Mutacja homo sapiens
Pobekujemy do siebie zaganiani do
Obozów reedukacyjnych
Och, jakie cudowne halucynogenne czasy!
Mutacja, och mutacja
Mutacja mutacji
I mutacja mutacji mutacji
I mutacja mutacji mutacji mutacji
Przygniotą cię odbiorą ci wszystko
Dopóki się nie połapiesz
W ich narracji, śmierci narracji
Czy słyszała pani, jak galopuje
Ten Pan Demia? I jak tu się nie bać?
Nie widziała czegoś takiego
Nigdy nasza ziemia
Musimy zdusić tego wirusa
I wspierać rząd gdy z nim wojuje
lokdałnem i szczepionką
jak katiusza
Mutacją narracji codzienną
Zmieniaja ci mózg
W masę ciemną
Pokochasz ich wojnę z… tobą
Już ślinisz się radośnie na rozkazy
Które ci wydają – I nadzieje przez nich
Tobie z kpiną dawane witasz wciąż –
co rok, co lockdown-
Obfitszą śliną pawłowową
Oblepiającą twe myśli co ranek
Akcja – reakcja, zamknięcie – atrakcja
Odruchy – jak muchy, homo mutacja
Zbawienie – szczepiona, globu korona
Dezynfekcja – zdalna lekcja
Dzieci ogłupione, firmy anulowane
Oszczędności topnieją z ocieplenia
Klimatu, monitorowany do wieczora -
Od dnia, nie wyłączasz telewizora
Szpitale zamknięte, domy obostrzone
Znikniesz ty i podobnych ci miliony
Lecz wciąż jeszcze masz szanse
Poznać smak właściwej strony
[ z cyklu "cowi-ersze"]


Komentarze
Pokaż komentarze (1)