I
Konstrukcja natury ludzkiej, jej składowe, ich hierarchia i definicja gra zasadniczą rolę w utrzymaniu bądź utracie zdrowia cywilizacji i kultury, gdyż warunkuje konstrukcje takich, a nie innych, sposobów realizacji marzeń, aspiracji i celów ustalanych, preferowanych, umożliwianych bądź poddawanych ostracyzmowi przez czynniki rządowe w poszczególnych państwach. Chcesz zniszczyć lub zdobyć dane miasto lub państwo, podmień jego idee przewodnie, a samo podda się tobie – jak to mądrze rzekł kiedyś Hegel.
Gdy jesteś u władzy – skonstruuj taki model duszy i natury ludzkiej, który zagwarantuje ci wieczne panowanie. Następnie przeforsuj ów model jako dominujący, przy pomocy kilku uczelni i talii grantów naukowo go uzasadnij, poczym wciel w struktury społeczne, w kształt instytucji i w sposób egzekwowania prawa, w model szkolnictwa, uprawianej nauki i tworzonej sztuki – a władzy twojej nikt nie zagrozi. Oto, jak kabalista, stworzyłeś Golema, sztucznego człowieka z gliny. Śrubkę w maszynie. Głos w urnie. Pył w urnie. I on rusza się, wygląda jakby żył, kupuje co chcesz i tam, gdzie go skierujesz, a co jakiś czas głosuje na ciebie i plotkuje o twojej rodzinie lub ją oklaskuje prezentującą się na scenie wielkich weekendowych tv-show. Chcąc nie chcąc i niezauważalnie dla samych siebie staliśmy się wyznawcami i gwarantami panowania sprytnych kabalistów, na rzecz których zrzeklismy się życia i dostępu do prawdy.
II
Postawa sofisty (bądź sceptyka) jest zwykłym samookreśleniem człowieka średnio inteligentnego. Dlatego sofista jest królem agor i mediów jako swój wśród swoich. Postawa sofisty i sceptyka jest samookreśleniem rozumu praktycznego, rozumu subiektywnego, rozumu skutecznego czy wreszcie „rozumu sprytnego” lub „asymilatywnego”. Idee przewodnie nie mogą być wytworem ludzi przeciętnie inteligentnych. Kierunek i model biegu i rozwoju cywilizacji to sprawy zbyt poważne, by złożyć je w ręce tych, którym się pali do takich funkcji lub którzy są na nie wpychani rękoma skrytych w cieniu „Kruppów”. Przeciętność i spryt – to dwa bóstwa współczesnej chorej, umierającej logosfery. Póki ich uzurpacje nie zostaną obnażone i…zdekonstruowane, póty coraz więcej będzie chorych państw, rodzin i jednostek. Albowiem nie wydadzą zdrowych owoców chore i nieodpowiedzialne struktury i dogmaty posługujące się gabinetowo-wiecową kabalistyką. Życie i Prawda są za mocne, by przegrać walkę z uzurpacją mechanizmu i sprytu. Życie i Prawda stworzyły ten świat i zawartą w nim możliwość odstąpienia od sensu. Teraz tylko muszą przyjść po swoje. Wbrew zadziwieniu głupców, którzy zbyt zadomowili się w przestrzeni umierania Logosu. I przyjdą po swoje.
To nie Bóg umarł, tylko obumierający w człowieku Logos utracił zdolność Jego odczuwania a tym samym umiejętność wcielania harmonii w świat materii, oddając pole tym, którzy najbardzej rwali się do „sprawowania” władzy. I te oto marionetki bez-sensu i dysproporcji zgotowały nam tak absurdalny świat, jaki mamy. Harmonia nie wróci a widmo chaosu nie przestanie krążyć, jeśli w pierwszym rzędzie nie ujrzymy, że Logos jest uwięziony i umiera. Zobaczenie tego, to pierwszy krok. Pozaparlamentarny …
KONTYNUACJA TEMATU:
https://www.salon24.pl/u/wawel24/1432912,czas-marny-i-los-uniwersytetu


Komentarze
Pokaż komentarze (2)