Blog
Wieści z Rosji
Marek Budzisz
Marek Budzisz dziennikarz historyk analityk
42 obserwujących 221 notek 398201 odsłon
Marek Budzisz, 27 marca 2018 r.

Kemerowo, czyli Rosja.

3545 66 0 A A A

Rosjanie, chyba w większym stopniu niż inne narody, mający skłonność do myślenia w kategoriach ostatecznych zauważają, że już kolejna kadencja Władimira Władimirowicza Putina zaczyna się od wielkiej tragedii. Tak jakby miała to być zapowiedź czegoś strasznego. Trochę na podobieństwo paniki w trakcie koronacji ostatniego cara Rosji, która kosztowała życie kilkuset osób. Wcześniej było zatonięcie Kurska i wypadki w Biesłanie, teraz straszny pożar w centrum handlowym „Zimowa czereśnia” w syberyjskim Kemerowie. I znów (tak jak w Biesłanie) w niemałej części ofiarami są dzieci. Idąc tym tokiem myślenia można by też napisać, uznając to za dość upiorny prolog, o tym, że w ubiegłym tygodniu w podmoskiewskim Wołokołamsku gazami z wysypiska śmieci zatruło się kilkanaścioro dzieci, które w większości hospitalizowano. Na szczęście pod Moskwą nikomu nic poważnego się nie stało.

Pojawiły się też publiczne oskarżenia wobec rosyjskiego prezydenta, nie o to, że jest winien tragicznym wydarzeniom, ale że zbudował system, w którym takie wypadki mogą mieć miejsce, że stworzył państwo, które choć dysponuje legionem ludzi w mundurach, to, jeśli chodzi o dobro obywateli działa, jakbyśmy to powiedzieli, „tylko teoretycznie”. To jedna strona, czy jedno tylko spojrzenie. Ale w rosyjskiej prasie można też przeczytać i inne wypowiedzi, jak np. oskarżenia pod adresem Zachodu, że ten tak się nastroił na chęć dokuczenia Rosji, że obwieścił o wyrzuceniu jej dyplomatów mimo kemerowskiej tragedii. Tak jakby nie mogli, choć z jeden czy dwa dni poczekać, piszą zwolennicy takiego punktu widzenia.

Ale po kolei. W niedzielę, około godziny 16 w czteropiętrowym centrum handlowym wybuchł pożar. Jak się później okazało najbardziej intensywnie rozwijał się on na czwartym piętrze, gdzie były sale kinowe, klub fitness i sala zabaw dla dzieci. Sygnalizacja przeciwpożarowa nie działała, wyłączył ją ponoć kilka dni wcześniej ochroniarz. Wyjścia awaryjne były zamknięte na klucz. Mimo wybuchu pożaru nie wyłączono również wind i ludzie próbowali w ten sposób uciekać. Niestety udusili się w nich. Przede wszystkim z tego powodu, że paliły się plastikowe panele, którymi było wyłożone centrum. A jak poinformowali później strażacy wydzielały one tak toksyczny dym, że ludzie nie mieli najmniejszych szans, dusili się od razu. Do tej pory nie wiadomo ile osób zginęło. Oficjalne dane mówią o 64 ofiarach, w tym kilkunastu dzieciach. Ale nadal niewyjaśniony jest los, co najmniej 25 osób, które uważa się za zaginione. Tylko, że w Rosji nikt w te liczby nie wierzy. Rosyjski Internet aż się gotuje od informacji, że zginęło, co najmniej 200 osób, w tym ogromna liczba dzieci. Można przeczytać posty, iż władze nie chcą dopuszczać rodziców do wydobytych ciał, a jeśli, to dopiero po tym, jak podpiszą oni stosowne oświadczenie, że nie będą informować publicznie o sprawie.

Skąd tyle dzieci? W zlokalizowanych na 4 piętrze centrum handlowego salach kinowych wyświetlano filmy dla dzieci i młodzieży, dla których organizowano wycieczki z pobliskich miejscowości. Rosyjskie media pełne są wstrząsających opisów i opowieści, jak np. ta o ojcu, którego trójka dzieci, żona i szwagierka zginęły w wypadku. Albo o tym, jak brat z siostrą pojechali do kina i siostra zginęła, brata cudem uratował jeden z rodziców, który nie zszedł trzy piętra niżej z paniami nauczycielkami, na kawę. Nie można spokojnie czytać relacji o tym, jak rodzice otrzymywali od swych dzieci ostatnie telefony, albo sms-y, pełne rozpaczliwych okrzyków, że ze względu na zadymienie i zablokowane drzwi nie mogą oni wyjść i choć w ten sposób chcą się pożegnać. Później pojawiły się plotki, że tradycyjnie ochrona blokowała drzwi do sal kinowych, po to, aby po rozpoczęciu seansu nikt bez biletu nie wszedł.

Sprawa jest poważna również z politycznego punktu widzenia, dlatego, że ludzie oburzeni są postępowaniem kemerowskiego gubernatora Tulejewa. Trzeba napisać o nim, choć kilka zdań. Tulejew to żywa skamielina, jest najdłużej sprawującym swój urząd gubernatorem w Rosji, jeszcze od czasów jelcynowskich. W ubiegłym roku, kiedy ciężko się rozchorował, mówiło się o rychłej jego dymisji. Ale przetrwał dwie ubiegłoroczne fale wymiany zarządzających rosyjskimi prowincjami. Teraz chyba nie przetrwa. Jeszcze wczoraj wieczorem, rzecznik Kremla Pieskow, mówił, że prezydent Putin nie planuje wylotu na Syberię (4 godziny samolotem z Moskwy), ale już dzisiaj rano odwiedził miasto i spotkał się z niemal nieustannie wiecującymi rodzinami poszkodowanych. Putin się spotkał, ale Tulejew nie przybył rozmawiać z rodzinami. Ani w niedzielę, ani wczoraj, ani też dzisiaj. Jedynie, kiedy trwał pożar, ponoć przyjechał a korowód oficjalnych pojazdów, jak można przeczytać o mało nie zablokował akcji ratunkowej. Zamiast gubernatora do zgromadzonych rodziców wyszedł jego zastępca Sergiej Cywiliew. Najpierw przyjęty został groźnym buczeniem, potem ktoś wyłączył aparaturę przy użyciu, której chciał przemawiać. A następnie, po prostu ukląkł przed zrozpaczonymi rodzicami. Klęczał tak przez dłuższą chwilę po to, aby prosić o wybaczenie.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Jestem byłym dziennikarzem (TVP - Puls Dnia, Życie, Radio Plus) i analitykiem. Obecnie w biznesie. Z wykształcenia jestem historykiem. Obserwuję Rosję, bo tam wiele się dzieje, a Polacy niewiele o tym wiedzą. https://www.facebook.com/Wie%C5%9Bci-z-Rosji-1645189955785088/

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Dziękuję za zwrócenie uwagi na mój błąd, który już poprawiłem.
  • A widzi Pan różnicę między akcjami a obligacjami?
  • Proszę czytać ze zrozumieniem. Napisałem, że budżet na tym nie zarobi, bo Gazprom dostał...

Tematy w dziale Polityka