Właśnie przeczytałem w "Dzienniku Bałtyckim" wywiad z Pawłem Poncyliuszem, byłym PiSowskim wiceministrem gospodarki odpowiedzialnym m.in. za górnictwo. Powołanie jego, człowieka tytułu bez "mgr" przed nazwiskiem było przed ponad 2 laty powodem wielkiej kampanii medialnej przeciw rzekomemu obniżaniu poziomu intelektualnego rządu i w ogóle wielkiej niekompetencji i kolesiostwie nowego mniejszościowego rządu. Jakby człowiek po skończonej Szkole Wyższej w Ciechanowie (wyższej niż ta np. w Puławach) musiałby być automatycznie mądrzejszy od ambitnego samouka bez takowej szkoły, ale za po szkole życia, Dostojewskiego, Conrada, Wojtyły.
Wypowiedzi opozycyjnego posła na temat obecnego kryzysu w górnictwie i strajku w kopalni "Budryk" wywołały bardzo pozytywne, jakże rzadkie w polskiej polityce, wrażenie obiektywizmu w trosce o państwo i gospodarkę. Nie lubię Pawlaka, więc jego zachowanie nie podobało mi się, jednak Poncyliusz broni ministra, tłumacząc, że strajk ma podłoże personalno-polityczne -chodzi "o być albo nie być" ZZ "Sierpien'80" i inspirują go ludzie, którzy przyzwyczaili się do traktowania przywilejów górniczych jak dojnej krowy, wyciągając z różnorakich przekrętów grube tysiące złotych.
Na przykładzie dotowania górniczego mleka pokazuje ile ludzi kosztem naprawdę budżetu państwa dobrze sobie żyje, nie schodząc nigdy pod ziemię. A takich kruczków prawnych ("Polak potrafi") jest wiele i takich sępów jeszcze więcej! Paweł Poncyliusz wie co mówi, bo przez 2 lata ministrowania zajmował się restrukturyzacją górnictwa i walczył z tymi patalogiami. Zauważa jednak ,że skład nowo powołanych przez Pawlaka rad nadzorczych nie zapewnia zerwania z nieuczciwymi praktykami.
Ostrzega, że naddotowanie zakładów górniczych doprowadziło np. w RFNiemiec do zamknięcia nawet dosyć dobrze prosperujących kopalń. I praktycznego końca górnictwa węglowego u naszych zachodnich sąsiadów. Ale oni na to mogą sobie pozwolić, bo mają Daimlera (zwanego u nas Mercedesem, choć to piękne hiszpańskie imię gorących kobiet), BMW, VW, Boscha, Siemensa i 200 mld U$D nadwyżki eksportowej w obrocie z zagranicą.
Najśmieszniejsze (a może tragiczne) jest ,że czeskie kopalnie eksploatują złoża węgla należące do polskich kopalni, które zostały już zamknięte z powodu nieopłacalności wydobycia. Czechom się opłaca pracować, Polacy do Irlandii! I do czeskich kopalń także, bo z powodu braku chętnych, przyjmują one naszych bezrobotnych górników z zamkniętych szacht. Z górniczymi odprawami i emeryturami oczywiście.
P.S. Zupełnie z innej beczki : zapraszam na dalszy ciąg odbrązawiania spiżowej postaci Najpopularniejszego naszego Bohatera Tadeusza Kościuszki.
Już dziś wieczorem jak tylko wrócę z wyprawy po złote runo!


Komentarze
Pokaż komentarze (3)