Blog
Wieści z Rosji
Marek Budzisz
Marek Budzisz dziennikarz historyk analityk
58 obserwujących 283 notki 564793 odsłony
Marek Budzisz, 4 maja 2018 r.

O kremlowskiej portmonetce, w której zaczyna prześwitywać dno.

2418 25 0 A A A

Financial Times informuje, że najprawdopodobniej jeszcze w przeddzień swej inauguracji (7 maja) Putin dokona ważnej zmiany w ekipie zarządzającej rosyjską gospodarką. Mianuje mianowicie byłego ministra finansów i swego wieloletniego doradcę Aleksieja Kudrina na wysokie stanowisko w swej administracji. Ma on dostać większość uprawnień, które teraz znajdują się w rządzie. A jego zasadniczym zadaniem ma być poprawa relacji gospodarczych z Zachodem i wdrożenie planu reform. Miedwiediew ma ponoć pozostać na stanowisku premiera. O ile dojdzie do takiego posunięcia, a wiele na to wskazuje, oznaczałoby to, że na Kremlu zaczęto zdawać sobie sprawę z położenia, w jakim znalazła się rosyjska gospodarka i, że „już tak dalej się nie da”. O powadze sytuacji świadczą choćby wydarzenia ostatnich dni.

W ubiegłym tygodniu objęta amerykańskimi sankcjami grupa Renowa Wiktora Wakselberga odpracowała i przedstawiła rosyjskiemu rządowi pakiet propozycji, w jaki sposób państwo mogłoby zrekompensować jej straty z tego powodu oraz ochronić kilkadziesiąt tysięcy miejsc pracy w strukturach holdingu.[1] Dziennikarze opisujący złożone propozycje są zdania, że w gruncie rzeczy, gdyby rosyjski rząd zdecydował się na ich wprowadzenie w życie, propozycje budują odrębne, specjalne regulacje dedykowane tylko temu podmiotowi, taką specjalną strefę ekonomiczną dla Renowy. Po pierwsze firma chce od państwa, aby to zrefinansowało jej 820 mln euro kredytów, jakie ta uzyskała w zachodnich instytucjach finansowych. Proponuje w zamian zastaw na będących w jej posiadaniu 26,5 % akcji koncernu Olega Deripaski RusAl, czyli de facto upaństwowienie aluminiowego giganta. Ale to nie jedyne propozycje. Inne to pomoc publiczna w pozyskaniu refinansowania na 300 mld rubli, bo na taką kwotę firmy z holdingu wyemitowały obligacje, a teraz chcą, aby ich właścicielami były podmioty, które w odróżnieniu od zachodnich instytucji finansowych nie będą przejmować się zdaniem Waszyngtonu. Wakselberg chce też, aby kontrolowany przez jego partnera biznesowego Metkombank zwolniony został przez Bank Centralny z ograniczeń w zakresie kredytowania przedsięwzięć grupy. Ale na tym nie kończy się jego apetyt. Inne propozycje to wprowadzenie specjalnych ceł ochronnych na produkty firm kontrolowanych przez Renowę. A ich wachlarz jest zaiste imponujący – rury, produkty chemiczne, ale również np. woda mineralna. Dodatkowo nieszczęśnicy oligarchowie objęci sankcjami mieliby otrzymywać specjalne preferencje, takie współczesne punkty za pochodzenie, gdyby ich firmy uczestniczyły w zamówieniach publicznych. Słychać też głosy, że Wakselberg chce się pozbyć firm, które w związku z sankcjami mogą mieć kłopot z funkcjonowaniem. Chodzi między innymi T-Plus, szóstą pod względem wielkości rosyjską firmę energetyczną. Specjaliści obawiają się, że zarówno amerykański GE, jak i niemiecki Siemens mogą odmówić serwisowania turbin swojej produkcji, które są używane w elektrowniach koncernu. I w związku z tym może odżyć projekt połączenia T-Plus z kontrolowaną przez Gazprom Gazprom Energoholding. Taką fuzję planowano jeszcze w 2011 roku, ale wówczas zablokował ją rosyjski urząd antymonopolowy. Teraz tego rodzaju fanaberie schodzą na plan drugi.

Ale to nie jedyne nowości z sankcyjnego pola boju. Agencja Bloomberg informuje, że teraz, po tym jak uporządkowano sprawy z Deripaską, amerykańskie władze zajmą się Surgutneftgazem, czwartą pod względem wielkości rosyjską firmą wydobywającą ropę naftową.[2] Przede wszystkim z tego względu, że jej generalny dyrektor Władimir Bogdanow znalazł się na liście osób objętych amerykańskimi posunięciami odwetowymi. Teraz przyjść może kolej na firmę, tym bardziej, że przez specjalistów określana jest mianem „portmonetki Kremla” i uchodzi za grupową własność rosyjskiej elity politycznej i samego Władimira Władimirowicza. Przede wszystkim z tego względu, że jest kontrolowana, jak można się dowiedzieć z oficjalnych raportów przez 20 akcjonariuszy, z których każdy ma poniżej 5 % kapitału i w związku z tym nie muszą oni ujawniać swoich nazwisk. I firma nie ujawnia, kto jest jej właścicielem. Ale to nie jedyna anomalia w jej działaniu. Surgutnetgaz nie wydaje też pieniędzy na pozyskiwanie nowych pól naftowych, nie prowadzi prac geologicznych, nie robi próbnych odwiertów, czyli jednym słowem unika angażowania się w te obszary, które w tym sektorze sporo kosztują a nie gwarantują zysku. Działa tak, jak gdyby jej głównym celem było gromadzenie na swych rachunkach pieniędzy, bo nie wypłaca również dywidendy. I zdaniem specjalistów sporo już nagromadziła – jakieś 44 mld dolarów, z których część (ok. 25 % jak się szacuje) trzyma w Rosji a resztę na Zachodzie. I tę resztę, podobno, chce zamrozić amerykańskie Ministerstwo Finansów.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Jestem byłym dziennikarzem (TVP - Puls Dnia, Życie, Radio Plus) i analitykiem. Obecnie w biznesie. Z wykształcenia jestem historykiem. Obserwuję Rosję, bo tam wiele się dzieje, a Polacy niewiele o tym wiedzą. https://www.facebook.com/Wie%C5%9Bci-z-Rosji-1645189955785088/

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @andrzej.roman Szanowny Panie. Pan minister wspomina o konieczności oddania wraku. Pańskie...
  • @maur Szanowny Panie. Przytoczyłem opinię w tej sprawie głównego specjalisty od...
  • @u-bolt Szanowny Panie. Doradzam kierowanie się zasadą - najpierw wiedza a potem komentarze:...

Tematy w dziale Polityka