Nowy Tydziennik donosi, że w Polsce będą zmieniać komunistyczne nazwy ulic.
Pewnie byśmy akcję poparli, gdyby nie to, że wydaje się nam ona walką z wrogiem, który jest martwy zamiast walczyć z wrogiem który żyje i nadal nam grozi.
To, że gdzieś tam uchowała się ulica Mariana Buczka czy Armi Czerwonej niewiele znaczy. Ani, istniejąca gdzies tam jeszcze, KPP nie wiele znaczy a i Rosja przestała być wylęgarnia komunizmu.
W dzisiejszych czasach twardogłowych, niereformowalnych marksistów nie znajdziecie ani w Moskwe and w SLD ale: na Harvardzie, Oxfordzie, w Berkeley, w amerykańskim Departamanecie Stanu, w Brukseli i ONZ. Tam dzisiaj lęgnie się komuna.
Dlatego my, Wielki Wódz Apaczów, stawiamy następujący wniosek:
Po pierwsze: Zamiast zmieniać nazwy ulic z „1 Maja” na coś innego, nazwy ulic pozostawić natomiast uchwałą sejmową przemianować 1 Maja ze Święta Pracy na Dzień Pamięci Ofiar Komunizmu.
Po drugie: w Warszawie Rondo ONZ przemianować na Rondo Helmuta Kohla. Lewacka hołota z ONZ i Brukseli oczywiście dostanie szału – i bardzo dobrze. ONZ to organizacja bandycka i sprostytuowana i nie ma uzasadnienia aby ją w Polsce honorować. Natomiast Helmut Kohl był obiektywnie rzecz biorąc – jednym z lepszych polskich polityków. W każdym razie dla Polski zrobił więcej niż wielu polityków nadwiślańskich.
A przy tym jeżeli PiS zmieni nazwę na Rondo Helmuta Kohla to w niemieckich mediach wywoła małe zamieszanie. Jak tu pisać o tych strasznych polskich narodowych konserwatystach, jeżeli oni czczą znanego i cenionego polityka niemieckiego – który w dodatku krytykuje Merkel?
Inne tematy w dziale Polityka