Chronicle of Higher Education, czyli taka gazeta amerykańskich uniwersytetów publikuje artykuł o tym, że w epoce dzisiejszej techniki absolutnie ale to absolutnie koniecznym jest utrzymywanie studiów na kierunku teatrologia.
Pisaliśmy już kiedyś o tym, że Japonia dała przykłąd światu drastycznie ograniczając liczbę miejsc na niepotrzebnych i nieproduktywnych kierunkach humanistycznych. Wśród ludzi Akademii wybuchła panika: wiadomo, że wcześniej czy później w ślady Japonii pójdą kolejne kraje. Nie da się – jak to już kiedyś powiedział mądry profesor – wmawiać ludziom, że będzie w Polsce praca dla stu tysięcy socjologów. A z faktu, że na wydziale dziennikarstwa i nauk politycznych UW studiuje więcej ludzi niż wynosi całe zatrudnienie telewizji w Polsce (a UW jest tylko jednym z wielu polskich uniwersytetów) można wywnioskować jakie są perspektywy zawodowe tych ludzi.
Prawo Wielkiego Wodza Apaczów, na ogół nieomylnego, mówi, że:
- Każdy profesor doktor habilitowany mniemanologii stosowanej będzie twierdził, że mniemanologia stosowana jest absolutnie ale to absoludnie niezbędna do życia
- i będzie bronił zasady, że mniemanologia powinna być uczona obowiązkowo z zaciekłością tym większą im bardziej jest to dziedzina głupia i niepotrzebna.
Nic więc dziwnego, że amerykańscy teatrolodzy przypuszczają prewencyjny atak w obronie swoich posad. Ostatecznie w Polsce studiowanie teatrologii to tylko głupota. A w Ameryce jest to głupota kosztująca przez 4 lata po 60 tysięcy dolarów rocznie.
Wcześniej czy później pytania: PO CO? będą więc nieuniknione.
Inne tematy w dziale Polityka