Znalezione na demotywatorach:
Białorusini - to tacy Rosjanie ze znakiem jakości Q. Nie chleją, bezrobocia nie ma, dbają o porządek i tradycyjne wartości. Nasi najbliżsi sąsiedzi a tak mało o nich wiemy.
Przez wiele ostatnich lat nieoficjalną polityką RP w stosunku do Białorusi było: "Wspieramy demokraję". To znaczy wspieramy każdego, kto pragnie obalić Łukaszenkę. A dlaczego chcemy obalic Łukaszenkę? Bo jest ostatnim dyktatorem Europy. Jak się go obali to zapanuje dobrobyt demokracja i szczęśliwość.
A my, Wielki Wódz zawsze, na różnych forach pytaliśmy: A co konkretnie wam ten Łukaszenko zrobił, że go tak nie lubicie?
Że dyktator? Ejże. Włądzę zdobył w sposób bardziej demokratyczny niz Timmermans i reszta tej całej unijnej hołoty. Brak demokracji w UE jakoś ludziom mniej przeszkadza niż ułomna bo ułomna ale jednak jakaś demokracja na Białorusi.
Ma wobec Polski jakieś pretensje terytorialne? Nie. Wspiera w Polsce jakieś organizacje wywrotowe? Nie.
Jest krwawym bezwzględnym tyranem? Też raczej nie.
W porównaniu do innych władców tego świata jest raczej łagodny. Nie wiemy czy ma jakiś ludzi na sumieniu a jeżeli tak to ilu ale na pewno ma ich mniej niż obecni władcy USA u UE.
Prześladuje mniejszość polską? Nie bardziej niż np. Litwa. A przynajmniej tą mniejszość uznaje, czego nie chcą zrobić np. Niemcy.
Więc dlaczego go obalać? Czy mamy pewność, że owi 'białoruscy demokraci', których chcą na tronie w Mińsku chcą ostadzić polskie służby to ludzie poważni? Co będzie jeżli Białoruś po obaleniu Łukaszenki pójdzie drogą ukraińską - skorumpowana klika 'demokratów' plus wojna domowa?
A może by tak przyjąć, że w interesie Polski jest utrzymanie niepodległej Białorusi - jako buforu przeciwko Rosji i jeżeli ceną za utrzymanie białoruskiej niepodległości jest popieranie Łukaszenki - to właśnie należy go wspierać?
Może zamiast obalać go należy wysłać do Mińska delegację z propozycją nawiązania współpracy - no na początek - w dziedzinie ochrony środowiska i kultury? I pod pozorem tej współpracy wypłacać mu sybsydia? A gdy po jakimś czasie okaże się, że bez polskich subsydiów nie jest w stanie domknąć budżetu - to już będzie 'nasz', kupiony.
Amerykanie zwykli byli mówić o latynoskich dyktatorach 'sukinsyn bo sukinsyn ale nasz sukinsyn'. Może tak właśnie nalezy podejść do Łukaszenki?
Przypominamy, że Polska pod koniec rządów PO zrzucała się na Grecję. Wydaje się nam, że dyskretne pompowianie tych pieniędzy w Białoruś ma z polskiego punktu widzenia więcej sensu.
To są zadania dla rządu. A teraz zadania dla zwykłych Polaków.
Białoruś jako się rzekło - to kraj najbliższy Polsce. I prawdą jest, że jest to kraj w Polsce kompletnie nieznany. Czas go poznać - i zacząć wspierać. Może warto się zastanowić nad tym aby w wakacje zamiast na południe - pojechać właśnie na Białoruś? Zgoda - poza Mińskiem jest tam raczej biednie - ale nie tragicznie. Egipt jest dziesięć razy biedniejszy i sto razy bardziej brudny - a tysiąc razy bardziej niebezpieczny - a mimo to ludzie tam jeżdżą. Może zamaist nad Adriatyk wybrać się nad jezioro Narocz?
Bo to prawda, że Polacy o Białorusi nic nie wiedzą. Czas to zmienić.
Prezydent RP jeździ w świat szukać sojuszników w krajach dalekich, które to kraje na pewno - na pewno! jak w banku! - Polski bronić nie będą. Może nadszedł czas aby szukać sojuszników blisko?
Inne tematy w dziale Polityka