witas1972
"Chłopcy silni jak AZOV stal, Oczy patrzą się w dal, Nic nie znaczy nam wojny pożoga, Hej sokoli nasz wzrok, W marszu sprężysty krok, I pogarda dla śmierci i wroga, Gotuj broń, Naprzód marsz ku zwycięstwu!!!
102 obserwujących
841 notek
1584k odsłony
  1601   2

11 lipca - Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa Rzezi Wołyńskiej

  Uznanie 11 lipca za Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej 6 lat temu uznaję ze wszech miar słuszne i potrzebne. Choć niestety mocno spóźnione.
  Mimo, a może właśnie dlatego, że jestem autorem odrzucanej przez mainstream hipotezy, że za ludobójstwem na Kresach musieli stać sowieccy mistrzowie prowokacji, którzy go wywołali i stymulowali w swoich interesach. Perfidia tego planu polegała na tym, że okrutne, przerażające zbrodnie dokonywał za nich symboliczny Ukrainiec Iwan Demianiuk (postać autentyczna, strażnik komór gazowych w obozach masowej zagłady, osobiście zamykający hermetyczne drzwi śmierci kilkudziesięciu tysiącom ludzi).
  Jednak sumienność wykonywania tych czynności, a nawet niewyobrażalna normalnym ludziom z nich satysfakcja wykonawców Genocidum Atrox nie może przesłonić nadrzędnego faktu przyczynowego - Vernichtungslager Treblinka, Trawniki i Sobibor były przedsięwzięciami (i przedsiębiorstwami również) NIEMIECKIMI, przez Niemców wymyślonymi, przez nich zorganizowanymi i prowadzonymi w ich tak rozumianym ówcześnie interesie.
   Podobnie radość niektórych Ukraińców z "rezania Lachiw" i szczera ochota robienia tego przy pomocy okrutnych metod nie może przesłaniać nam, kto to wszystko wymyślił, zorganizował i z przewidzianych skutków korzystał. Zwłaszcza, że w ciągu ostatnich 70 lat kilka podobnych spec-operacji i hybrydowych agresji z tego kierunku wyszło i nie można wykluczyć, że się one nie powtórzą! (napisane w 2016 roku). Sprowokowana wojna gruzińska 8.8.2008, podstępne zajęcie Krymu, czy hybrydowa agresja na Ukrainę (z przypominającym khatyńską prowokację stosem całopalnym w Odessie 2 maja 2014) są dla tych obaw alarmującym potwierdzeniem.

   Przypominanie wydarzeń wołyńskich 11 lipca 1943 r. jest bardzo istotne dla zrozumienia charakteru i istoty całej Rzezi Wołynia, ponieważ obchodzona dziś rocznica apogeum mordów na Polakach w kilkudziesięciu miejscach Wołynia o tej samej porze bezsprzecznie dowodzi, że mamy do czynienia z centralnie zaplanowaną i zorganizowaną operacją, tylko w rozmiarach geograficznych i czasowych różniącą się od Pogromu Kieleckiego (tutaj w 2 częściach jego dokładne rozłożenie na reżyserów i korzyści dla wykonawców: pogrom-kielecki-4-lipca-1946-polskie-i-miedzynarodowe-skutki-udanej-prowokacji).

  Demaskuje to popularny u pro-banderowskich ukraińskich historyków-propagandystów, ochoczo powtarzany przez ich lustrzane odbicie - polskich fanatycznych anty-ukrainistów mit o spontanicznej zemście ludowym ukraińskich chłopów, mordujących Polaków z poduszczenia greko-katolickich duchownych (to łatwo weryfikowalna bzdura, bo na prawosławnym Wołyniu było mniej niż 1 % ludności wyznania greko-katolickiego).
  Oczywiście duża część ofiar Rzezi Wołynia została zamordowana przez znających się od lat sąsiadów, a nawet powinowatych (w mieszanych polsko-ukraińskich rodzinach).
Jednak nie jest znany przypadek mordowania przez ukraińskich chłopów swoich polskich sąsiadów bez udziału, nadzoru, obecności uzbrojonych bojówek OUN-UPA.

  Stwierdza to autorytatywnie jeden z najlepszych znawców tematyki Rzezi Wołyńskiej dr hab. Grzegorz Motyka (który mojej hipotezy o sowieckim jej wywołaniu nie potwierdza) w zbiorze artykułów pt. „Cień Kłyma Sawura”:
  „Hipoteza „buntu ludowego” nie tylko na Ukrainie cieszy się sporą popularnością, tym bardziej muszę koniecznie zwrócić na jej podstawową słabość – nie ma na nią żadnych dowodów. I od razu pozwolę sobie zwrócić uwagę wszystkim jej zwolennikom, co jest nieodzownym warunkiem uznania jej za prawdopodobną – należy po prostu wskazać polskie miejscowości, których mieszkańcy zostali wymordowani przez spontanicznie chwytających za siekiery ukraińskich chłopów. Setek mordów na Polakach. W ani jednym wypadku nie stwierdzono, aby zbrodni dopuścili się samodzielnie chłopi.
  Nie tylko nie stwierdzono przypadku, w którym chłopi samodzielnie dopuszczali się masowych mordów, ale często można obserwować sytuacje odwrotne, kiedy to UPA mobilizowała miejscową ludność do napadów na polskie osady. Przykładowo latem’43 partyzanci UPA zebrali we wsi Janówka mężczyzn pochodzenia ukraińskie, zaprowadzili do wsi Gaj i kazali zabić zgromadzonych już nad dołem Polaków, grożąc za niewykonanie rozkazu śmiercią. Zmobilizowane tak osoby były uzbrojone jedynie w siekiery i widły. (…) Tymczasem wszystko wskazuje na to, że napady na Polaków nie miałyby miejsca bez obecności i „zachęty” UPA. OUN-B nie tylko inicjowały już pierwsze napady, ale też starały się do nich włączyć jak najszersze kręgi miejscowej ludności.
Przymusowo mobilizując chłopów do antypolskich czystek, OUN zamierzała rozprawę z częścią Polaków ukryć za ludowymi „samosądami”.
(Grzegorz Motyka „Cień Kłyma Sawura" s. 98)

Lubię to! Skomentuj86 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura