Brutalizacja i radykalizacja walki politycznej w Polsce i na Ukrainie bardzo negatywnie wpływa na notowania pomniejszych ugrupowań, obrzucanie błotem przez polityków, wojna na haki, bardzo negatywnie odbija się na późniejszych rozmowach koalicyjnych. Analizując sytuację można mówić o jakieś permanentnej stagnacji panującej w polityce państw byłego bloku wschodniego, permanentnym kryzysie politycznym. Niewykluczone, że i po wyborach na Ukrainie 30 września czy w Polsce 21 października w obu krajach nie zostaną powołane stabilne większościowe rządy. Ukraiński scenariusz, czyli starcie dwóch gigantów, usiłuje narzucić w Polsce PiS spychając na margines Platformę Obywatelską. Prognozuję, że do tego dojdzie, Platforma nie potrafi odnaleźć się w tej kampanii, przemówić własnym językiem. Być może czeka ją los Naszej Ukrainy Juszczenki, wciśniętej w kleszcze pomiędzy BJUT a Partią Regionów. Chociaż w odróżnieniu od PO Nasza Ukraina ma ważny atut w postaci Juszczenki pełniącego urząd prezydenta, który według konstytucji mianuje kluczowych ministrów, szefów MSZ, MO i MSW. Na Ukrainie podziały polityczne przebiegają na trochę innej płaszczyźnie niż w Polsce. Jest to zderzenie dwóch wizji Ukrainy, prorosyjskiej i prozachodniej. Mniej jest ważny podział na lewicę czy prawicę, Partia Regionów jest bowiem kontrolowana przez oligarchów ze Doniecka czy Dniepropietrowska, trudną ją nazwać partią lewicową. Wspólną cechą kampanii w obu krajach są wyraźnie eksponowane hasła walki z korupcją, przede wszystkim wykorzystywane przez PiS i BJUT.
Obawiam się, że wybory w obu krajach nie przyniosą ostatecznych rozstrzygnięć w postaci trwałych koalicji. Na Ukrainie Janukowycz straszy, że może nie uznać wyników wyborczych, mogą zostać one bowiem sfałszowane. Właśnie, ten sam Janukowycz, które wspólnie z Kuczmą sfałszowali wybory prezydenckie w 2005! Partia Regionów, BJUT i Nasza Ukraina pośpiesznie zajmują strategiczne place w Kijowe, przygotowując do „majdanów" swych zwolenników. Po wyborach na Ukrainie może dojść do bardzo ostrych konfrontacji między największymi graczami na scenie politycznej i pogłębienie istniejącego obecnie kryzysu politycznego. Wydaje się, że i w Polsce sytuacja nie wróży nic dobrego. PiS, PO i LiD raczej nie osiągną porozumienia koalicyjnego, zaś pomniejsze ugrupowania mogą w ogóle nie wejść do Sejmu. Czy zatem mamy do czynienia z kryzysem życia politycznego i społecznego w tej części Europy?



Komentarze
Pokaż komentarze (1)