Rzeczpospolita drukuje wywiad z polskim Tatarem Selimem Chazbijewiczem:
Muzułmański proletariat się nie zasymiluje
Proszę Pana, Pan jest chrześcijaninem, nie muzułmaninem. Mówi Pan jak Polak-chrześcijanin. Niech Pan sobie da spokój z islamem i niech się Pan nawróci. Nic Pan nie ma wspólnego z barbarzyńcami jakimi są muzułmanie – przeciwnie, uważają Pana za zdrajcę i odszczepieńca i przy pierwwszej okazji poderżną Panu gardło. Niech Pan rzuci kult fałszywego proroka, bandyty, gwalciciela, mordercy, złodzieja, krzywoprzysięcy i handlarza niewolnikami.
A tak na marginesie pisze Pan:
Bliska jest mi teoria islamu obywatelskiego głoszona przez Tarika Ramadana
Rozumiemy, że nie bardzo wie Pan co właściwie głosi Tarik Ramadan i co to za jeden. Tu jest debata między nim a Nicolasem Sarkozym. Około 10 minuty Sarkozy pyta czy należy kamieniować kobiety. Ramadan wywija się od jednoznacznej odpowiedzi. W końcu przyznaje, że można w prawie koranicznym wprowadzić czasowe moratorium na wykonywanie kary kamieniowania. W domyśle: Jak (my muzułmanie) staniemy się we Francji silniejsi to sie moratorium zniesie.
Proszę wybaczyć, ale ten “islam obywatelski” Tarika Ramadana nas nie przekonuje. Wystarczy poskorobać lakier a wyłazi spod niego ponura twarz islamskiego bandyty i zamordysty. Jedyna różnica między Ramadanem a tępymi muzułmańskimi duchownym z Bliskiego Wschodu jest taka, że jest trochę ogłądzony, mówi po francusku – i potrafi niektórych nabrać na bajki o “islamie obywatelskim” – którego nie ma i nie będzie.
Tu znajdziecie krynicę mądrości wszelkiej, czyli stronę Wielkiego Wodza Apaczów
Inne tematy w dziale Społeczeństwo