Dzisiaj jest 4 lipca. Wypadałoby napisać cos o Deklaracji Niepodległości, ale już to za nas zrobili Frondziarze, więc na ich stronę odsyłamy.
A my sami zastanawiamy się nad dziwnym zbiegiem okoliczności. Deklarację napisał Jefferson. Potem zrobiono rewolucję, po niej pierwszym prezydentem (no, tu jest drobny haczyk, ale o tym kiedy indziej) został Waszyngton a wiceprezydentem John Adams.
A potem, gdy po dwóch kadencjach Waszyngtona prezydentem został Adams – drogi Adamsa i Jeffersona się rozeszły. Zawsze jest tak, że po rewolucji jej przywódcy skaczą sobie do gardeł więc i tym razem tak było – choć Stany Zjednoczone były krajem cywilizowanym, więc obeszło sie bez rozlewu krwi a bitwy polityczne toczono przy pomocy kartek wyborczych. Jefferson i Adams zostali zaciekłymi wrogami i stanęli przeciwko sobie podczas kolejnych wyborów, które Jefferson wygrał – i obaj panowie nie odzywali sie do siebie przez następne 20 lat.
(O co konkretnie sie pokłócili to temat na długi artykuł, może kiedyś napiszemy).
Gdy już Jefferson i Adams wycofali się z aktywnej polityki i gdy znaleźli się na emeryturze na swoich farmach – Jefferson w Monticello a Adams w Quincy – powoli głowy im ostygły, nabrali dystansu do codziennej polityki – i dzięki pośrednictwu wspólnych znajomych – pogodzili się i znowu zostali przyjaciółmi, korespondując ze sobą przez wiele nastepnych lat aż do śmierci.
Obaj, Jefferson i Adams, zmarli tego samego dnia – w pięćdziesiątą rocznicę uchwalenia Deklaracji Niepodległości – 4 lipca 1826. Jak to mówią: nie ma przypadków – są tylko znaki.
Inne tematy w dziale Polityka