Mój przyjaciel, drobny przedsiębiorca transportowy często przekracza z racji realizowanych kontraktów ze wschodnimi partnerami polsko-rosyjską granicę w Braniewie. Co na tym przejściu granicznym działo się kiedyś, po części do dziś dzieje, może opowiadać godzinami. Przeciętnemu mieszkańcowi Europy i tak nie pomieści się to w głowie, więc poprzestanę na jego zetknięciu się z polskim aparatem sprawiedliwości i polskimi celnikami w jednym. Wracał on pewnego dnia z Rosji, po odstaniu swych kilku godzin dostał się na pas polskiej kontroli celnej. Stamtąd został od razu przez młodego celnika, nazwijmy go Arkadiusz, skierowany wraz z autem do tzw. Budynku Kontroli Szczegółowej (w skrócie BKS). Po chwili wjechał doń i celnicy rozpoczęli swoją robotę. Nagle jeden celnik zauważył paczkę kilka metrów przed budynkiem w miejscu, gdzie stał przed chwilą samochód. Podniósł ją, stwierdził, że znajduje się w niej 7 paczek papierosów i zapytał podróżnego czy to niego należał porzucony przemyt. Ów zaprzeczył. Przystąpiono ze zdwojoną energią do przeszukiwania pojazdu, rozkręcając go na czynniki pierwsze, jednak mimo najszczerszych chęci nic nie znaleziono. Pod koniec kontroli zjawił się celnik Arkadiusz pytając jakie efekty wykazała kontrola. Gdy powiedziano, że żadnych, oprócz znalezionych przed BKS 7 paczek, Arkadiusz odrazu stwierdził, że widział jak oczekujący na wjazd do BKS wyrzuca te papierosy pod samochód. Na zapytanie obwinianego skąd mógłby poczynić tą obserwację, bo przecież budynek ten nie ma z tej strony okien ani wizjerów, odpowiedział, że znajdował się w sąsiednim pomieszczeniu. Gdy oburzony nieprawdziwym posądzeniem przedsiębiorca sprawdził naocznie, że z sąsiedniego pomieszczenia nie ma możliwości takiej obserwacji, powiedział, że widział to, jak szedł z pasa odpraw do BKS. Tak też zeznał w notatce służbowej, protokule wykroczenia i przed Sądem Grodzkim w Braniewie, bo tam sprawa trafiła, mimo pogróżek Kierownika Zmiany Celników pana Westa, że jeżeli przedsiębiorca nie przyzna się do inkryminowanego porzuconego przemytu, to za każdym następnym przekroczeniem granicy będzie tak samo jak dziś czasochłonnie kontrolowany, z rozkręcaniem auta i rewizją osobistą włącznie. Na zwróconą mu uwagę, aby nie krzyczał na podróżnego logicznie wrzasnął: "Ja krzyczę?! Ja dopiero mogę krzyknąć, to w Mamonowie zobaczą!" Jak jego krzyk można zobaczyć już nie wyjaśnił. Straszył też wielką grzywną w tej "wygranej już sprawie" i szydził z wyglądu swojego rozmówcy. Wyjaśniał potem swoim zwierzchnikom, że dbał o bezpieczeństwo sprzętu biurowego, który wydawał mu się przez "przemytnika" zagrożony. Na kolejnych 4 rozprawach przed Sądem Grodzkim w Braniewie prowadzonych przez młodą panią asesor wyjaśniło się ,że kamera monitorująca wjazd do BKS była w tym dniu nieczynna i nikt oprócz młodszego konrolera celnego Arkadiusza nie widział faktu wyrzucania tych 7 paczek papierosów. W zeznaniu sądowym wyjaśnił on: "skierowałem auto do BKS, auto już podjechało, musiałem cofnąć się na pas odpraw, żeby zaznaczyć, że skierowałem auto do BKS. Auto już podjechało do BKS i gdy już wszystko wpisałem, udałem się do BKS. Gdy byłem niedaleko zauważyłem jak otwierają się drzwi i kierowca wyrzuca coś pod auto." Cytat, niestety, dosłowny z akt sprawy. Na następnej rozprawie obejrzała młoda sędzina wraz z oskarżonym video zapis z kamery monitorującej pas odpraw. Pokazał on jak celnik Arkadiusz wskazuje podróżnemu kierunek (BKS) i jednocześnie z jego autem udaje się tam. Do końca ujęcia nie widać Arkadiusza wracającego na pas. Zapis z pasa odpraw kończy się wg zegaru dokładnie o 14:52:57. O 14:54:00 rozpoczyna się zapis z kamery znajdującej się wewnątrz BKS. Pokazuje on celnika Arkadiusza stojącego rozmawiającego z kolegą. Od autora: od pasa odpraw do BKS jest 90 metrów w linii prostej, przeciętna prędkość pieszego 6 km/h, czyli ok. 1 min. /100 m. Jest więc niemożliwością, aby w czasie 63 sekund Arkadiusz podążył , jak pokazuje film, w stronę BKS, po czym zawrócił na pas odpraw po 14:52:57 (koniec ujęcia z kamery nr 1), wpisał do komputera najkrótsze nawet dane i o 14:54:00 w postawie biernej, nie zdyszany stał już w środku Budynku Kontroli. A to pokazuje dowód rzeczowy czyli zapis monitoringu, nie z winy oskarżanego, niekompletny o zapis z kamery sprzed BKS. Również w dwóch innych, mniej istotnych sprawach, zeznanie Arkadiusza jest sprzeczne z obiektywnym, zimnym okiem kamery. Dodatkowo nie pamiętał on na rozprawie faktu napisania przez siebie notatki służbowej, obciążającej podróżnego, że "próbował wrzucić papierosy w kierunku kratki kanalizacyjnej". Dopiero po jej okazaniu, przypomniał sobie: "Tak napisałem tą notatkę". Nie mógł jednak wyjaśnić dlaczego napisał o tej kratce znajdującej się 10 metrów przed BKS-em. W zeznaniach przed Sadem wykluczył możliwość taką możliwość: "widziałem jak oskarżony wyrzucał papierosy pod samochód, a nie w kierunku kratki kanalizacyjnej". Pytanie oskarżonego "czy kierownik zmiany West redagował / redaguje notatki służbowe za podległych celników ?" sędzina nakazała zmienić z powodu jej zdaniem niejasności znaczenia słowa "redagować". Po zmianie na "pomagał pisać", ów kierownik West zeznał, iż "celnicy nie umieją pisać szybko na komputerze i on wpisywał w komputer treść notatek, ale pod ich dyktando". Wczoraj zapadł wyrok Sądu Grodzkiego w Braniewie, pani asesor Agnieszka skazała naszego bohatera za próbę przemytu 7 paczuszek papierosów po 20 szt. każda na grzywnę 400 zl + koszta procesowe. Zeznanie 27- letniego celnika (ur. 1982), kolidujące w jednej fundamentalnej oraz kilku drobniejszych sprawach z zapisem video będącym dowodem w sprawie, sprzeczne z podpisaną przez niego notatka służbową w dniu zajścia okazały się ważniejsze od wyjaśnień niekaranego przedsiębiorcy. Może są w salonie uczeni w prawie lub przez nie doświadczeni, co by radzili mojemu przyjacielowi ?
"..kilka Twoich powstańczych tekstów pisanych w sierpniu 2009 i Twoje komentarze i interpretacja faktów w tym opis próby połączenia Starego Miasta z Żoliborzem są niesamowite. Powiem szczerze, że te Twoje teksty, wraz z książką Zbigniewa Sadkowskiego "Honor i Ojczyzna", należały do głównych motywów mojego zainteresowania się szczegółami." ALMANZOR 22.08
..."notki Witka, które - pisane na dużym poziomie adrenaliny - raczej się chłonie niż czyta." "
Prawda o Powstaniu, rozpoznawana na poziomie wydarzeń związanych z poszczególnymi pododdziałami, osobami, czy miejskimi zaułkami ma niespodziewaną moc oczyszczania Pamięci z ideolog. stereotypów i kłamstw. Wszak Historia w gruncie rzeczy składa się z prywatnych historii. Prawda na poziomie Wilanowskiej_1 jest dużo bardziej namacalna i bezdyskusyjna niż na poziomie wielkiej polityki. Spoza Pańskiego tekstu wyłania się ten przedziwny napęd Bohaterów, o których Pan pisze. I nawet ten najgłębszy sens Ofiar, czynionych bez patosu i bez zbędnych górnolotności"
JES pod "Dzień chwały największej baonu "Zośka"
"350 lat temu Polakom i Ukraińcom zabrakło mądrości, wyrozumiałości, dojrzałości. Od buntu Chmielnickiego rozpoczął się powolny upadek naszego wspólnego państwa. Ukraińcy liczyli że pod berłem carów będzie im lepiej. Taras Szewczenko pisał o Chmielnickim "oj, Bohdanku, nierozumny synu..."
Po 350 latach dostaliśmy, my Polacy i Ukraińcy, od losu drugą szansę. Wznieść się ponad wzajemne uprzedzenia, spróbować zrozumieć że historia i geografia dając nam takich a nie innych sąsiadów (Rosję i Niemcy) skazały nas na sojusz, jeżeli chcemy żyć w wolnych i niepodległych krajach. To powrót do naszej wspólnej historii, droga oczywiście ryzykowna na której czyha wiele niebezpieczeństw (...)
"Более подлого, низкого, и враждебно настроенного к России и русским человека чем Witek, я в Салоне24 не видел"
= "Bardziej podłego, nikczemnego i wrogo nastawionego do Rosji i Rosjan człowieka jak Witek, ja w Salonie24 nie widziałem" AKSKII 13.2.2013
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Rozmaitości