W powszechnej ocenie Rosja wykorzystując zamieszanie wokół Kosowa próbuje umocnić swoją pozycję na Bałkanach, wciągnąć Belgrad w orbitę swoich wpływów. Tak, dziennik „Press" podaje sensacyjne fakty z kuluarów serbsko-rosyjskich rozmów w czasie wizyty Miedwiediewa: Rosjanie planują utworzyć swoją bazę wojskową w Kosowo powołując się na rezolucję ONZ 12/44 w sprawie Kosowa. Oprócz podpisania umowy na budowę przez Serbię gazociągu Southstream, poprzez który rosyjski gaz będzie płynął przez Serbię na Węgry i do Austrii w najbliższym czasie dojdzie do zniesie reżimu wizowego między Serbią a Rosją. Ponadto, w dniach 27 - 28.02 Moskwę odwiedzi minister handlu Serbii Predrag Bubało, który omówi ze stroną rosyjską perspektywy rozwoju współpracy handlowej. Wydaje się, że ogłoszenie niepodległości przez Kosowo posłużyło impulsem dla zacieśnienia związków między Belgradem a Moskwą.
Wydaje się, że na Krelmu znacząco zmienioną pierwotną strategię, która zakładała, że w odpowiedzi na niepodległość Kosowa Rosja uzna niepodległość separatystycznych republik Abchazji i Osetii Południowej, a być może i istniejącego w Mołdawii Naddniestrza. Jednak w opinii wielu komentatorów taki krok przede wszystkim zaszkodziłby samej Rosji. Gruzja niechybnie by zaatakowała separatystów w Suchimi i Chcinwali i zaczęłaby wspierać otwarcie czeczeńskich rebeliantów, którzy działając na tyłach linii frontu gruzińsko - rosyjskiego mogliby skutecznie blokować dostawy broni i świeżych posiłków. Wykorzystując sytuację Azerbejdżan dokonałby ataku na Górny Karabach, separatystyczną republikę istniejącą na jego terytorium, wspieraną przez prorosyjską Armenię. Gdyby NATO i USA wsparły militarnie Gruzję i Azerbejdżan, Rosja miałaby wojnę w pobliżu własnych granic, a niewykluczone że walki zaczęliby się toczyć na jej własnym terytorium. Zamiast tego Moskwa postanowiła wykorzystywać tendencje separatystyczne w Gruzji, Mołdawii i na Ukrainie jako narzędzie do zmiany prozachodniego kierunku polityki zagranicznej tych państw. I rozpocząć konfrontację z NATO i USA jak najdalej od własnych granic, właśnie na Bałkanach.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)