96 obserwujących
361 notek
1009k odsłon
11043 odsłony

Kreml, koronawirus, kryzys. Mieszanka która może wybuchnąć.

Wykop Skomentuj107

W Rosji znacznie bardziej niźli gdzie indziej popularne są teorie spiskowe. Zaprezentujmy jedną z nich, kolportowaną na kanałach informacyjnych znajdujących się na platformie Telegram. Przy czym w przeciwieństwie do innych, jawnie niedorzecznych, ta jest ciekawa, bo wyjaśnia, do pewnego stopnia, to co się stało w Rosji w ostatnim czasie i być może rzuca nieco światła na to co może się dziać w najbliższej przyszłości.

Otóż wojna naftowa, którą rozpoczęła Arabia Saudyjska, a za nią inne kraje OPEC prócz celów gospodarczych, jakim jest wyparcie Rosji ze światowego rynku, ma też jasny zamysł polityczny. Zacznijmy od kwestii gospodarczych, bo one są najlepiej widoczne, a z faktami przecież się nie dyskutuje. Po krachu rozmów w ramach porozumienia OPEC + Saudowie, a za nimi inni producenci (Kuwejt, Nigeria, Zjednoczone Emiraty, Irak) rozpoczęli wojnę o kontrolę nad rynkami ropy, która sprowadza się do próby wyparcia z nich Rosji. Rijad powiększył produkcję o niemal 3 mln baryłek dziennie, czyli sześciokrotnie więcej niźli jest to w stanie zrobić Federacja Rosyjska. Dodatkowo rzucił na rynek swe wynoszące niemal 3,5 mln ton zapasy. Chcąc wzmocnić ten efekt zaproponował europejskim, ale nie tylko, bo podobną strategie zastosowano też w Azji, znaczące rabaty cenowe, w przypadku rynku europejskiego przekraczające 10 dolarów na baryłce. Efekt był dość jasny do przewidzenia – w ostatnich dniach mogliśmy obserwować dramatyczny spadek światowych cen ropy naftowej. Proces ten jeszcze się nie zakończył z dwóch powodów. Po pierwsze nieznana jest skala światowego spowolnienia gospodarczego, co rzutowało będzie na spadek popytu. Dziś optymiści mówią, że zmniejszenie zakupów może wynieść 5 % dziennej konsumpcji z ubiegłego roku, czyli ok. 5 mln baryłek, a pesymiści wskazują, że może być to nawet 25 %. Doniesienia z branży samochodowej wskazują, że być może będzie nawet gorzej niźli sądzą pesymiści. W Chinach sprzedaż nowych samochodów w lutym spadła w porównaniu do roku poprzedniego o 80 %, a gospodarka zwolniła w skali niespotykanej od czasów śmierci Mao i zakończenia tragicznego eksperymentu jakim była Rewolucja Kulturalna. Skala spowolnienia w Europie i Stanach Zjednoczonych jest jeszcze nieznana, ale na naszym kontynencie zamknięto już chyba wszystkie fabryki samochodowe, a pamiętajmy, że Europa jest największym światowym producentem. Eksperci zwracają uwagę na to, że zbiorniki i magazyny ropy są w skali świata zapełnione już w 67 %, a to ich zdaniem może oznaczać, że niedługo zacznie brakować miejsca na gromadzenie niesprzedanego surowca. W takiej perspektywie, polityka saudyjskiego następcy tronu, który kilka lat temu zaszokował w wywiadzie dla Bloomberga światową opinię publiczną mówiąc, że pod koniec tego dziesięciolecia Rosji nie będzie na rynku ropy naftowej nie wygląda wcale na nierozsądną. Dlaczego? Z tego względu, że jeśli światowa gospodarka hamowała będzie w takim jak do tej pory tempie, a niewiele wskazuje na to, że będzie inaczej, to w obliczu wypełniania się magazynów ceny spaść mogą, zdaniem niektórych analityków do zera. I im więcej sprzeda się teraz, nawet z dużymi rabatami, tym lepiej, dlatego, że perspektywy są jeszcze gorsze. Bo producent będzie miał do wyboru zatrzymać produkcję (gigantyczne koszty związane z jej wznowieniem), albo zacząć magazynować wykupując frachty na tankowcach. Te zaś w ostatnich 10 dniach, przynajmniej jeśli idzie o destynacje z Zatoki Perskiej do Azji Pd. Wschodniej, zdrożały nawet 7 razy, a na krótszym dystansie więcej. Dziś za 1 dzień rejsu tankowcem do Indii przychodzi płacić, jak informują rosyjskie Viedomosti 400 tysięcy dolarów. Ta zwyżka cen frachtów dotyczy tylko tego kierunku i jest efektem zwiększonych zakupów przez Chiny, które rezygnują z kupowania ropy rosyjskiej. Największa chińska firma naftowa Sinochem ma zamiar, obawiając się amerykańskich sankcji w ogóle zrezygnować z kupowania rosyjskiej ropy. Mniejsze firmy zrobiły już to wcześniej powołując się przy tym na kontraktową klauzulę siły wyższej, jaka jest epidemia koronawirusa. Sygnałem możliwych sankcji wobec Rosnieftu miały być decyzje amerykańskich władz, które objęły dwie spółki – córki koncernu handlujące ropa wenezuelską. Nawiasem mówiąc, uważa się, że obecny kryzys na światowym rynku ropy, to kres reżimu Maduro. Zobaczymy. Innymi słowy Saudowie wypierają Rosjan z rynku azjatyckiego, ale podobnie dzieje się na rynku europejskim. Niezależni brokerzy, tacy jak np. Glencore, Vitoil czy Trafigura, jak informuje Reuters, nie byli w stanie zawrzeć nawet jednego kontraktu na dostawy rosyjskiej ropy w Europie w ostatnich niemal dwóch tygodniach. Oczywiście nie oznacza to, że sprzedaż spadła do zera, bo są jeszcze umowy długoterminowe (rurociąg Przyjaźń), ale to co się dzieje na rynku ropy jest być może zwiastunem ruchów tektonicznych, w tym i politycznych.

Wykop Skomentuj107
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka