Witek Witek
142
BLOG

Jak JaRuSSki Regana mózgiem podejmował -efekt uboczny "Śledztwa"

Witek Witek Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 20

PotUS R.Regan był swego czasu z wizytą w RPA. Jako największy przysmak skonsumowal on tamtejsza specjalność „mózg z murzyna”. Nastepnie polecial do PRL na spotkanie z przywódcą partii i panstwa gen.JaRuSSkim.

Ten z grzeczności zapytał co mu się najbardziej podobalo w kraju poprzedniej wizyty, no co Regan odpowiedział, ze tamtejszy delikates – świeży móżdżek z murzyna.
Na co gościnny gospodarz (Kreml mu {pri}kazał: do pocałunków ala Breżniew z języczkiem* i „druguju biezotkaznost’ wykazywać) wzywa gen.CzeKistę i pyta:
-„Towarzyszu CzeKa, amierikanski pastuch [ eng =cowboy ] chce mózg z murzyna zjeść. Mamy jeszcze jakiś niegrzecznych stypendystów z Angoli, Etiopii lub Kuby?”
-„Towarisz gienieral” – JaRuSSki lubi jak się doń zwraca w języku internationalnego proletariatu – a CzeKista to stary podlizuch, dlatego mimo uczestnictwa w faszystowskiej organizacji „Miecz i Pług*” podczas wojny wybaczono mu błędy młodości – „jest’ takije, no wszyscy dobrze wyszkoleni i żal ich na móżdżki przerabiać, po to wyszkoleni, aby imperialistów w Angoli i Nikaragui zabijać. Towarzysze radzieccy takiego marnotrawstwa nie lubią, mogą się gniewać!”
-„No tak – pomyślał syn starego szlachcica – jak się zmarnują żniwa z całych żniw, to „oni” się nie przejmują, ale gdy kilku „psów wojny” przeznaczonych do „niesienia mira [ =pokoju] na świecie” dostanie nieodwracalnie w łeb od naszych chłopców za bzykanie ich dziewczyn, to Brwiasty potrafi na „krasny kowrik wezwać. I przyjemny nie jest, jak wtedy z Mickiewiczem*. Nawet za tych z Plasteliny łaje jak sobaku”.
Ale tylko pomyślał, zaufanie do starego towarzysza miał wielkie, ale wierność też ma swoje granice, a i podsłuchy Komitet zakłada niezłe, więc powiedział:
-„Dobrze, sprawdźcie jaka grupa społeczna ma najmniej szarych komórek w mózgu, pastuch mówił, że źle wpływają na jego smak i dawajcie z nich kilkunastu w pobliże stołówki tajnego ośrodka wywiadu (żeby nikt nie wywęszył) i jutro podejmiemy naszego szacownego gościa z walizką pełną dolarów, żeby trochu z niej nam dał. To znaczy pożyczył, rzecz jasna – poprawił się JaRuSSki. Bo Kreml powiedział, że oprócz rubli nic też nie ma do poratowania, jedna otwarta wojna ( tzn. misja pokojowa) w górzystym terenie* i kilkanaście tajnych od Hondurasu przez Afrykę po Kambodżę wyciągają wszelkie rezerwy. A brudasy z Plasteliny swoje bomby wysadzają tylko za potężne sumy w zielonych, z naszych dóbr biorą tylko blondynki, swołocz seksualna! – skrzywił się zdecydowany purysta w tych sprawach, jedna żona, jedna córka, 0 kochanek, więc 0 bękartów. Pardon jedna wielka kochanka – Anka*
 
   Następnego południa dwaj wielcy mężowie stanu – jak zapowiedział Uszaty*, zapominając, że jeszcze kilka dni temu szydził z „prostackiego kowboja (pastucha)”, który nie umiejąc zapewnić wszystkim swym obywatelom śpiworów, nawet tym, którzy ich nie chcieli, nas poucza co to demokracja, dobrobyt i wolność! – Polski i USA spotkali się na obiedzie (zwyczajem sowieckim generał jadł obiad o 12:30), Kalifornijczyk o podobnej porze przekąszał lunch.
   Przystawką zarazem głównym punktem programu miał być świeży mózg o obniżonej zawartości szarych komórek, taki light, jakbyśmy dziś powiedzieli.
Goście po krótkim przywitaniu siadają na niewygodnych krzesłach stołówki  i czekają na wniesienie potraw. Mija 10 minut, następnie 15 i 20, wreszcie pół godziny. Regan zaczyna się niecierpliwić, rzuca ironicznie:
-„Może oni są, zaczęli być humanitarni od wczoraj, swoich robotników masakrowali czołgami i bronią maszynową, studentów boksują do śmierci, górnicy jako ruchomy cel w warunkach quasi bojowych im służą, a nagle paru debili im żal”.
JaRuSSki rozumiejąc sens (Inglisz bierny opanował na kursach w podMoskowiu), rzuca do CzeKisty: „Sprawdzić sytuację!”
   Ów sprężystym ruchem wstaje od stołu, wchodzi na zaplecze kuchni, którą zamieniono na ubojnię.
-„Co jest? – pyta oficera O. do superspecjalnych poruczeń MSW, prywatnie ojca znakomicie zapowiadającej się agentki, oficjalnie dziennikarki społecznej np. od skupu butelek – gdzie mózgi? Towarzysze JaRuSSki i Regan czekają już 30 minut!”
-„Melduję posłusznie Towarzyszu Generale – wyprężony na baczność O. melduje jak to lubi Czesio – nienaganną polszczyzną, bez rusycyzmów i z elegancją – operacja wyszukania najgłupszego i najbardziej nielubianego elementu w społeczeństwie powiodła się. Wg danych wywiadowczych wielu naszych TW i KO oraz specagenta PR3 „Stokrotki” (bardzo kosztownej pozycji w budżecie ministerstwa niebezpieczeństwa naszego biednego socjalistycznego państwa po straszliwej wojnie i jeszcze straszliwszym wyzwoleniu w n-tym roku kryzysu gospodarczego i kartkowej reglamentacji, braku czekolady, srajtaśmy i podpasek ) najbardziej znienawidzonymi ludźmi, o ile to określenie można do nich użyć, są ZOMOwcy, podpora naszego systemu, jego ładu i porządku. Średnia ich inteligencja oscyluje około 30 pkt. IQ, więc ich mózgi powinnny być smaczne, teoretycznie.”
-„No to gdzie one?”
-„Melduję posłusznie Towarzyszu Generale, że całą kompanie ZOMOwców ubiliśmy i żaden z nich mózgu nie miał!”

 

 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj20 Obserwuj notkę
Witek
O mnie Witek

  "..kilka Twoich powstańczych tekstów pisanych w sierpniu 2009 i Twoje komentarze i interpretacja faktów w tym opis próby połączenia Starego Miasta z Żoliborzem są niesamowite. Powiem szczerze, że te Twoje teksty, wraz z książką Zbigniewa Sadkowskiego "Honor i Ojczyzna", należały do głównych motywów mojego zainteresowania się szczegółami." ALMANZOR 22.08 ..."notki Witka, które - pisane na dużym poziomie adrenaliny - raczej się chłonie niż czyta." " Prawda o Powstaniu, rozpoznawana na poziomie wydarzeń związanych z poszczególnymi pododdziałami, osobami, czy miejskimi zaułkami ma niespodziewaną moc oczyszczania Pamięci z ideolog. stereotypów i kłamstw. Wszak Historia w gruncie rzeczy składa się z prywatnych historii. Prawda na poziomie Wilanowskiej_1 jest dużo bardziej namacalna i bezdyskusyjna niż na poziomie wielkiej polityki. Spoza Pańskiego tekstu wyłania się ten przedziwny napęd Bohaterów, o których Pan pisze. I nawet ten najgłębszy sens Ofiar, czynionych bez patosu i bez zbędnych górnolotności" JES pod "Dzień chwały największej baonu "Zośka" "350 lat temu Polakom i Ukraińcom zabrakło mądrości, wyrozumiałości, dojrzałości. Od buntu Chmielnickiego rozpoczął się powolny upadek naszego wspólnego państwa. Ukraińcy liczyli że pod berłem carów będzie im lepiej. Taras Szewczenko pisał o Chmielnickim "oj, Bohdanku, nierozumny synu..." Po 350 latach dostaliśmy, my Polacy i Ukraińcy, od losu drugą szansę. Wznieść się ponad wzajemne uprzedzenia, spróbować zrozumieć że historia i geografia dając nam takich a nie innych sąsiadów (Rosję i Niemcy) skazały nas na sojusz, jeżeli chcemy żyć w wolnych i niepodległych krajach. To powrót do naszej wspólnej historii, droga oczywiście ryzykowna na której czyha wiele niebezpieczeństw (...) "Более подлого, низкого, и враждебно настроенного к России и русским человека чем Witek, я в Салоне24 не видел" = "Bardziej podłego, nikczemnego i wrogo nastawionego do Rosji i Rosjan człowieka jak Witek, ja w Salonie24 nie widziałem" AKSKII 13.2.2013

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (20)

Inne tematy w dziale Kultura