witas1972
"Wszystko będzie w porządku. Na nim oparty jest świat."
90 obserwujących
754 notki
1409k odsłon
  1383   0

Województwo Królewieckie

Czytając życiorys Jerzego Młynarczyka bardzo zdziwiłem się na wzmiankę, że jego ojciec z racji znajomości z wileńskimi komunistami miał zostać w 1945 roku wojewodą królewieckim: -„Szykuj się do wyjazdu, będziesz wojewodą w Królewcu !” -„Gdzie? Jakim wojewodą ?” -„No w Królewcu. Po niemiecku Koenigsberg. Jako rekompensatę za ziemie wschodnie Polska ma otrzymać m.in. Prusy Wschodnie. To przecież ich stolica” Do wyjazdu jednak nie doszło, Stalin zmienił zdanie i zamiast pruskiego Koeningsbergu, podarował Polsce „piastowski” gród nadodrzański Stettin.

     Taka alternatywa powojennego kształtu granic wywołała u mnie dreszczyk emocji. Urodzony jestem w Szczecinie, związany zawodowo w ostatnich latach z dawnym Koenigsbergiem, obecnie Kaliningradem, pomyślałem, że gdyby nie zmiana decyzji Soso, to nie mógłbym urodzić się tam gdzie się urodziłem i pracować z Rosjanami, w miejscu gdzie pracuję. Chociaż po chwili zastanowienia wyobraziłem sobie, iż wygnani z Kresów moi rodzice spotkaliby się w polskim Królewcu, a ja Rosjan znalazłbym w rosyjskim Szczecinie nazwanym przez nich n.p. na cześć poległego generała Czerniakowsk lub Sowieck. Przecież gdzieś radziecką, nadbałtycką enklawę musiałby Józef Wisiarionowicz kosztem pokonanych Niemiec założyć. Odcinek wybrzeża Morza Bałtyckiego między Szczecinem a Straslundem z wyspa Rugia miałby większe strategiczne znaczenie niż obecny Obwód Kaliningradzki.

Ale wyedukowany w intrygach politycznych na genialnym „Faraonie” B. Prusa sekretarz generalny KPZR, Gruzin z pochodzenia, Wielkorus z wyboru wiedział co robi ze swego diabolicznego punktu widzenia. Zależało mu na jak największym osłabieniu Niemiec, również przy wzmocnieniu Polski, aby strach przed ewentualnym niemieckim rewizjonizmem wpychał nasz kraj głębiej w zależność od Wielkiego Brata (W. Jaruzelski broniąc decyzji o wprowadzeniu stanu wojennego, mówił, że VolksArmee DDR miała zająć w ramach operacji inwazyjnej polskie ziemie zachodnie i mogła się z nich już nie wycofać !) .

Antagonizm polsko-niemiecki był mu jak najbardziej na rękę. Dlatego „wypchnął” Polskę jak najbardziej na zachód, nie ryzykując sąsiedztwa niemieckiego z lat granicy przyjaźni 1939-41.6.22, tak aby na nas skupiało się ewentualne ostrze pruskiego rewizjonizmu. Pamiętam jak podczas dorastania historyczno-politycznego burzyła moją równowagę poglądów obrona przez Stalina i Mołotowa na Konferencji Poczdamskiej naszej granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej, przed agresywnymi żądaniami Wielkiej Brytanii i USA, aby Niemcy zachowały ziemie do Nysy Kłodzkiej, co wyłączałoby Wrocław, Legnicę i Wałbrzych z polskich nabytków zachodnich. Teraz wiemy, że nawet w czesko-polskich sporach granicznych Wódz Światowego Proletariatu przyznawał rację Polsce, n.p. w sprawie kotlin sudeckich, na które Czesi mieli ochotę. A przecież o sympatię do naszego kraju trudno go posądzać. Chodziło o wyrachowaną grę interesów, wymuszającą określone skutki. W Czechosłowacji Benesza do 1948 roku stalinizacja nie była przesadzona, los Niemiec też. Natomiast Polska stanowiła dla Stalina „najcenniejszą zdobycz Wielkiej Wojny Ojczyźnianej” jak się sam wyraził w rozmowie z Mołotowem i jej pozostanie w orbicie wpływów Kremla było pewne co najmniej od 1944 roku. Dlatego wzmacnianie tego wasalnego państwa było korzystne dla hegemona. Pozostawienie za polską północną granicą czysto radzieckiej enklawy,nie części narodowej Białoruskiej SRR, Ukraińskiej SRR czy Litewskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej było z punktu widzenia obecnych władców Kremla pierwszorzędnym dalekosiężnym posunięciem, które umożliwia szachowanie regionu, nawet po usamodzielnieniu się od centrum moskiewskiego narodowych republik.

Mamy z tym do czynienia po raz kolejny podczas dyplomatycznych przepychanek w związku z lokalizacją w Polsce amerykańskiej tarczy antyrakietowej. Prezydent Miedwiediew zapowiedział instalację rakiet „Iskander” na terenie Obwodu Kaliningradzkiego jako reakcję na NATOwskie rakiety w Polsce i Czechach. Na pewno nie po raz ostatni Rosja wykorzystuje kaliningradzką enklawę do swoich celów. W sobotnim wywiadzie b. dyrektor Radio Wolna Europa prof. Zdzisław Najder wyraził nadzieję, że jakiś sposób na to nieznane w innych miejscach kuriozum Unia Europejska musi wymyśleć, bo czy nam się to podoba czy nie, Rosja w najbliższych latach stamtąd nie odejdzie. Tak więc dalekosiężne skutki krótkowzrocznych decyzji naszych władców z XIII ( Konrad Mazowiecki ) i XVI wieku (Zygmunt Stary) będą nam towarzyszyć w XXI stuleciu.

Lubię to! Skomentuj10 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura