85 obserwujących
344 notki
866k odsłon
2694 odsłony

Scenariusz eskalacji à la russe.

Wykop Skomentuj59

    Podobny w gruncie rzeczy pogląd zawarty jest w niedawnym przemówieniu deputowanego do rosyjskiej Dumy, generała Władimira Szamanowa, byłego dowódcy rosyjskich wojsk powietrzno – desantowych. Otóż w trakcie jednego ze swych publicznych wystąpień na forum rosyjskiego parlamentu powiedział, że decyzję władz ZSRR o podpisaniu traktatów rozbrojeniowych w zakresie rakiet średniego zasięgu, a tym bardziej zgoda na wycofanie wojsk z terenów byłej NRD, trzeba traktować w kategoriach zdrady narodowej. Gorbaczow, Szewardnadze i Jakowlew, ludzie którzy na takie osłabienie Rosji wyrazili zgodę, winni być jego zdaniem obłożeni oficjalną anatemą.

    Oczywiście wystąpienie to traktować można pobłażliwie, nie mówił tego ani Putin, ani minister obrony Szojgu, a jedynie jeden z parlamentarnych harcowników, których w Rosji nie brak. Pozostaje jednak otwartym odpowiedź na pytanie, czy obecnie rządzący Rosją nie powtarzają głośno tego co mówi Szamanow, a i tak robią swoje, skoro Waszyngton już nie w tweecie Donalda Trumpa, ale w oficjalnym stanowisku Departamentu Stanu zarzucił Moskwie, że łamie obowiązujące umowy. Łamie, być może dlatego, że jak głośno powiedział emerytowany generał a dziś poseł nie były one fair, bo Rosja zniszczyła 1846 rakiet, a Amerykanie niewiele ponad 800 i tę jaskrawą niesprawiedliwość trzeba było „po cichu” nadrobić.

    Zacząłem od scenariusza eskalacji i trzeba do niego powrócić. Nie idzie w tym wypadku o dokładne opisanie przyszłych, możliwych wydarzeń, choć wydaje się, że oczy nas i świata winny być skierowane na Morze Czarne. Istotny jest w tym przypadku inny syndrom, który nazwałbym „nie taki diabeł straszny”. Jeden z ostatnich przykładów. W trakcie niedawnych ćwiczeń NATO u wybrzeży Norwegii nowa fregata tego kraju KNM Helge Ingstad, typu F313, weszła na mieliznę i zatonęła, po tym jak przy dobrej pogodzie i bezchmurnym niebie zderzyła się z pływającym pod maltańską flagą tankowcem. Jak głosi oficjalny komunikat powodem katastrofy była seria błędów pełniących wówczas wachtę norweskim marynarzy i oficerów, którzy zlekceważyli sytuację, nie włączyli posiadanych urządzeń i generalnie zrelaksowani płynęli do macierzystego portu. Ale w tym samym czasie Rosjanie, jak pisały niektóre fińskie gazety, postanowili przetestować swe najnowsze osiągnięcia w zakresie wojny radioelektronicznej i użyli nowych zagłuszaczy sygnałów. Być może zatem ktoś pomógł Norwegom rozbić okręt. Ale jak całą sprawę widzą Rosjanie? Otóż nie wdając się w ciekawe skądinąd szczegóły, zwracają uwagę nie tylko na błędy załogi najnowocześniejszej norweskiej fregaty, ale również na to, co ich zdaniem jest już zupełnie niesłychanym skandalem, a mianowicie, że kiedy oficerowie przekonali się, iż niewiele da się zrobić ewakuowali całą załogę, a okrętowi dali zatonąć.

    Jest zdaniem rosyjskich obserwatorów wojskowych kolejna, choćby po opisywanym stanowisku niemieckich pilotów, którzy wolą odejść ze służby niźli być narażeni na ryzyko wysłania gdziekolwiek z misją wojskową, przesłanka na rzecz tezy, że być może Zachód ma sporo nowoczesnej broni, ale zupełnie brak mu żołnierzy chcących się nią posługiwać. Zupełnie inaczej niż w Rosji. A po doświadczeniach w Syrii, po tym jak cały korpus oficerski obowiązkowo musiał odbyć tam staż bojowy i od jego wyników, a nie polityczno – towarzyskich koneksji, zależą obecne karieru w Rosyjskim wojsku, różnica potencjałów w tym zakresie jest aż nazbyt widoczna. A jeśli przeciwnik jest aż tak psychologicznie słaby, obezwładniony strachem i bojaźliwy, to czemu nie spróbować? Oczywiście nie na wielką skalę, bo tak współczesnych wojen już się poza wszystkim nie prowadzi, ale mały incydent? Czemu nie? Rosyjscy komentatorzy zwracają uwagę, że ostatnie wydarzenie na Morzu Czarnym, było pierwszym historycznie starciem między siłami zbrojnymi Rosji i Ukrainy. I w tym sensie stanowi psychologiczną eskalację – mamy do czynienie nie z „zielonymi ludzikami” bez dystynkcji, nie z pospolitym ruszeniem górników i traktorzystów, ale z działaniem sił zbrojnych. To jest jakościowa zmiana. Cena którą Rosja zapłaciła jest mała i to może skłonić Moskwę do dalszego testowania wytrzymałości Zachodu.


Wykop Skomentuj59
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka