87 obserwujących
349 notek
889k odsłon
8368 odsłon

Rodzi się nowa Rosja.

Wykop Skomentuj90

Nawet związani z rosyjską władza socjologowie i dziennikarze są przekonani, że ostatnie protesty w Moskwie to dopiero początek tego co czeka Rosję w najbliższej przyszłości. Wcale nie odosobnione są poglądy, że kraj wchodzi w stan politycznej destabilizacji, a może przesilenia, które trwać będzie nawet do roku 2024, czyli do końca obecnej kadencji Putina i które doprowadzi w gruncie rzeczy do ukształtowania się nowej Rosji. Nowej w każdym wymiarze, zarówno jeśli myślimy o systemie rządów, relacjach gospodarczych, polityce zagranicznej, jak i sprawach społecznych.

    Zacznijmy od wyników badań opinii społecznej, bo są one niezmiernie interesujące. Otóż, jak wynika z ostatnich, opublikowanych sondaży Centrum Lewady oraz fundacji Polityka Petersburska (dwa odrębne badania), 1/3 mieszkańców rosyjskiej stolicy popiera ostatnie demonstracje. Według Centrum Lewady pozytywnie o protestach mówi i je popiera 37 % Moskwiczan, w przypadku drugiego badania takie stanowisko zajmuje 30,3 % ankietowanych. Przy czym obydwa ośrodki badania opinii publicznej podkreślają, że relatywnie duży procent mieszkańców rosyjskiej stolicy, protestami się interesuje i o nich wie. Ten wskaźnik zbliża się do połowy dorosłej populacji i jest zdaniem socjologów istotną informacją dla władz. Wynika z niej, że całej sprawy nie da się bagatelizować, bo ludzie o niej wiedzą, interesują się nią i nawet jeśli nie uczestniczą w demonstracjach, to wspierają żądania tych, którzy protestują.

    Od jakiegoś już czasu rosyjscy eksperci mówią o końcu „krymskiego konsensusu”. W rosyjskich mediach sporo jest też informacji o spektakularnych zmianach nastawienia mieszkańców Moskwy. Niektórzy, tacy jak znany tenisista Jewgienij Kafielnikow, jeszcze w 2014 roku byli zdania, że demonstrujący na kijowskim Majdanie pobierają regularny żołd od CIA, a aneksję Krymu uznawali za wydarzenie korzystne, a nawet dla Rosji zbawienne, a dzisiaj regularnie uczestniczą w protestach. Innych władza niejako „zachęciła” do zmiany nastawienia. W sieci znaleźć można film przedstawiający zrozpaczoną kobietę w średnim wieku, której męża aresztowano w ubiegła sobotę. Szarpie się ona z „kosmonautami” jak się w Moskwie nazywa ludzi z Gwardii Narodowej krzycząc, że spokojnie wracali do domu i nie wiadomo z jakiego powodu jej mąż został „porwany” z chodnika. Wymachuje przy tym legitymacją Jednej Rosji krzycząc, że jest aktywistką tej partii. Ale to nie pomogło. Cała historia ma swój ciąg dalszy. Otóż niewiasta na początku tygodnia powiedziała mediom, że jest wstrząśnięta brutalnością władz i w związku z tym właśnie złożyła legitymację partyjną a na następne protesty z pewnością przyjdzie.

    Ale to nie jedyne świadectwa tego, że władze przeholowały z przemocą zarówno sił porządku, jak i tego co moglibyśmy określić mianem bezprawia prokuratury. Rosyjskie media obiegła informacja, że jedna z prokuratur rejonowych wszczęła śledztwo, którego celem jest odebranie praw rodzicielskich małżeństwu, które przyszło na demonstrację, a przypomnijmy, że miała ona charakter spacerów po tzw. Moskiewskim Kolcu, z rocznym dzieckiem. Na chwilę oddali nosidełko z idącemu obok kuzynowi i to stało się dla prokuratury pretekstem aby rozpocząć dochodzenie. Zdaniem śledczych małżeństwo przekazało dziecko nieznanej osobie. Inne działania, takie jak przygotowanie spraw z artykułów kodeksu karnego (przygotowywanie zamieszek na dużą skalę, do 15 lat więzienia) przeciwko studentom już doprowadziło do aktywizacji społeczności akademickiej na skalę do tej pory niespotykaną. Telewizja NTW pokazała materiał w którym anonimowy przedstawiciel sił porządkowych, mówi, że jeśli opozycja kontynuowała będzie akcje ujawniania danych (nazwiska i adresy) przedstawicieli Gwardii Narodowej i to doprowadzi do łez ich dzieci, to może spodziewać się, że potomstwo ludzi z opozycji będzie w rewanżu mordowane. Duży rezonans uzyskały też filmy na których widać jak policja i Gwardia Narodowa bez pamięci okłada pałkami rowerzystę, który miał pecha pojawić się w złym miejscu, czy leżącego na ziemi zwolennika joggingu rewidowanemu przez kilku rosłych gwardzistów (tak go powalili, że złamali mu nogę). Ta bezsensowna i często niepotrzebna eskalacja przemocy interpretowana jest dość powszechnie jako przejaw słabości, a nawet paniki na Kremlu. Co ciekawe, w sieci, na kanałach informacyjnych ulokowanych na platformie Telegram można przeczytać rozważania na temat możliwości jakie władza ma jeśli chce tłumić demonstracje. Pogląd, który wydaje się dominującym, głosi, że jeśli władze musiały rzeczywiście zmobilizować duże siły policyjne aby rozpędzić manifestację w której uczestniczyło 20 tys. osób (legalna) i maksymalnie 15 tys. (nielegalne), to jeśli na ulicy znajdzie się 50 tys. albo 100 tys. ludzi, to wówczas taka frekwencja przerośnie możliwości władzy. A jeżeli demonstracje zaczną się i w innych rosyjskich miastach, to wówczas, z pewnością Kreml będzie musiał ustąpić. Rozpowszechnienie się takiego poglądu świadczy o tym, że jeśli władza myślała o zastraszeniu opinii publicznej skalą represji, to ten zabieg się nie powiódł.

Wykop Skomentuj90
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka