W ciągu jednego tygodnia po strzelaninie w Orlando jeden tylko sklep z bronią sprzedał 30 tysięcy sztuk karabinków AR-15. Tak proszę państwa: trzydzieści tysięcy sztuk. W tydzień.
Dla porównania: największy w ostatnich latach kontrakt na dostawę karabinów Beryl dla Wojska Polskiego opiewa na około 25 tysięcy sztuk broni w ciągu czterech lat 2016-2019.
To powinno dać do myślenia ludziom, którzy wzywają do zakazu posiadania broni w USA: chwila zastanowienia pozwala uświadomoć sobie drobne problemy techniczne z takim zakazem: Co jeżeli zakażemy – a ludzie zwyczajnie i po prostu taki zakaz oleją? A, że oleją – to wiadomo stąd, że w stanach, które zakazały karabinków AR-15 i uchwaliły, że ich posiadacze muszą je zarejestrować – ludzie takie zakazy gremialnie olali. I władze są bezsilne.
Pomimo tego lewacy, jako ludzie umysłowo upośledzeni, z maniackim uporem wracają do pomysłów zakazania broni – nie rozumiejąc, że są to w warunkach amerykańskich zakazy niemożliwe do wyegzekwowania.
Inne tematy w dziale Polityka