108 obserwujących
373 notki
1068k odsłon
  1539   1

Jak skierować ekspansjonizm Rosji na Wschód, osłabiając jednocześnie związki z Pekinem.

Wiktor Guliewicz, szef sztabu białoruskich sił zbrojnych i wiceminister obrony (ujawnił) (https://www.belta.by/society/view/v-osnove-uchenija-zapad-2021-lezhit-stsenarij-razvjazyvanija-agressii-protiv-sojuznogo-gosudarstva-453929-2021/) w trakcie briefingu, że zaczynające się oficjalnie 10 września ćwiczenia Zapad 2021 przebiegać będą według scenariusza zakładającego wojnę z trzema, hipotetycznymi, państwami – Niaris, Pomorie i Republiką Polar. Przy czym głównym przeciwnikiem połączonego – rosyjsko – białoruskiego zgrupowania wojskowego ma być Republika Polar. Fonetyczne podobieństwo, ale również określenie, że walka z siłami zbrojnymi tego państwa ma być głównym polem ćwiczeń pozwalają sądzić, że chodzi o Polskę. W przypadku Niaris sprawa jest prostsza, bo w tym mianem w Rosji określa się też rzekę Wilia, która przepływa przez Wilno. Pomorie mogłoby, w tym kontekście oznaczać Pomorze, gdzie znajduje się Obwód Kaliningradzki. Inna interpretacja zakłada, że w tym wypadku może chodzić o Łotwę. Symbolika, oddająca intencje strony rosyjsko – białoruskiej, nawet jeśli spierać się o szczegóły jest w tym wypadku czytelna. Wydaje się zresztą, że wznawiając opracowaną przez braci Tertel (a trzeba pamiętać, że Iwan jest dziś szefem białoruskiego KGB) jeszcze w 2010 roku „Operację Śluza” polegająca na zorganizowaniu i użyciu strumieni migrantów po to aby sprawdzić stopień odporności państwa i przygotowania służb państw podlegających tego rodzaju agresji, Białoruś już rozpoczęła manewry Zapad 2021, poniżej progu artykułu 5.

Równolegle, wychodzący w Hong – Kongu dziennik The South China Morning Post (poinformował) (https://www.scmp.com/news/china/military/article/3146192/china-holds-naval-drills-ahead-us-led-quad-exercise-coast-guam?utm_content=article&utm_medium=Social&utm_source=Twitter#Echobox=1629), że Chiny rozpoczynają manewry, w czasie których ma być używana również ostra amunicja, na Morzu Południowochińskim, Morzu Żółtym i w Cieśninie Bohai. Przy czym cytowani przez dziennik przedstawiciele chińskich sił zbrojnych twierdzą, że manewry te mają być odpowiedzią na większą aktywność państw QUAD, jak i są elementem rutynowego i zaplanowanego wcześniej sprawdzenia gotowości marynarki wojennej. Jest jeszcze inny aspekt tego wydarzenia, a mianowicie obserwowana przez amerykańskich specjalistów wojskowych koordynacja między Moskwą a Pekinem aktywności ich sił zbrojnych. Już wiosną tego roku, kiedy Rosja gromadziła na granicy z Ukrainą swe oddziały mieliśmy do czynienia ze znacznie bardziej asertywnym i prowokacyjnym postepowaniem Chińskiej Armii Ludowej w okolicach Tajwanu.

Skłania to amerykańskich strategów do formułowania poglądu, iż realnym zagrożeniem, oczywiście o ile nic się nie zmieni, jest uwikłanie Stanów Zjednoczonych w wojnę na dwóch frontach z porównywalnymi, jeśli chodzi o siłę i potencjał przeciwnikami. Tego rodzaju ryzyka Waszyngton chciałby za wszelką cenę uniknąć, co wymusza dyskusję, która zresztą już się rozpoczęła, na temat kształtu „wielkiej strategii” Stanów Zjednoczonych w trzeciej i kolejnych dekadach XXI wieku. Na łamach The National Interest interesujący i wart dostrzeżenia również w Polsce artykuł na ten temat (opublikował) (https://nationalinterest.org/feature/strategy-avoiding-two-front-war-192137) Wess Mitchell, były zastępca Sekretarza Stanu i współprzewodniczący NATO-wskiej Grupy Refleksyjnej, która opracowywała strategię zmian w Sojuszu w perspektywie roku 2030. Mitchell jest republikaninem, trudno zatem sądzić, aby jego opinie i zalecenia wprost wpłynęły na linię postępowania amerykańskiej administracji, jednak tym nie mniej warto zapoznać się z jego rozumowaniem i argumentacją, oddaje ona bowiem dylematy które dziś i w najbliższej przyszłości rozstrzygać będzie elita strategiczna Stanów Zjednoczonych.

Punktem wyjścia jego rozważań jest przekonanie, że Ameryka musi uniknąć zagrożenia, jakim jest ryzyko uwikłania wrównoległą wojnę z dwoma strategicznymi rywalami, czyli z Chinami i z Rosją. Mitchell tego rodzaju scenariusz określa mianem „największego niebezpieczeństwa, przed jakim stoją Stany Zjednoczone XXI wieku, poza bezpośrednim atakiem nuklearnym”. Prawdopodobieństwo odniesienia sukcesu w konflikcie tego rodzaju nie jest w jego opinii pewne, z pewnością wojna na dwóch frontach oznaczałaby niewyobrażalny wysiłek dla społeczeństwa Stanów Zjednoczonych i sojuszników z niepewnym, choć zapewne gorszym niźli stan obecny, finalnym rezultatem.

Aby uniknąć tego rodzaju ryzyka Ameryka, zdaniem Mitchella, zmuszona będzie w najbliższym czasie zredukować swe zaangażowanie „na innych kierunkach”, koncentrując swe siły i uwagę na najpoważniejszych wyzwaniach. Oznacza to zarówno zmianę charakteru amerykańskiego systemu sojuszniczego jak najprawdopodobniej zwiększenie budżetu Pentagonu, co zważywszy na kondycję Stanów Zjednoczonych nie będzie łatwe. Ale, jak diagnozuje sytuację Mitchell, żaden z tych czynników, ani ich kombinacja nie stanowi gwarancji, że najgorsze, czyli wojna na dwa fronty nie wybuchnie. Taka ewentualność nakazuje zmianę priorytetów amerykańskiej polityki zagranicznej tak aby perspektywa równoległego wystąpienia konfliktów została oddalona. Mitchell nazywa to sekwencjonalizacją zagrożeń, czyli takim manewrowaniem w polityce zagranicznej aby rozbić ewentualny intencjonalny, lub okazjonalny sojusz wojskowy strategicznych rywali. W praktyce oznacza to podjęcie próby podważenia chińsko – rosyjskich relacji tak aby oddalić ryzyko ich wspólnego ich wystąpienia.

Lubię to! Skomentuj28 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka