Najwyższa Izba Kontroli już w ubiegłym roku alarmowała w swoim raporcie o nieprawidłowościach w Agencji Rozwoju Rolnictwa i spółce Elewarr. Wnioski z kontroli trafiły do wielu instytucji z Kancelarią Premiera włącznie. Jednak nikt nie zareagował.
– Nie jestem w stanie zamienić się w superkontrolera i reagować osobiście na wszystkie sygnały o nieprawidłowościach – tłumaczył się wczoraj premier Tusk i wyliczał, że tylko w ub.r. do jego wiadomości trafiło ponad 1800 raportów.
http://www.rp.pl/artykul/10,915414-Pozorowana-walka-rzadu-z-korupcja.html
Czyli Panstwo Tuska zarzadzane jest ręcznie przez Donalda.
W każdym normalnym kraju, raport wytworzony przez kontrolerów, trafiający do instytucji ścigającej przestępstwa, wywołuje natychmiastową reakcję: "wszczęcia śledztwa w sprawie". W Polsce, organy czekają na decyzję premiera i dopiero wtedy działają. Przyczyna może być tylko jedna: funkcjonariusze nie wiedzą czy "akurat w przestępstwo nie są zamieszani sprawujący władzę -więc, na wszelki wypadek udają, że nie widzą.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)