85 obserwujących
342 notki
854k odsłony
7327 odsłon

Drugie dno rozmowy telefonicznej Trump – Putin.

Wykop Skomentuj61

    Wracając do rozmowy obydwu prezydentów warto zwrócić uwagę na jeszcze dwa wątki. Pierwszy dotyczy Wenezueli. Rosyjskie media, powołując się na doniesienia Washington Post informują o niedawnej naradzie, jaka miała się odbyć w Gabinecie Owalnym. Obok Trumpa mieli w niej uczestniczyć jego najbliżsi współpracownicy (Bolton, Pompeo, Shanahan) oraz szef połączonych sztabów, generał Paul J. Selva. Rozmowa odbyła się już po nieudanej próbie przeciągnięcia przez lidera wenezuelskiej opozycji armii na swoją stronę i po tym, jak Maduro miał ponoć szykować się do ucieczki na Kubę, przed czym powstrzymał go ponoć telefon z Moskwy. Jest coś na rzeczy bo rosyjskie media informują, powołując się na doniesienia z tamtejszego świata bankowego, o rekordowych przelewach z Wenezueli na rachunki w rosyjskich bankach, a także spekuluje się (oficjalnie dementował to rosyjski minister finansów), że za rekordowo wysokim poziomem sprzedaży rosyjskich papierów skarbowych inwestorom z zagranicy (najwyższy poziom od 2017 roku) stoi napływ pieniędzy z tego kraju. Wracając do rozmowy w Białym Domie, w jej trakcie Bolton miał bardzo ostro naciskać na rozpoczęcie operacji militarnej, czemu oponował zarówno Trump, jak i Selva. Jeśli teraz ten pierwszy mówi, że Putin jest zwolennikiem zmian w Wenezueli, to może oznaczać, że być może obydwaj prezydenci porozumieli się na temat jakiejś politycznej formuły uregulowania sytuacji. Rosyjskie media, zwłaszcza te o nacjonalistycznym nastawieniu, powołują się w tym kontekście na słowa Boltona, który przypomniał Doktrynę Monroe mówiąc, że Wenezuela leży w amerykańskiej strefie wpływów i należy to Rosji przypomnieć, a samą doktrynę odkurzyć. Zadowolenie Rosjan w tym kontekście płynie z faktu, że ich zdaniem stanowi to potwierdzenie ich tezy o tym, że podział świata na strefy wpływów jest nadal aktualny, każde mocarstwo ma swoje strefy i w związku z tym Waszyngton chce mieć wolną rękę w obydwu Amerykach, to Rosja winna mieć więcej do powiedzenia w Europie.

    Drugim wątkiem, który został w trakcie rozmowy poruszony i warto zwrócić na niego uwagę jest generalnie rzecz nakreślając „problem chiński”. Jest to tym bardziej istotne, że niemal zaraz po jej zakończeniu Trump powiedział, że zamierza podnieść cła na towary z Chin, co oznacza eskalacje sporów, nie zaś ich rozwiązanie. Warto zwrócić uwagę na to, że w Rosji, od pewnego czasu daje się odczuć pewną niewielką zmianę jeśli idzie o stosunek do strategicznej współpracy z Chinami. Nie mam na myśli odwracania sojuszy, czy zakwestionowanie realizowanej od kilku już lat „polityki powrotu na Wschód”, raczej zmianę akcentów, podchodzenie do tej współpracy w nieco bardziej wyważony sposób. Kilka przykładów z ostatniego czasu. Otóż w kwietniu Chińczycy z firmy China Railway Construction Corporation International Limited poinformowali, że zakończyli prace przygotowawcze i projektowe związane z budową pierwszego odcinka kolei wielkich prędkości, jaka miała połączyć Moskwę z Kazaniem. Docelowo linia ta miała być częścią projektu Pasa i Szlaku. Mówiło się też o budowie podobnych linii na południowym Uralu. Ale teraz rząd poinformował, że zawiesza realizację projektu i to w czasie, kiedy w związku z kolejnymi majowymi celami Putina właśnie na inwestycję w infrastrukturę transportową maja iść setki miliardów rubli. Mało tego realizacja całego pakietu jest zagrożona, bo jak poinformował na początku kwietnia rosyjski minister transportu Jewgenij Ditrich, pieniądze są, ale brakuje przygotowanych do realizacji projektów na które można je wydać. Co ciekawsze, rząd podejmując decyzję powołał się na wyrażoną jeszcze w grudniu ubiegłego roku opinię ministra finansów Siulianowa, że cały projekt z ekonomicznego punktu widzenia „będzie nieopłacalny”, co należy rozumieć jako stwierdzenie faktu, że ruch chińskich kontenerów przez Rosję jest mniejszy niźli się spodziewano i raczej większy nie będzie. Ale idźmy dalej tym tropem. W czasie niedawnego szczytu inicjatywy Pasa i Szlaku, jaka odbywała się niedawno w Pekinie uroczyście podpisano porozumienie między Chinami a Uzbekistanem. Rosyjscy komentatorzy zwracają uwagę na kilka spraw. Po pierwsze inwestycje chińskie w Uzbekistanie osiągnęły już poziom 8 mld dolarów, a handel szybko rośnie. Rosjanie porównują to ze skalą zaangażowania chińskiego kapitału u siebie i nie mogą być zadowoleni, skoro w Rosji Chińczycy zdecydowali się inwestować 140 mln dolarów w 2017 roku i 118 w ciągu trzech kwartałów roku 2018. Rosyjska wymiana handlowa z Chinami przekroczyła 100 mld dolarów, ale znów patrząc na jej strukturę, trudno być zadowolonym, skoro 90 % rosyjskiego eksportu to surowce i odwrotnie 90 % importu z Chin to maszyny i urządzenia. Rosyjscy eksperci są zdania, że Chinczycy chętnie z Rosją handlują (mają np. zdecydowaną przewagę, jeśli nie dominację w handlu internetowym), ale jeśli idzie i inwestowanie to są ostrożniejsi bardziej od Europejczyków. Co z tego, argumentują inni, że Chiny nie przyłączyły się do antyrosyjskich sankcji, skoro polityka ich firm wobec Rosji w obawie przed retorsjami Amerykanów niczym się nie różni od tej jaką uprawiają kraje uczestniczące w sankcjach. Wracając do Uzbekistanu i jego porozumienia z Chinami, to trzeba stwierdzić, że jednym z jego głównych elementów jest budowa kolei wielkich prędkości Pekin – Taszkient i generalnie połączenie, dzięki chińskim inwestycjom, systemu transportowego państw Azji Środkowej z Iranem, dzięki czemu uzyskają one dostęp do portów zlokalizowanych nad Oceanem Indyjskim. Tego rodzaju inwestycje podważają wpływy rosyjskie w regionie oraz niwelują perspektywę zaangażowania Pekinu w rozwój i modernizację Kolei Transsyberyjskiej. A to zaś było i jest nadal jednym ze strategicznych celów Moskwy, która obawia się separatyzmu na Dalekim Wschodzie i dąży do poprawy sytuacji gospodarczej w regionie.

Wykop Skomentuj61
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka