradygmacie rozproszenia gorset zostaje rozerwany, Wielki Wirus rozpada się na kawałki, przestając skrywać za swoimi szerokimi plecami wielorakie przyczyny zgonów."

[źródło: http://www.tomaszgabis.pl/2020/06/16/pandemia-choroby-koronawirusowej-w-paradygmacie-rozproszenia/]

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale