82 obserwujących
329 notek
781k odsłon
2903 odsłony

Rosyjska kwadratura koła w Syrii.

Wykop Skomentuj55

Na południu kraju sytuacja jest jeszcze bardziej niejasna, mówi się nawet o tym, że Izrael przygotowuje się do działań zbrojnych na wielką skalę. Ale zacznijmy od początku. W sobotę rano w obszar powietrzny Izraela wtargnął dron, który został niemal natychmiast (półtorej minuty po przekroczeniu granicy) zestrzelony. Wojsko poinformowało, że był to dron wystrzelony z obszaru Syrii, a konkretnie z terenów kontrolowanych przez siły irańskie w okolicach Palmiry. I z tego przede wszystkim powodu, lotnictwo Izraela zbombardowało w odpowiedzi, instalacje wojskowe na terytorium Syrii. Tylko, że tym razem, odmiennie niżli wcześniej syryjska obrona przeciwlotnicza otworzyła ogień (kilkanaście, a mówi się nawet o 20 rakietach) i w efekcie zestrzeliła jeden z ośmiu atakujących izraelskich F-16. Samolot spadł już na terytorium Izraela, piloci katapultowali się i przeżyli. To, co się stało ma bardziej psychologiczny wymiar niźli militarny. Izraelskie siły zbrojne straciły pierwszy samolot od 35-lat, a Syryjczycy zapowiedzieli, że podobnych odpowiedzi Tel-Awiw może spodziewać się za każdym razem, kiedy zdecyduje się na atak. Ale to nie koniec historii. Izraelczycy ponownie uderzyli, tym razem, jak oświadczyli w odwecie za zestrzelenie samolotu i zniszczyli 12 celów naziemnych. 8 Kontrolowanych przez wojska syryjskie i cztery przez Iran. Tym razem, jak informuje izraelska prasa, w praktyce zniszczono syryjsko – irańskie siły przeciwlotnicze.

W planie politycznym sytuacja też jest niezwykle interesująca. Rosjanie reagują nadzwyczaj powściągliwie. W sobotę miała miejsce rozmowa telefoniczna izraelskiego premiera i prezydenta Putina. Po jej zakończeniu Kreml wydał komunikat, w którym wzywa „strony konfliktu” do tego, aby powstrzymać się od działań mogących eskalować napięcie.

Ale izraelskie media zadają pytania, które z punktu widzenia Moskwy są dość niewygodne. A mianowicie, dlaczego Rosjanie dopuścili, aby irański dron wypuszczony w Syrii wtargnął w ich przestrzeń powietrzną? Oraz jak to się stało, że syryjskie siły zbrojne korzystające z rosyjskiego sprzętu i kontrolowane przez rosyjskich doradców zestrzeliły izraelski samolot? W dzisiejszym wydaniu The Jerusalem Post, obok antypolskich artykułów (np. o tym, że planujemy ograniczenie eksportu mięsa koszernego) można też przeczytać szereg opinii formułowanych przez izraelskich analityków na temat perspektyw rozwiązania, albo możliwości poszukiwania rozwiązania problemu. Ich zdaniem już od dawna irańscy generałowie uważają, że ze strategicznego punktu widzenia obszar, który winien być kontrolowany przez Teheran obejmować musi tereny syryjskie i libańskie, aż po brzeg Morza Śródziemnego. Ale to nie znaczy, że już dziś może wybuchnąć wielka wojna, choć media w Izraelu pełne są informacji o tym, że armia przerzuca siły na północ. Póki, co, w ich opinii, Irańczycy nie są zainteresowani konfliktem, a jedynie testują izraelską cierpliwość. I teraz poszukiwaniem jakiejś chwiejnej równowagi winna zająć się Moskwa, która utrzymuje dobre relacje zarówno z Irańczykami, jak i z Tel-Awiwem.

Rosyjskie media w podobnym duchu komentują trwającą właśnie bliskowschodnią podróż amerykańskiego Sekretarza Stanu Tillersona. Otóż ich zdaniem Zachodowi już nieco mniej zależy na obaleniu Asada. Teraz zasadniczym wyzwaniem, przed którym stoją Amerykanie jest zmniejszenie wpływów Iranu w Syrii. A w szerszym planie chodzi o dyplomatyczne izolowanie Teheranu. Już teraz zarysowała się dość wyraźna różnica, jeśli idzie o temperaturę wypowiedzi – Kreml jest dość powściągliwy, zaś irańscy ajatollahowie nie owijając w bawełnę zapowiadają „rozprawę” z Izraelem. Przy czym nadal w Rosji trwa dyskusja, kto sfinansuje odbudowę zniszczonego wojną kraju. Nikt nie ma wątpliwości, co do tego, że ani Moskwa ani Teheran nie mają na to pieniędzy. Pieniądze ma Zachód, ale jak się wydaje stawia sprawę dość jasno – dogadajmy się, ale bez Teheranu. A zatem Rosja stawiana jest wobec niewygodnego wyboru, bo może okazać się, że jeśli zwróci się przeciw Teheranowi, to jej wpływy w Syrii mogą podlegać erozji. Z drugiej strony musi się liczyć z konfliktem Izraela, ale też i świata arabskiego orbitującego wokół Arabii Saudyjskiej, z Iranem. A to może oznaczać przedłużanie syryjskiego konfliktu i brak pieniędzy na odbudowę. Zobaczymy jak Putin rozwiąże to, podobne trochę do kwadratury koła, równanie.

Wykop Skomentuj55
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka