RANNIE
bywa że
herezja ocala szlachetne kamienie
z korony prawdy
przenosi je przez bagna
małoduszności żywych
pobielanych grobów
bywa
zło chcąc czynić dobro
czyni dobro
zmieszane ze złem
wszystko się przeplata
jak w całunie
nagiej prawdy
sens rozłamań i walk
umyka w górę i tam gdzie chce
by jak gołębica
zamieszkać ponad chórami
nie ma potrzeby widzieć wszędzie
diabła który zaciera ręce
może lepiej zmrużyć oczy
by nie oślepnąć od tajemnic
narodzin prawdy
powstrzymać gilotynę sądu
i zawiesić głos
jak obramowaną palącym złotem
chmurę
co chwilowo przesłania
wschodzące słońce
chmury nieliczne na niebie
gdy wznosi się kula światła
dodają prawdzie
ażurowości
a wschód słońca
na bezchmurnym błekicie
trąci nudą
- światło lubi się rozszczepiać
i załamywać
przed zadziwionymi
widzami
jedni zwą to walką
inni widowiskiem
a niektórzy milcząc
opatrują rannych
albowiem wiele jest naczyń
w domu tym
złotych srebrnych i drewnianych
oraz tych od brązownika


Komentarze
Pokaż komentarze