Bolesław Prus w swojej wielkiej i niezbyt docenianej powieści „Faraon” opisuje taką oto scenę gdy Ramzes, następca tronu, spotyka Sarę, Żydówkę, która nie zdając sobie sprawy z tego z kim rozmawia tłumaczy mu:
-Widzę, że jesteś żołnierz, a tu żołnierzom wchodzić nie wolno.
-Dlaczego nie wolno?
– Bo to jest ziemia wielkiego pana, Sezofrisa…
– Ho! ho!… — uśmiechnął się Ramzes.
-Nie śmiej się, bo wnet zbledniesz. Pan Sezofris jest pisarzem pana Chairesa, który nosi wachlarz nad najdostojniejszym nomarchą Memfisu… A mój ojciec widział go i padał przed nim na twarz.
Proszę Państwa: Genialny Prus w kilku zdaniach opisał jak funkcjonują struktury biurokratyczne: starożytny Egipt, Bizancjum, dwór Ludwika XIV, ONZ, Unia Europejska, Waszyngton i inne.
Pracuje w nich masa ludzi, w ogromnej większości wypadków wykonując prace niepotrzebne i bezsensowne. A panuje wśród nich hierarchia. Miejsce w tej hierarchii zależy od tego kto kogo popiera, kto z kim śpi, kto ma na kogo haka oraz kto ma dostęp przed oblicza tych którzy są wyżej w hierarchii.
Miejsca w tej hierachii są pozorne: często aby znaleźć się wyżej trzeba przekonać wszystkich, że jest się wyżej – aż w końcu człowiek znajdzie się wyżej. Człowiek, który umie sprawiać wrażenie, że może coś załatwić – jeżeli zdoła odpowiednio dużo ludzi przekonać co do tego, że istotnie może załatwić – może nagle znaleźć się wyżej – i być w stanie rzeczy załatwiać. Ale gdy nagle okaże się, że bynajmniej niczego załatwić nie jest w stanie – to i jego upadek bedzie błyskawiczny.
Dlatego czynownicy funkcjonujący w takim aparacie starają się nieustannie sprawiać wrażenie ludzi, od których bardzo wiele zależy. Dlatego pan Sezofris jest taki ważny: bo jest pisarzem takiego, który nosi wachlarz przed jeszcze bardziej ważnym – więc trzeba przed nim padać na twarz. A ludzie muszą nieustannie wkładać energię aby w tej hierachii kłaniać się temu komu trzeba:
Jak tam chodzić pięknie!
Cara widziałem, i przed jenerałem
Nisko kłaniałem, i z paziem gadałem!
A jak to konkretnie wygląda w praktyce w czasach dzisiejszych?
Oto Gazwyb w starym artykule (kwiecień 2016) straszy czytelników, że Guy Verhofstadt grozi Polsce:
Jest dla mnie niewyobrażalne, żeby liderzy państw NATO dalej rozważali udział w szczycie NATO w Warszawie, jeżeli w Polsce będzie trwał kryzys konstytucyjny, a rząd będzie lekceważył praworządność
Oh, ah, załamuje ręce Gazwyb. Guy Vercośtam pisze, że on sobie czegoś tam nie wyobraża. To straszne! Musimy szybko w te pędy wypełnić jego rozkazy aby się nie pogniewał!
Zaraz zaraz. A kim konkretnie jest ten cały Guy Vercośtam i dlaczego jest on taki ważny i dlaczego mamy go słuchać?
Co za przejaw ignorancji stawianie takiego pytanie –zagrzmią zaraz oburzeni Gazwybiarze. Każdy światowy człowiek wie, że Guy Vercośtam jest .. jest … jest… no mniejsza o to kim konkretnie on jest w tej Unii, ale każdy słyszał jego nazwisko, jego gęba nie raz ukazała się na stronach Gazwybu – a w dodatku on jest z Brukseli, więc na pewno jest ważny, bo jak by nie był to by o nim nie pisali, zresztą na pewno zna kogoś kto nosi parasol przed kimś jeszcze bardziej ważnym. Więc musimy paść przed nim na twarz i nie pytać o nic!
Tak działa hierarchia. Guy Vercośtam przyjmuje pozę mającą zastraszyć przeciwników i zmusić ich do uległości. Jeżeli mu sie to uda – to jest ważny. Jeżli nie – to poleci parę szczebli w dół.
No straszne, skoro Wielcy Tego Świata muszą sie liczyć z tym co Guy Vercośtam sobie wyobraża lub nie – to na twarz przed nim!
Ale tym razem przeholował. Groził, że jak polski rząd nie zrobi czegośtam – to on, Guy Vercośtam – nie wyobraża sobie, że Wielcy Tego Świata przyjadą do Warszawy na szczyt NATO.
Tylko, że życie wykonało operację „Sprawdzam!”. Rząd RP Guya Vercośtam zwyczajnie olał. W koflikcie o TK nie ustąpił ani o krok. I co się stało? Nic. Wielcy tego świata przyjechali do Warszawy nie przejmując sie tym, że Guy Vercośtam sobie tego nie wyobraża. Może nawet nie wiedzą o jego istnieniu?
Morał: Guy Vercośtam nie jest w hierachii tego świata nikim ważnym, bez względu na to co chce nam wmówić on sam do spółki z Gazwybem. Nie tylko sam nie jest ważny ale nawet nie jest sekretarzem kogoś kto nosi parasol przed kimś ważnym.
Inne tematy w dziale Polityka