Pojawiające sie w masmediach (osobiście wolę rosyjski skrót smi) sugestie, iż odejście Antka Macierewicza będzie przez odchodzącą władzę możliwie długo oddalane w przyszłość -powinni się uczyć od prezesa PZPN Listkiewicza, on to potrafi!- stwarza podejrzenia ,iż Szef Kontrwywiadu montuje jakąś potężną /śmierdzącą bombę na swoje pożegnanie, a może nawet by je uniemożliwić!?
Podobna atmosfera panowała po przegranych wyborach prezydenckich Wałęsy w 1995 ,a przed ujawnieniem sprawy Olina. Nie można było trafić "mgr" właśnie za magistra rzekomego, to uwalono jego bardzo dobrego (nawet zdaniem Jacka Kurskiego), jak mówią Niemcy, prezydenta ministrów.
Pamiętam wypowiedż innego Jacka, Kuronia, że postać Antka Macierewicza zapewnia wycięcia przez niego nieobliczalnego numeru. W 1992 była to przeprowadzona na "Józia chuzia" lustracja, która z różnych powodów oddaliła ten nieunikniony i potrzebny proces do 1998 roku. W tej kadencji mieliśmy wypowiedż o ministrach SZ jako agentach obcego mocarstwa i upublicznienie listy agentów WSI. Ale czuję , że czeka nas coś jeszcze mocniejszego..


Komentarze
Pokaż komentarze (7)