
Alfred Kubin - Wojna
William Astore
William J. Astore jest emerytowanym podpułkownikiem Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych, który wykładał w Akademii Sił Powietrznych, Szkole Podyplomowej Marynarki Wojennej oraz wykładał historię w Pennsylvania College of Technology.
System militarno-przemysłowy sam się nie zreformuje. Zawsze będzie żądać więcej pieniędzy, więcej autorytetu, więcej władzy i więcej krwi
U.S. Military Industrial Complex Is ‘Choking Democracy’ — How Do We Stop It?
MOTTO
1. Wojna nie miała być wygrana. Miała być ciągła. George Orwell, Rok 1984.
2. Gdy znów do murów klajstrem świeżym /Przylepiać zaczną obwieszczenia, / Gdy „do ludności”, „do żołnierzy” /Na alarm czarny druk uderzy / I byle drab, i byle szczeniak / W odwieczne kłamstwo ich uwierzy, / Że trzeba iść i z armat walić, / Mordować, grabić, truć i palić; / Gdy zaczną na tysięczną modłę / Ojczyznę szarpać deklinacją / I łudzić kolorowym godłem, / I judzić „historyczną racją”, / O piędzi, chwale i rubieży, / O ojcach, dziadach i sztandarach, / O bohaterach i ofiarach; / Gdy wyjdzie biskup, pastor, rabin / Pobłogosławić twój karabin, / Bo mu sam Pan Bóg szepnął z nieba, / Że za ojczyznę – bić się trzeba; / Kiedy rozścierwi się, rozchami / Wrzask liter pierwszych stron dzienników, / A stado dzikich bab – kwiatami / Obrzucać zacznie „żołnierzyków”. / – O, przyjacielu nieuczony, / Mój bliźni z tej czy innej ziemi! / Wiedz, że na trwogę biją w dzwony / Króle z panami brzuchatemi; / Wiedz, że to bujda, granda zwykła, / Gdy ci wołają: „Broń na ramię!”, / Że im gdzieś nafta z ziemi sikła / I obrodziła dolarami; / Że coś im w bankach nie sztymuje, / Że gdzieś zwęszyli kasy pełne / Lub upatrzyły tłuste szuje / Cło jakieś grubsze na bawełnę. / Rżnij karabinem w bruk ulicy! / Twoja jest krew, a ich jest nafta! / I od stolicy do stolicy / Zawołaj broniąc swej krwawicy: / „Bujać – to my, panowie szlachta!”
Julian Tuwim „Do prostego człowieka”
Nazywam się Bill Astore i jestem pełnoprawnym członkiem kompleksu wojskowo-przemysłowego, czyli MIC.
Mundur wojskowy odwiesiłem w 2005 roku. Od 2007 roku piszę artykuły dla TomDispatch, skupiając się głównie na krytyce tego samego MIC i amerykańskiej gospodarki permanentnej wojny.
Pisałem przeciwko marnotrawnym i niemądrym wojnom tego kraju w Iraku i Afganistanie, jego kosztownym i katastrofalnym systemom uzbrojenia oraz militaryzmowi .
Niemniej jednak pozostaję podpułkownikiem, nawet jeśli emerytem. Wciąż mam swoją wojskową legitymację, choćby po to, by dostać się do baz, i nadal mam tendencję do mówienia „my”, kiedy mówię o moich współżołnierzach, marines, marynarzach i lotnikach (a także o naszych „strażnikach”, teraz, kiedy mamy Siły Kosmiczne).
Tak więc, kiedy rozmawiam z organizacjami, które są antywojenne, które dążą do zmniejszenia, demontażu lub osłabienia w inny sposób MIC, otwarcie mówię o moich uprzedzeniach wojskowych, nawet jeśli dodaję własny głos do ich krytyki.
Nie trzeba być nastawionym antywojennie, aby być wysoce podejrzliwym wobec amerykańskiej armii.
Starsi dowódcy w „mojej” armii kłamali tak często, czy to w epoce wojny wietnamskiej w ubiegłym stuleciu, czy w tym na temat „postępów” w Iraku i Afganistanie, że trzeba by spać za kierownicą lub być ignorantem, żeby nie być podejrzliwymi wobec oficjalnej narracji.
Wzywam również siły antywojenne, aby dostrzegły coś więcej niż tylko zakłamanie w „naszej” armii.
W końcu to emerytowany generał, a następnie prezydent Dwight D. Eisenhower, w swoim pożegnalnym przemówieniu z 1961 roku jako pierwszy ostrzegł Amerykanów przed głębokimi zagrożeniami kompleksu wojskowo-przemysłowego .
Niewystarczająca liczba Amerykanów posłuchała wówczas ostrzeżenia Eisenhowera, a sądząc po prawie stałym stanie wojny od tamtego czasu, nie mówiąc już o naszych nieustannie rosnących budżetach na „obronę”, bardzo niewielu posłuchało jego ostrzeżenia do dziś. Jak to wytłumaczyć?
Cóż, w jednym trzeba wyrazić MIC "uznanie". Jego odporność była niesamowita. Można to porównać do inwazyjnego chwastu, a nawet do raka z przerzutami.
Jak chwast dławi demokrację; pożera większość „jedzenia” (co najmniej połowę federalnego budżetu uznaniowego) bez końca; jako rak nadal się rozprzestrzenia, osłabiając nasze indywidualne wolności i wolność w ogóle.
Nazwij to jak chcesz. Pytanie brzmi: jak to powstrzymać?
W przeszłości oferowałem sugestie; podobne do osób piszących dla TomDispatch, takich jak emerytowany pułkownik armii Andrew Bacevichi emerytowany major armii Danny Sjursen, a także między innymi William Hartung, Julia Gledhill i Alfred McCoy .
Pomimo naszej krytyki, MIC rośnie w siłę. Jeśli ostrzeżenie Eisenhowera nie było wystarczająco pouczające, wzmocnione jeszcze potężniejszym przemówieniem Martina Luthera Kinga Jr. „ Poza Wietnamem” z 1967 roku, to co więcej ja i moi koledzy autorzy TomDispatch moglibyśmy powiedzieć lub zrobić?
Może nic, ale to nie powstrzyma mnie przed próbowaniem. Ponieważ, że tak powiem, sam jestem MIC, może zajrzę w siebie i poszukam kilku nauk, które życie dało mi na trudną drogę (w tym sensie, że musiałem je przeżyć). Więc, czego nauczyłem się wartościowego?
Reketierzy wojenni cieszą się swoim rekietem
W latach trzydziestych Smedley Butler, generał piechoty morskiej dwukrotnie odznaczony Medalem Honoru, napisał książkę zatytułowaną „ Wojna to reket”. Wiedział lepiej niż większość, ponieważ, jak wyznał w tym tomie, kiedy nosił mundur wojskowy, służył jako „oszust, gangster na rzecz kapitalizmu”.
A napędzany przez korporacje reket, który on pomógł rozpętać prawie sto lat temu, rozbijając głowy od Karaibów po Chiny, był rzeczywiście działaniem na małą skalę w porównaniu z dzisiejszym, całkowicie globalnym.
Z uderzającej trwałości napędzanego przez korporacje biznesu, jego niekończącego się rozszerzania i wyraźnej eskalacji w naszych czasach (nawet po tych wszystkich przegranych wojnach, w których walczył) można wyciągnąć oczywistą lekcję: system sam się nie zreformuje.
Zawsze będzie żądać i zabierać więcej — więcej pieniędzy, więcej autorytetu, więcej władzy.
Nigdy nie będzie nastawiony na pokój. Ze swej natury jest autorytarny i wyraźnie mniej niż honorowy, zastępując patriotyzm lojalnością wobec służby, a zwycięstwo triumfalną władzą budżetową.
I zawsze faworyzuje najczarniejszy ze scenariuszy, w tym obecnie nową zimną wojnę z Chinami i Rosją, bo to najlepszy i najwygodniejszy sposób na jej rozwój.
W kompleksie wojskowo-przemysłowym nie ma zachęt do robienia właściwych rzeczy.
Ci nieliczni, którzy mają sumienie i wypowiadają się z honorem, są karani, w tym prawdomówni w szeregach szeregowych, tacy jak Chelsea Manning i Daniel Hale. Nawet bycie oficerem nie czyni cię odpornym na represje, jeśli mówisz prawdę.
Za swoją zuchwałość w stawianiu oporu wojnie w Wietnamie, David M. Shoup, emerytowany generał piechoty morskiej i zdobywca Medalu Honoru, był zwykle odrzucany przez swoich rówieśników jako niezrównoważony i wątpliwej poczytalności.
Mimo całej gadaniny o „indywidualistach”, czy to w Top Gun, czy gdzie indziej, my — znowu to „my” (nie mogę się powstrzymać!) — my oficerowie w wojsku jesteśmy wylęgarnią dogadywania się i konformizmu.
Niedawno rozmawiałem ze starszym szeregowym kolegą o tym, dlaczego tak niewielu najwyższych rangą oficerów jest gotowych mówić prawdę bezsilnym (to znaczy tobie i mnie) nawet po przejściu na emeryturę. Wspomniał o wiarygodności.
Kwestionowanie systemu, krytykowanie go, publiczne publiczne pranie brudów to ryzyko utraty wiarygodności w klubie i odrzucenia go jako malkontenta, nielojalnego, a nawet „niezrównoważonego”.
Wtedy, oczywiście, te niesławne obrotowe drzwi między wojskiem a gigantycznymi producentami broni, takimi jak Boeing i Raytheon, po prostu przestaną się dla ciebie obracać i stracisz wszelkie możliwości dodatkowych dochodów.
Siedmiocyfrowe pakiety kompensacyjne, takie jak obecnego Sekretarza Obrony Lloyda Austina, który otrzymał z Raytheona po przejściu na emeryturę jako generał armii, nie będą wchodzić w grę.
A w Ameryce, kto nie chce zarobić, zyskując większą władzę w systemie?
Po prostu, o wiele lepiej opłaca się mówić nieprawdę, a przynajmniej wyraźnie mniej niż pełną prawdę, w służbie potężnym.
Mając to na uwadze, oto, przynajmniej tak ja to widzę, kilka pełnych prawd o mojej dawnej służbie, Siłach Powietrznych Stanów Zjednoczonych, za które, gwarantuję wam, że nie będę oklaskiwany.
Tak może na początek: produkcja F-35 — przecenionego „Ferrari” myśliwca, który jest zarówno zbyt skomplikowany, jak i wyjątkowo udany jako... słabszy— powinna zostać anulowana (oszczędności: aż 1 bilion dolarów w czasie); że tak reklamowany nowy bombowiec atomowy B-21 nie jest potrzebny (oszczędności: co najmniej 200 miliardów dolarów) tak jak i nowy międzykontynentalny pocisk balistyczny Sentinel (oszczędności: kolejne 200 miliardów dolarów i być może do oszczędności trzeba dodać... całą Ziemię od dnia zagłady); i dodam jeszcze, że tankowiec KC-46 ma poważną wadę i powinien zostać anulowany (oszczędności: kolejne 50 miliardów dolarów).
A teraz spójrz: anulując F-35, B-21, Sentinel i KC-46, samodzielnie zaoszczędziłem amerykańskiemu podatnikowi około 1,5 biliona dolarów, nie szkodząc w najmniejszym stopniu obronie narodowej Ameryki. Ale właśnie straciłem też całą wiarygodność (zakładając, że ją miałem) mojej dawnej służby.
Słuchaj, dla kompleksu wojskowo-przemysłowego liczy się nie prawda ani oszczędzanie dolarów podatników, ale utrzymanie tych programów zbrojeniowych i przepływ pieniędzy.
Liczy się przede wszystkim utrzymanie amerykańskiej gospodarki na stałych fundamentach wojennych, zarówno poprzez kupowanie niekończących się nowych (i starych) systemów uzbrojenia dla wojska, jak i sprzedawanie ich na całym świecie w dziwacznie orwellowskiej pogoni za pokojem poprzez wojnę.
W jaki sposób Amerykanie, „czujni i wykształceni obywatele” Eisenhowera, mają zakończyć takie zamieszanie?
Z pewnością powinniśmy już wiedzieć jedno: MIC nigdy sam tego nie uczyni, a Kongres, który już jest jego częścią dzięki imponującym darowiznom na kampanię i tym podobnym od głównych producentów broni, również go nie zatrzyma.
Rzeczywiście, w zeszłym roku Kongres przerzucił 45 miliardów dolarów więcej, niż zażądała administracja Bidena (więcej nawet niż zażądał Pentagon) na ten kompleks, wszystko rzekomo w twoim imieniu. Kogo obchodzi, że od 1945 roku nie wygrał wojny o najmniejszym znaczeniu.
Nawet „zwycięstwo” w zimnej wojnie (po rozpadzie Związku Radzieckiego w 1991 r.) zostało odrzucone. A teraz kompleks ostrzega nas przed nadchodzącą „nową zimną wojną”, którą oczywiście trzeba będzie ponieść, amerykański podatniku, ogromnymi kosztami.
Jako obywatele musimy być poinformowani, chętni i zdolni do działania. I właśnie dlatego kompleks stara się odmówić wam wiedzy, właśnie dlatego stara się odizolować was od swoich działań na tym świecie. Tak więc od Ciebie — od nas — zależy, czy pozostaniesz czujny i zaangażowany.
Przede wszystkim każdy z nas musi walczyć o zachowanie swojej tożsamości i autonomii jako obywatela, wyższej rangi niż jakikolwiek generał czy admirał, bo, jak trzeba nam wszystkim przypomnieć, ci, którzy noszą mundury, mają służyć wam, a nie... sobie nawzajem.
Wiem, że wokół słyszysz co innego. W ciągu tych lat wielokrotnie mówiono ci, że twoim zadaniem jest „wspieranie naszych żołnierzy”. Jednak tak naprawdę te wojska powinny istnieć tylko po to, by was wspierać i bronić, i oczywiście Konstytucję, umowę, która łączy nas wszystkich jako naród.
Kiedy wprowadzeni w błąd obywatele klękają przed tymi żołnierzami (a potem ignorują wszystko, co robi się w ich imieniu), przypomina mi się jeszcze raz mądre ostrzeżenie Eisenhowera, że tylko Amerykanie mogą naprawdę zaszkodzić temu krajowi.
Służba wojskowa może być konieczna, ale niekoniecznie uszlachetniająca. Założyciele Ameryki byli głęboko sceptyczni wobec wielkich sił zbrojnych, wikłania sojuszy z obcymi mocarstwami oraz permanentnych wojen i groźby ich wystąpienia. Tacy też powinniśmy wszyscy być.
Odpowiedzią jest Citizens United?
Nie, to nie ta „ Citizens United”, nie ta sprawa, w której Sąd Najwyższy zdecydował, że korporacje mają takie same prawa do wolności słowa jak ty i ja, pozwalając im na dokooptowanie procesu legislacyjnego poprzez zagłuszanie nas ogromną ilością „mowy”, aka propagandą napędzaną ciemnymi pieniędzmi .
Potrzebujemy obywateli zjednoczonych przeciwko amerykańskiej machinie wojennej.
Zrozumienie, jak działa ta maszyna — nie tylko jej marnotrawstwo i zepsucie, ale także jej pozytywne cechy — to najlepszy sposób, by ją zniszczyć, by poddała się woli ludu. Jednak aktywiści czasami nie znają najbardziej podstawowych faktów dotyczących „swojej” armii.
Więc co? Czy różnica między starszym sierżantem a majorem lub starszym podoficerem a szefem operacji morskich ma znaczenie? Odpowiedź brzmi tak.
Podejście antymilitarne zakotwiczone w ignorancji nie będzie rezonować z narodem amerykańskim. Jednak przesłanie antywojenne zakotwiczone w wiedzy mogłoby to zrobić. Ważne, żeby trafić przysłowiowym gwóździem w łeb.
Spójrzmy na przykład na premię jaką zdobył Donald Trump w wyścigu prezydenckim w latach 2015-2016, kiedy zrobił coś, na co odważyło się niewielu innych polityków: odrzucił wojnę w Iraku jako marnotrawną i głupią.
Jego zwycięstwo w wyborach w 2016 roku nie było spowodowane głównie rasizmem ani wynikiem nikczemnego rosyjskiego spisku. Trump wygrał, przynajmniej częściowo, ponieważ pomimo swojej ignorancji w tak wielu innych sprawach, powiedział fundamentalną prawdę – że wojny Ameryki w tym stuleciu były przerażającymi błędami.
Trump oczywiście nie był antymilitarny. Marzył o paradach wojskowych w Waszyngtonie. Ale (niechętnie) przyznaję mu uznanie za przechwałki, że wiedział więcej niż jego generałowie, a przez to rozumiem, że o wiele więcej Amerykanów musi rzucić wyzwanie władzom, zwłaszcza tym w mundurach.
Jednak rzucenie im wyzwania to dopiero początek. Jedynym realnym sposobem na zrównanie kompleksu wojskowo-przemysłowego z ziemią jest zmniejszenie jego finansowania o połowę, czy to stopniowo przez lata, czy za jednym zamachem.
To nie jest tak, że ktokolwiek z nas mógłby machać wojskowym sztyletem jak magiczną różdżką i sprawić, że połowa budżetu Pentagonu zniknie.
Ale rozważ to: gdybym mógł zmniejszyć go o połowę, budżet wojskowy nadal wynosiłby około 430 miliardów dolarów, znacznie więcej niż łączny budżet Chin i Rosji i ponad siedem razy więcej niż ten kraj wydaje na Departament Stanu.
Jak zwykle dostajesz to, za co płacisz, co dla Ameryki oznaczało więcej broni i katastrofalne wojny.
Dołącz do mnie w wyobrażaniu sobie (prawie) niewyobrażalnego — cięcia budżetu Pentagonu o połowę. Tak, generałowie i admirałowie krzyczeliby, a Kongres piszczałby.
Ale to naprawdę miałoby znaczenie, ponieważ, jak powiedział mi kiedyś emerytowany generał dywizji, poważne cięcia budżetowe zmusiłyby Pentagon do myślenia — choć raz.
Przy odrobinie szczęścia pojawi się kilku rozsądnych i patriotycznych oficerów, którzy postawią obronę Ameryki na pierwszym miejscu, co oznacza, że plany imperialnej pychy i wiecznych wojen zostaną naprawdę powstrzymane, ponieważ po prostu nie będzie dla ich realizacji więcej pieniędzy.
Obecnie Amerykanie dają Pentagonowi wszystko, czego chce — plus trochę jeszcze dodatkowo. A jak to działa dla reszty z nas? Czy nie nadszedł wreszcie czas, abyśmy sprawowali prawdziwy nadzór, do czego rzucił nam wyzwanie Eisenhower w 1961 roku?
Czy nie nadszedł czas, aby zmusić Pentagon do przeprowadzania audytu co roku – nie udało mu się to przez ostatnie pięć lat– albo jeszcze bardziej obciąć budżet?
Czy nie nadszedł czas, aby Kongres był naprawdę odpowiedzialny za umożliwienie jeszcze większej wojny poprzez głosowanie na wojskowych pochlebców?
Czy nie nadszedł czas, aby uznać, tak jak uczynili to założyciele Ameryki, że utrzymywanie ogromnego establishmentu wojskowego oznacza powolną i pewną śmierć demokracji?
Pamiętaj tylko o jednym: kompleks militarno-przemysłowy sam się nie zreformuje. Może jednak po prostu nie mieć wyboru i musi odpowiedzieć na nasze żądania, jeśli jako obywatele pozostaniemy czujni, kompetentni, zdeterminowani i zjednoczeni.
A jeśli odmówi, jeśli MIC nie da się ujarzmić, czy to przez swoją siłę, czy przez naszą słabość, będziecie wiedzieć ponad wszelką wątpliwość, że ten kraj naprawdę jest zgubiony.
Pierwotnie opublikowane przez TomDispatch.
William J. Astore jest emerytowanym podpułkownikiem Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych, który wykładał w Akademii Sił Powietrznych, Szkole Podyplomowej Marynarki Wojennej oraz wykładał historię w Pennsylvania College of Technology.
Źródło: https://childrenshealthdefense.org/defender/united-states-military-industrial-complex/
=======================================
ANEKS
MOTTO
1.
"Jak widać, wojna jest teraz sprawą czysto wewnętrzną. W przeszłości grupy rządzące wszystkich krajów, choć mogły uznać swój wspólny interes i przez to ograniczyć niszczycielskie skutki wojny, walczyły ze sobą, a zwycięzca zawsze plądrował pokonanych. W naszych czasach w ogóle ze sobą nie walczą. Wojna jest prowadzona przez każdą grupę rządzącą przeciwko jej własnym poddanym, a celem wojny nie jest dokonywanie lub zapobieganie podbojom terytoriów, ale utrzymanie nienaruszonej struktury społeczeństwa."
[G.Orwell]
| trik, trick [wym. trik]
a. «zabieg mający na celu osiągnięcie specjalnego efektu, stosowany zwłaszcza w filmie» b. «sprytne posunięcie służące osiągnięciu jakiegoś celu» |
| [https://sjp.pwn.pl/slowniki/trik.html] |
| 3.
"Nie mieli rogów ani ogonów Nie wiedzieli nawet o naszym istnieniu Czy to błąd, że wierzyłem w miasto złota Które znajduje się tak daleko - płakał" |
|||||||||||||
|
[Genesis - Sztuczka z ogonem (A trick of the tail)]
|
|||||||||||||




Komentarze
Pokaż komentarze