Po bezprawnym według prawa międzynarodowego ogłoszeniu przez Kosowo niepodległości czyli de jure oderwaniu ponad 10% terytorium tego państwa bez nawet przymuszonej zgody suwerena sytuacja może się zaognić.
Myślę ,że fetysz odległego wstąpienia Serbii do Unii Europejskiej nie może zapobiec fali gniewu i bólu wywołanego tym zaborem kolebki serbskiej państwowości, miejscem Serbskich Termopil z 1389 roku, które uchroniło, co najmniej opóźniło ekspansję otomańską w tej części Europy.
Na miejscu Serbów przywróciłbym konstytucyjny i prawny porządek na tych ziemiach republiki jak najszybciej dopóki największy i najsilniejszy sojusznik muzułmanów na Bałkanach (nie rozumiem powodu tego sojuszu? czyżby na przekór Rosji? przecież wrogość muzułmanów do USA spowodowana jest przede wszystkim bezwzględną ochroną interesów państwa Izrael, a nie np. stosunkiem do częściowo zlaicyzowanych Bośniaków i Albańczyków) jest "po uszy" zajęty w Iraku i Afganistanie, i uniżenie prosi swoich sojuszników o wsparcie militarne, logistyczne i polityczne.
Może armia serbska nie jest najnowocześniejsza, ale braku jakże cennego doświadczenia nie można jej odmówić. Stale w walce od 1992 roku, z przerwą od 2001. Gdyby udało by jej się zapewnić stałe dostawy uzbrojenia, przede wszystkim przeciwlotniczego z Rosji i Białorusi (ponoć bardzo dobrego, Wenezuela zakupiła cały pakiet za petrodolary), to na swoim górzystym terenie nie byliby bez szans. A co im jeszcze zostało? Jedynie kawałek Vojvodiny zamieszkałej przez Węgrów utraconej przez nich na mocy traktatu w Tranion. Jakość europejskich wojsk NATO ,które zresztą nie miały by powodu tam się za Albańczyków bić, skutecznie obnażają talibowie w Afganie. "Bitność" wojsk holenderskich jest na Bałkanach przysłowiowa, kojarzona u nas z włoską i czeską.
Teraz wszystko zależy od Kremla, niestety ostatniej serbskiej nadziei. Jeśli Putin pójdzie na pośrednią konfrontację z nienawistnym mu Zachodem (jeśli wierzyć propagandzie rosyjskich SMI), to na Bałkanach znowu może być gorąco. I to nie z powodu wiosennych i letnich upałów.
P.S. Stawanie w pierwszym szeregu państw uznających niepodległość Kosowa przez Polskę (kiedy przez 17 miesięcy odmawialiśmy uznania niepodległości bratniej Litwy, mając wspólnego wroga ZSRR) jest dla mnie niepotrzebnym gestem uniżoności względem USA i Niemiec szczególnie oraz pokazaniem Rosji jak chęć przypodobania się Stanom Zjednoczonym wpływa na nasza politykę zagraniczną, stającą się usługami na rzecz tego supermocarstwa. Żebyśmy mieli w tym jakiś interes, chociaż tańszą wełnę z kosowskich baranów lub śliwowicę. A za nie uznanie szybko Kosowa coś Putin mógłby nam "kopsnąć" choćby udrożnienie Cieśniny Pilawskiej.


Komentarze
Pokaż komentarze (27)