Rzepa donosi, że:
Na tureckim Twitterze zaroiło się od wątpliwości, czy prezydent Recep Tayyip Erdogan ma rzeczywiście, jak sam twierdzi, wyższe wykształcenie
Chodzi o to, że prezydent twierdzi, że ma ale podobno wydział na którym studiował powstał nie dawno więc nie mógł tam dostać dyplomu. A tymczasem:
To o tyle ważne, że tureckie prawo wymaga od prezydenta ukończenia co najmniej czteroletnich studiów wyższych.
Nie jesteśmy fanem Erdogana, zdanie o nim mamy negatywne, mało nas obchodzi czy studia skończył czy nie. Ale przepis stwierdzający, że prezydent musi mieć studia to jakiś chory idiotyzm.
Kiedy ludzie zrozumieją wreszcie, że wśród ludzi po studiach jest - statystycznie rzecz biorąc - więcej idiotów niż wśród ludzi bez studiów? Że w dzisiejszych czasach zupełnie znikomy odsetek studentów reprezentuje soba jakikolwiek poziom a ponad 90% to półgłówki po jakiś naukach politycznych lub dziennikarstwie i innych podobnych głupotach - ludzie bez żadnej wiedzy i żadnych umiejętności - ale głęboko przekonani o swojej inteligencji - bo mają DYPLOM?
Proszę pomyśleć o tych tysiącach patentowanych durniów, którzy na amerykańskich college'ach onanizują się na wiecach Sandersa! Jaka to jest potworna ciemnota - a przy tym przekonana o swoim niezwykłym IQ!
Mając do wyboru absolwenta socjologii na Wyższej Szkole Czegoś Tam lub drobnego przedsiębiorcę, któy po szkole zamiast iść na studia założył warsztat wulkanizacyjny - zdecydowanie wolimy tego drugiego. Emerytowany zawodowy żołnierz prawie na pewno będzie lepszym posłem niż dyplomowany kulturoznawca.
Jeżeli Turcy w swoim prawie wstawili przepis, że prezydent musi mieć czteroletnie studia - to tylko znaczy, że są głupim narodem - i tyle.
Inne tematy w dziale Polityka