Blog
Wieści z Rosji
Marek Budzisz
Marek Budzisz dziennikarz, historyk, anality
23 obserwujących 151 notek 224492 odsłony
Marek Budzisz, 10 kwietnia 2017 r.

Syria Wietnamem Rosji?

1757 34 0 A A A

Rosja nie jest w stanie, zdaniem cytowanych przez rosyjską prasę wojskowych, dostarczyć Syrii takiej liczby systemów obrony przeciwrakietowej, aby ta uchroniła się przed kolejnymi, ewentualnymi, atakami Stanów Zjednoczonych. Nawet gdyby chciała, nie może, nie ma ich  „na zbyciu”. Pokłada nadzieją w odstraszającej sile decyzji o zawieszeniu rosyjsko – amerykańskiego porozumienia w sprawie wymiany informacji o aktywności w syryjskiej przestrzeni powietrznej. Brak kontaktów zwiększa ryzyko incydentów. Pierwszy zresztą miał już miejsce w sobotę – ostrzelany został amerykański samolot szpiegowski krążący nad kontrolowanym przez siły Asada miastem Al. – Haska.

Kilka spraw się wyjaśniło. Najpierw w kwestiach wojskowych. Rosyjska fregata rakietowa Admirał Grigorowicz wypłynęła z portu w Noworosyjsku jeszcze przed amerykańskim uderzeniem rakietowym na Syrię. Jej wysłanie nie może być, zatem, reakcją Moskwy na amerykańską akcję. Chodzi chyba o coś innego – fregata cały marzec przebywała na Morzu Śródziemnym, teraz po krótkich ćwiczeniach z Turkami powraca tam. Po co? Jako, że już wcześniej z jej pokładów wystrzelono rakiety namierzone na cele kontrolowane przez syryjską opozycję, mogło i w tym wypadku chodzić o to samo. Amerykanie mogli nie chcieć czekać z założonymi rękami i obserwować kolejne rosyjskie ataki. Admirał Howard, dowodząca flotą NATO w Europie stwierdziła w sobotę, że aktywność sił morskich Rosji przekracza poziom z czasów zimnej wojny, mimo, że ta ma mniejszą flotę. Trudno przypuszczać, aby dowódca stacjonujący w Neapolu nie miał na myśli aktywności na Morzu Śródziemnym.

W najlepsze trawa wojna informacyjna. Rosjanie utrzymują, że z 59 wystrzelonych Tomahawków do celu doleciało jedynie 23, co generalnie świadczyć ma o amerykańskiej słabości, złym przygotowaniu uderzenia i jego głównie propagandowym charakterze. Dowodem tego ostatniego ma być fakt, iż nie zniszczono pasów startowych. A, i jeszcze wyjaśniono, dlaczego rosyjskie rakiety systemów przeciwlotniczych S-300 i S-400 oraz przeciwlotnicze działa Pancer S1 nie odegrały żadnej roli. Tu wyjaśnienia są dwa – można wybrać. Po pierwsze nie było ich tam. Rosjanie ochraniają nimi swoją bazę w Tartus oraz swoje zgrupowanie lotnicze, znajdujące się w innym miejscu i nie ono było celem ataku. A drugie wyjaśnienie? Otóż Rosjanie nie mają umowy z Syrią o ochronie jej przestrzeni powietrznej, dlatego nie mogli działać. Szkoda tylko, że przypomnieli sobie o tym dwa dni po amerykańskim uderzeniu.

I co ciekawe brak umowy nie przeszkodził w wydaniu wspólnego rosyjsko – irańskiego oświadczenia, że siły zbrojne tych państw odpowiedzą na każdy następny atak skierowany przeciw Asadowi.

Amerykanie zaś utrzymują, że wszystkie rakiety osiągnęły cel, a pozostawienie nietkniętych pasów startowych o niczym nie świadczy, bo to właśnie ich niszczenie byłoby bez sensu. Można przy tym powołać się na dwa argumenty. Wypowiadany przez przedstawicieli Pentagonu głośno – nie zniszczono pasów startowych bo nie takie było zadanie uderzenia, zresztą ich odbudowa byłaby względnie łatwa. Dużo bardziej dolegliwe było uderzenie skierowane przeciw infrastrukturze zaopatrzeniowej i samolotom. I wreszcie drugi argument, ten niewypowiedziany – być może lotnisko okaże się jeszcze potrzebne, trzeba je tylko zdobyć.

W planie dyplomatycznym, też wszystko jest mniej więcej jasne. Piszą o tym gazety w Niemczech (Bild), Wielkiej Brytanii (Sunday Times), Francji (Le Figaro) a także agencje amerykańskie i tureckie. Każda z nich cytuje oficjalnie, lub off the record, przedstawicieli dyplomacji tych krajów. Otóż Zachód, po spotkaniu G 7 w Taorminie, wystąpi wobec Rosji z następującym żądaniem – warunkiem uruchomienia procesu pokojowego w Syrii jest odejście Asada. Kij już został pokazany, ale zbliżająca się wizyta Rexa Tillersona w Moskwie daje dobrą okazję do wzmocnienia przekazu. Po pierwsze szef amerykańskiej dyplomacji odwołał planowane spotkanie z Putinem. Nie chcąc zapewne dawać Rosji możliwości tego rodzaju reakcji na piątkowe uderzenie (mówiło się o tym w Moskwie). Po drugie bardzo prawdopodobne jest, że oskarży Rosję o nie wywiązanie się z międzynarodowego porozumienia, którego Putin był gwarantem, w sprawie zniszczenia syryjskich zapasów broni chemicznej. I po trzecie wreszcie – wzmocnienie antyrosyjskich sankcji. Oficjalnie wezwał do tego brytyjski minister Johnson, który po raz drugi odwołał planowaną wizytę w Moskwie. Co spotkało się z bardzo kwaśną reakcją rosyjskiego MSZ. Tym bardziej, że brytyjski polityk mówił też o kolejnych uderzeniach przeciw siłom syryjskiego dyktatora.

A marchewka? Zobaczymy, co powie w trakcie dzisiejszego spotkania z Putinem, prezydent Włoch Mattarella. Jego wizyta miała mieć czysto ceremonialny charakter, ale w nowej sytuacji zaczyna mieć znaczenie. Ale gdyby nic nie nastąpiło, to mamy jeszcze weekendową wypowiedź niemieckiego szefa MSZ Gabriela, który oświadczył, że proces pokojowy w Syrii jest bez Rosji niemożliwy. Innymi słowy – dogadajmy się, ale Asad musi odejść.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Jestem byłym dziennikarzem (TVP - Puls Dnia, Życie, Radio Plus) i analitykiem. Obecnie w biznesie. Z wykształcenia jestem historykiem. Obserwuję Rosję, bo tam wiele się dzieje, a Polacy niewiele o tym wiedzą. https://www.facebook.com/Wie%C5%9Bci-z-Rosji-1645189955785088/

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Szanowny Panie. Doradzam uważną lekturę i chwilę refleksji na temat tego co się czyta....
  • Ma Pan rację. W Polsce przyjęła się pisownia pochodząca z j. angielskiego. Poprawiłem.
  • http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2017-08-17/ambasador-rp-wezwany-do-rosyjskiego-msz-w-sprawie-b...

Tematy w dziale Polityka