Taka myśl mi się nasunęła po wysłuchaniu przekonywujących wypocin elity PIS na Kongresie Polska Wielki Projekt.
Relację z Kongresu piszę od końca dlatego że nie pozwolono mi na jego zakończeniu się wypowiedzieć i rozwinąć to co w tytule. Wszystko przez to, że zabrałem ze sobą pod pachę w niedzielę mojego Yorka Diuka. Już prawie miałem mikrofon w ręku gdy młodszy organizator powiedział mi do ucha, że z psem nie a tym bardziej z elektronicznym cygarem które trzymałem między palcami tejże ręki. Więc ja na to, że ok schowam cygaro - mało jeszcze znany wynalazek. Ale jak wystąpię z psem to PIS uzyska przychylność w mediach ( była ekipa TV ) bo 80% wyborców w Polsce to osoby które zwierzęta kochają. Zgodził się. I gdy moja prawa wolna ręka z powrotem niemalże dotykała mikrofonu, dostałem jak to się mówi po łapach od drugiego. No ale od czego jest Facebook. Otóż uważam że PIS powinien pójść tropem Romka Wysokiego, który jak już stracił wszystko stał się nieoczekiwanie też wysokim strategiem. Bez wątpienia są to tzw. talenty wrodzone które pozwalają walczyć w każdej sytuacji o kraj mimo pozornej zdrady ideałów. Otóż Romek teraz przykleił się do Radosława. Jak on to zrobił to nie wiem, ale wiem po co. Aby przez Radosława Wielkiego wybłagać u Kissingera możliwość pozostawienia w Polsce docelowo nie 15 ml. Polaków ( tą informację uzyskałem od Wysokiego przez media kilka lat temu gdy był VP) tylko chociaż 20 ścia. On wie dobrze że żadne tam plany z najbardziej nawet wartościowymi wypocinami nie zastąpią braku pieniędzy w kraju i cichego embarga zachodu na dostęp Polski do wysokiej technologii. Dlatego dla mnie Radosław Wielki stał się dzięki Romkowi Wysokiemu . Zresztą widać że popularność Wielkiego rośnie i nigdy nie przestanie. Po prostu są ludzie którzy nigdy nie przestaną nie rosnąć.
Wcześniej, po kolei od końca do słonecznego (pogoda PIS sprzyjała) początku były niesłychane pochwały Putina - czyli Rosji. Wyśmienite towarzystwo - do którego nie było dostępu bo bym wygarnął, omalże nie zniosło go z podestu na rękach. Otóż moim zdaniem finansowanie kraju przez biznes sprawdza się tylko w dziale naukowym Rosji - ważna prawda. Ale nic więcej.
Trzeba znać trochę mentalność Rosjan by twierdzić że kapitał ich firm wspomaga ich kraj. Odwrotnie. Toż tam to samo się dzieje co u Kadafiego w Libii i innych krajach arabskich. Po prostu doi się towarzysza kiedyś a dziś obywatela i przerzuca pieniądze na konta w innych krajch. Korzyści mają wszyscy tylko nie Rosjanie, którzy notabene jeśli coś mają to też szukają lepszych banków bo zachodnich by im nagle Putin nie zablokował kont w kraju - znany strach przed totalitaryzmem. Szkoda w ogóle gadać co mówiono wcześniej bo były to same prawdy z których stale wynikało że jakby była kasa to byłaby i realizacja - dlatego nic z tego kieruję tylko do Radosława Wielkiego. Szkoda też że PIS stale buduje zagrody nie do sforsowania nawet przez już nie zależną elitę naukową. Gdyby zaproszono np Prof Wojciecha Pomykało, to by się PIS dowiedział jak rozwinąć szkolnictwo poprzez internet ( które zniszczyło mu PO ), jak wyławiać super talenty a najważniejsze jak i czym wzorować się na Chinach aby mimo wszystko nie mieć skośnych oczu. Tam u Niego wykładał b. dobry filozof Prof Stefan Opara, który od razu by rozpoznał kto się do filozofii PIS nadaje a kto ją tam psuje. Wprawdzie jest ateistą ale to jeszcze lepiej bo nikt by nie mącił mu o Panu Bogu bo ten zaraz by zadał pytanie; czy on Boga widział i czy zna osobiście? Też potrzebny był dla okrasy Prof Stanisław Gomułka którego popędziła PO bo wprawdzie ceni się tam inteligencję ale mądrości się nie lubi jak w każdej naszej polskiej partii. No i na koniec czyli początek powiem że brakowało mi awantury. My Polacy uwielbiamy awantury i przeciwko Kongresom bez awantur protestuję. A była ku temu okazja. Bo na początku wystąpił profesor który tak samo się nazywa jak jego konkurent z PO.
Gdyby zaproszono profesora z PO to była szansa by na samym początku dał nogi za pas i PIS byłby od razu górą.
Otóż Profesorowie mają takie same nazwisko - Jaiinni z tym że profesora z PO nazwisko wymawia się bez kropek nad i. I gdy oboje profesorowie przystępują do dyskusji to profesor z PO też wymawia bez kropek nazwisko swego konkurenta z PIS.
Natychmiast rwą się do bójki już nie na słowa tylko na gęby. Zaraz się pojawiają rozjemcy tylko akurat tutaj siłą rzeczy nikt nie mógł być rozjemcą bo był sam PIS. No i ja mogłem się wtrącić gdybym miał taką możliwość. Tak więc PIS nie skorzystał z pewnej wygranej - z resztą nie po raz pierwszy.
Stale się te starcia obu profesorów zdarzają bo jak mówił mi profesor z PIS; liczy on że w końcu profesor z PO da mu kropkę, więc nie oponuje przed wspólnym wystąpieniem.
Dlatego powiem tak:
Ważna jest w kłótni nadzieja
Kto jej nie ma
Nie znajdzie pogodzenia.



Komentarze
Pokaż komentarze