Eugeniusz S. Eugeniusz S.
19
BLOG

Wybory w Polsce i na Ukrainie: garść refleksji

Eugeniusz S. Eugeniusz S. Polityka Obserwuj notkę 1
Sytuacja wyborcza w Polsce i na Ukrainie jest bardzo podobna - w obu krajach wkrótce odbędą się przedterminowe wybory do parlamentu, zaś wspólną cechą obu kampanii, polskiej i ukraińskiej, jest niespotykana brutalność. Media bardzo dobrze relacjonują przebieg kampanii wyborczej na Ukrainie. Zwłaszcza „Gazeta Wyborcza", do której jestem raczej krytycznie ustosunkowany, tym razem przynosi dość ciekawe i obiektywne teksty które polecam: Ukraińska wojna o majdany, Juszczenko dopuszcza możliwość powrotu Tumoszenko na stanowisko premiera, Niektórzy na Ukrainie już protestują przeciwko fałszowaniu wyborów. Gorącą atmosferę ukraińskich wyborów, do których zostało tylko trzy dni podkreśla także Rzeczpospolita: Wyniszczająca kampania. W polityce polskiej i ukraińskiej zachodzą podobne procesy. Na Ukrainie w starciu gigantów, Partii Regionów i Bloku Julii Tymoszenko przede wszystkim polegną mniejsze partie - komuniści i socjaliści - które przed tym pełniły rolę języczka u wagi gwarantującym powstawanie koalicji i rządu. Wyniszczająca walka między Janukowyczem a Tymoszenko odbija się także na słabych notowaniach Naszej Ukrainy Juszczenki, która pomimo zawarcia szeregu sojuszy m.in. z Ludową Samoobroną Łucenki oscyluje w granicach 10-12 %. Dziś przed kamerami prezydent Ukrainy i „żelazna" Julia uściskali się serdecznie i solennie obiecali wyborcom powstanie „pomarańczowej koalicji" po 30 września. Ale ci politycy już tyle razy zdradzali się nawzajem, że trudno uwierzyć w szczerość ich intencji i tym razem. Junukowycz umiejętnie to wykorzystuje strasząc wyborców chaosem w przypadku wygrania przez byłych „pomarańczowych", przypominając ich niedawne kłótnie. Jego najczęściej powtarzane słowa to „zaprowadzę porządek". Swoją postawą próbuje naśladować Putina, które też obiecywał Rosjanom „zaprowadzić porządek" po chaotycznych rządach Jelcyna i przegranej wojnie w Czeczenii, i rzeczywiście go „zaprowadził".

Brutalizacja i radykalizacja walki politycznej w Polsce i na Ukrainie bardzo negatywnie wpływa na notowania pomniejszych ugrupowań, obrzucanie błotem przez polityków, wojna na haki, bardzo negatywnie odbija się na późniejszych rozmowach koalicyjnych. Analizując sytuację można mówić o jakieś permanentnej stagnacji panującej w polityce państw byłego bloku wschodniego, permanentnym kryzysie politycznym. Niewykluczone, że i po wyborach na Ukrainie 30 września czy w Polsce 21 października w obu krajach nie zostaną powołane stabilne większościowe rządy. Ukraiński scenariusz, czyli starcie dwóch gigantów, usiłuje narzucić w Polsce PiS spychając na margines Platformę Obywatelską. Prognozuję, że do tego dojdzie, Platforma nie potrafi odnaleźć się w tej kampanii, przemówić własnym językiem. Być może czeka ją los Naszej Ukrainy Juszczenki, wciśniętej w kleszcze pomiędzy BJUT a Partią Regionów. Chociaż w odróżnieniu od PO Nasza Ukraina ma ważny atut w postaci Juszczenki pełniącego urząd prezydenta, który według konstytucji mianuje kluczowych ministrów, szefów MSZ, MO i MSW. Na Ukrainie podziały polityczne przebiegają na trochę innej płaszczyźnie niż w Polsce. Jest to zderzenie dwóch wizji Ukrainy, prorosyjskiej i prozachodniej. Mniej jest ważny podział na lewicę czy prawicę, Partia Regionów jest bowiem kontrolowana przez oligarchów ze Doniecka czy Dniepropietrowska, trudną ją nazwać partią lewicową. Wspólną cechą kampanii w obu krajach są wyraźnie eksponowane hasła walki z korupcją, przede wszystkim wykorzystywane przez PiS i BJUT.

Obawiam się, że wybory w obu krajach nie przyniosą ostatecznych rozstrzygnięć w postaci trwałych koalicji. Na Ukrainie Janukowycz straszy, że może nie uznać wyników wyborczych, mogą zostać one bowiem sfałszowane. Właśnie, ten sam Janukowycz, które wspólnie z Kuczmą sfałszowali wybory prezydenckie w 2005! Partia Regionów, BJUT i Nasza Ukraina pośpiesznie zajmują strategiczne place w Kijowe, przygotowując do „majdanów" swych zwolenników. Po wyborach na Ukrainie może dojść do bardzo ostrych konfrontacji między największymi graczami na scenie politycznej i pogłębienie istniejącego obecnie kryzysu politycznego. Wydaje się, że i w Polsce sytuacja nie wróży nic dobrego. PiS, PO i LiD raczej nie osiągną porozumienia koalicyjnego, zaś pomniejsze ugrupowania mogą w ogóle nie wejść do Sejmu. Czy zatem mamy do czynienia z kryzysem życia politycznego i społecznego w tej części Europy?


Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka