MOTTO
"Gudłaje w drogich futrach, w jedwabnej bieliźnie / Wystrojone szajgece w eleganckich butach, /Chamy, bydło spasione na własnej ojczyźnie, Którą codziennie w obcych kupczycie walutach!"
[J.Tuwim]
Wybory to w pewnym sensie gra giełdowa. Gra emocji i gra na emocjach. Kupowanie i sprzedawanie. Kota w worku, pacynki na sznurku, emerytowanych zbawców narodu, władców haków., drobnych cwaniaczków. Bawiących się życiem ludzi jak kot półżywym wróbelkiem. Żyjących z kłamstwa, kłamstwem i dla kłamstwa.
Trendy, przelicytowanie, bankructwa i zmanipulowane zwyżki. I tak można też czytać poniższy wiersz - jako opis dwóch korporacji partyjnych grających na giełdzie naszych losów...
"Premier Mateusz Morawiecki, to wyjątkowo zdolny człowiek, pracowity i zupełnie żelaznej odporności; on tak biega po kraju, pracuje, że czasem myślę, czy on aby czegoś tam w środku nie ma wmontowanego" - mówił prezes PiS Jarosław Kaczyński w sobotę w Toruniu.
"Krótko mówiąc to jest ktoś, kogo uważamy dziś za polityka, a wcześniej bankowca, naszej strony i kogoś, kto bardzo dużo dobrego robił dla Polski, także wtedy, gdy był w tym niedobrym środowisku. Bo przecież wspierał różnego rodzaju inicjatywy społeczne, inicjatywy np. harcerskie - mówił lider PiS. - Co mógł uczynić, aby ta dobra Polska, Polska tradycji, Polska przywiązania do wartości, funkcjonowała, to czynił. To jest nie tylko wyjątkowo uzdolniony polityk, ale to jest także po prostu bardzo dobry człowiek" - podkreślił Kaczyński.
"Mateusz Morawiecki to bardzo zdolny, najzdolniejszy człowiek w polskiej polityce. Jak się kogoś takiego ma w składzie, w zespole, to warto, by pracował dla Polski, a nie zabierać mu szanse. [...] Ode mnie też jest zdolniejszy [...]." - Jarosław Kaczyński.

Julian Tuwim: Giełdziarze
Wybiegają obłędnie i w popłochu pędzą,
W nerwowych mózgach skaczą kursa, akcje, czeki,
Mówią do siebie, liczą, biegną, byle prędzej,
Zapinając po drodze pękate swe teki.
Wczoraj kupił za milion, dzisiaj za dwa sprzeda.
Kupi jeszcze- gdzie dostać?- leci – płaci więcej,
Był w cukierni, był w banku, targuje się, nie da,
Liczy, gemacht, wziął, pędzi, sprzedał. Sto tysięcy.
A jutro znów popędzą z giełdy do kawiarni,
Puszczą w ruch bystre oczy i paluchy drżące,
I znów obsiądą stolik jak spiskowcy czarni,
Rzucając krótkie słowa i grube tysiące.
W twarz dadzą sobie napluć za tyle a tyle,
Obetrą gębę ręką, a sumę przeliczą!
Poproś ich o Chrystusa – zapytają: ile?
A gdy zgodzisz się – przyjdą jutro ze zdobyczą!
Gudłaje w drogich futrach, w jedwabnej bieliźnie
Wystrojone szajgece w eleganckich butach,
Chamy, bydło spasione na własnej ojczyźnie,
Którą codziennie w obcych kupczycie walutach!
Haussa, łotry! Na giełdę! Kwadransik szermierki!
Wrzeszczcie! To cały trud wasz, tak hojnie płacony!
Nuże! Z rączki do rączki przerzucać papierki
I leciutko zagarniać krocie i miliony!
A potem – zakąskami zastawiać stoliki!
Żreć, żreć, chlać i używać – wre wściekła robota!
Tłustym, słodkim likierem zapijać indyki
I – „Wina dla orkiestry! – Orkiestra Foxtrotta!”
Złodzieje na wolności! Próżniaki! Parszywce!
Bando rozzuchwalona i niesyta nigdy!
Baczcie! Marki, przepite wieczorem przy dziwce,
Jak proklamacje fruną w mrowie ludzkiej krzywdy.
Wyjdą z okrutnym hymnem podziemni mściciele,
Sto tysięcy ziębnącej i głodnej gołoty,
Rozbiją kasy, podrą spęczniałe portfele
I do gardła wam zaczną pięścią pchać banknoty!
Tutaj nie ma gadania. Tutaj pięści trzeba!
Wyłapać ten sztab czarny, łajdaków gromadę!
Za mordę, do więzienia – na suchy kęs chleba,
Bo do dziś – po cukierniach żłopią czekoladę.
A potem – dać im pracę. Niechaj rąbią drzewo.
Niech z dworca noszą kufry, cięższe od kamieni,
Niech sprzedają gazety w mróz i pod ulewą.
Lub trochę postoją przy warsztacie zgarbieni.
Gdy święty turkot maszyn zadudni im w głowie,
Kiedy pot zrosi czoło, plecy zegnie ucisk.
O życiu wtedy ramię omdlałe im powie
I duszne sale fabryk, i wściekły żar hucisk!
==============================================
https://www.salon24.pl/u/okop/1260819,bwana-kubwa-czyli-niech-zyje-morawiecki


Komentarze
Pokaż komentarze (1)