witas1972
"Chłopcy silni jak AZOV stal, Oczy patrzą się w dal, Nic nie znaczy nam wojny pożoga, Hej sokoli nasz wzrok, W marszu sprężysty krok, I pogarda dla śmierci i wroga, Gotuj broń, Naprzód marsz ku zwycięstwu!!!
102 obserwujących
842 notki
1586k odsłon
  701   2

15 sierpnia to rocznica Polskiego ale i Ukraińskiego zwycięstwa. Świętujmy wspólnie!

  Na początku pamiętnego roku 2020 (bieżący też będzie pamiętnym w myśl chińskiego przekleństwa niestety) Prezydent RP Andrzej Duda zaprosił Ukraińców razem z Polakami świętowali 100. rocznicę wspólnego zwycięstwa przeciwko rosyjskim bolszewikom.
  "Zaproponowałem Panu Prezydentowi, żebyśmy wspólnie uczcili pamięć żołnierzy polskich i ukraińskich, którzy w 1920 r. walczyli z nawałą bolszewicką.
   To jest stulecie bitwy warszawskiej, ale to jest także stulecie tamtej wielkiej wojny, gdzie z jednej strony walczyli przeciwko bolszewikom polscy żołnierze – których my czasami nazywamy symbolicznie „żołnierzami Piłsudskiego”, chociaż oczywiście to jest duże uproszczenie, bo to wielka zasługa naszych Ojców naszej Niepodległości, nie sposób pominąć tu zasług Witosa i innych wielkich polskich polityków – ale z drugiej strony był Petlura i jego żołnierze, żołnierze ukraińscy, którzy także mężnie stawali, walczyli, oddali życie w tamtej wojnie, walcząc w tej samej sprawie, w której walczyli nasi żołnierze. To jest na pewno element naszej dobrej wspólnej historii. Zaproponowałem Panu Prezydentowi, żebyśmy tę pamięć uczcili”.

  Największą pomoc militarną, bez której nie umiem sobie wyobrazić tak niespodziewanego dla wielu ówcześnie żyjących zwycięstwa wojsk Marszałka Piłsudskiego w 1920 roku (że aż ukuto krzywdzące dla Niego i całego Wojska Polskiego miano "Cudu nad Wisłą"), udzielili ukraińscy sojusznicy.
   To właśnie generał Marko Bezruczko, kierujący 6.Dywizją Strzelców Siczowych, dowodził wtedy obroną twierdzy Zamość, kluczowej dla zatrzymania idącej na pomoc czerwonym hordom komfronta Tuchaczewskiego 1.Konnej Armii (której komisarzem frontu był Stalin!). Po odparciu ataków na miasto-twierdzę, w czas wysłał posiłki 1.Dywizji Jazdy pułkownika Juliusza Rómmla, który rozgromił niepokonaną do tej pory słynną 1.Konną Armię dowodzoną przez ulubieńca Stalina marszałka Siemiona Budionnego.
   Inne ukraińskie dywizje trzymały w decydującym Sierpniu'1920 front na południe od Lwowa do granicy rumuńskiej, umożliwiając otrzymywanie od Węgrów niezbędnych dla wojny dostaw broni, amunicji i lekarstw. Bez tej pomocy Węgrów Wojsko Polskie nie miałoby czym strzelać - o tym również nie wolno nam zapomnieć!
   "Jak wynika z pisma z 8 lipca 1920 r. węgierski minister obrony gen. dyw. István Sréter nakazał wtedy przekazać Polsce w trybie natychmiastowym cały zapas amunicji armii węgierskiej i zarządził, by przez następne dwa tygodnie fabryka amunicji Manfreda Weissa pracowała wyłącznie na potrzeby Polski. Według raportu złożonego przez gen. Kazimierza Sosnkowskiego podczas posiedzenia Rady Obrony Państwa 5 lipca 1920 r., amunicja, którą dysponowało wojsko polskie, miała ulec wyczerpaniu już 14 sierpnia 1920 r."
   Ale ta pomoc dochodziła do wojsk polskich (i z nim sprzymierzonych: ukraińskich, rosyjskich, białoruskich i in.) tylko dzięki uporczywemu bronieniu pozycji przez armię generała Michała Omelianowicza-Pawlenki. Oddziały te były bardzo pozytywnie oceniane przez marszałka Józefa Piłsudskiego i generała Mariana Kukiela, najwybitniejszego polskiego historyka wojskowości.
   Niestety, trzeba byłoby Ukraińców przeprosić za ówczesną polską zdradę w Rydze i za niedotrzymanie międzynarodowych zobowiązań autonomii dla województw wschodnich II Rzeczypospolitej, gdzie Ukraińcy stanowili większość mieszkańców. Skutkowało to tragicznie. Ale tylko wielkie i dojrzałe narody stać na taki samokrytyczny gest. Dojrzeliśmy?

  Wojnę polsko-sowiecką 1919-20 powinniśmy przedstawiać nie tylko jako obronę naszego kraju przed obcym agresorem, ale również jako starcie dwóch przeciwstawnych sobie cywilizacji. Liczne zbrodnie bolszewików, począwszy od zamordowania całej rodziny cara Mikołaja II i burzenia świątyń, poprzez zaplanowany i wywołany Wielki Głód  1931-32 (nie tylko na Ukrainie, ale i w Rosji, Białorusi i Kazachstanie) aż do Zbrodni Katyńskiej są temu oczywistym dowodem.

  Teraz, gdy na Ukrainie została rozpalona przez imperialną Rosję kolejna krwawa wojna, mam problem czy podkreślać znaczenie rosyjskich sojuszników, którzy z różnych powodów w 1920 roku stanęli po sprawiedliwej stronie. Bo tych rosyjskich Sprawiedliwych na prawdziwym froncie jest obecnie niewielu. Więcej jest na froncie informacyjnym. Chociaż tyle.
  A w 1920 roku nawet, a może szczególnie, podczas odwrotu Wojska Polskiego i Ukraińskiego spod Kijowa przechodziło na naszą, prawą stronę cywilizacji wiele jednostek rosyjskich z postulatem walczenia z nienawistnymi Czerwonymi. Np. 31 maja 1920 r. na stronę polską przeszła 3. Brygada Dońska esauła Salnikowa z 14. Dywizji Kawalerii Konarmii. 20 czerwca 59. pułk orenburski, 20 lipca 1. pułk kubański, 18 sierpnia pułk im. Trockiego, 9 września pułk kozaków uralskich... Łącznie Polskę wsparło 6-7 tys. Kozaków. Liczne rosyjskie i kozackie brygady kawalerii (najbardziej znane to esaułów Salnikowa i Jakowlewa, opisane przez Izaaka Babela pod Komarowem - "Działając w awangardzie zgrupowania gen. S. Hallera, pod Tyszowcami natknęli się na główne siły bolszewickiej 4 Dywizji Konnej Siemiona K. Timoszenko. Ponosząc duże straty, doprowadzili jednocześnie do przejścia na polską stronę pewnej liczby Kozaków") od zimy 1919 roku tłukły bolszewików z niesamowitą zażartością. Postać atamana Kryszkina granego przez Bohuna-Domagorowa "Bitwy Warszawskiej 1920" Hoffmana wcale nie jest przerysowana, raczej załagodzona.
   Ostatni przed męczeńską śmiercią apel najwaleczniejszego rosyjskiego antybolszewickiego generała Władimira Kappela brzmiał z 1920 roku brzmiał: „Za nami od zachodu postępują sowieckie wojska, które niosą za sobą komunizm, komitety biedy i prześladowania Jezusa Chrystusa. Gdzie wrasta sowiecka władza, tam nie będzie prywatnej własności chłopskiej, tam w każdej wiosce niewielka grupka leni organizując biedkomitet będzie miała prawo zabierać u każdego co jej się zechce. Bolszewicy odrzucają Boga, i zamieniwszy miłość do Boga na nienawiść wy będziecie bezpardonowo polować na siebie. Bolszewicy niosą zasadę nienawiści do Jezusa, niosą nowe czerwone ewangelie, wydane przez komunistów w Piotrogrodzie [późniejszym Leningradzie] w 1918 roku”.
   Na Kremlu na pewno byliby zachwyceni. Każda inna od bieżącej narzuconej wizji dziejów ("Rosja to kraj z nieprzewidywalną wersją historii") wywołuje w nich furię i świetnie grane "święte oburzenie". Z własnych doświadczeń wiem, iż każda wzmianka o polsko-rosyjskim sojuszu przeciw czekistowsko-komunistycznym Sowietom w 1920 r. wywołuje w nich niedowierzanie, szok i chwilowy rozdźwięk postawy patriotyczno-historycznej.

Lubię to! Skomentuj43 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura