38 obserwujących
417 notek
248k odsłon
784 odsłony

Wybory. Trzydzieści lat minęło

Wykop Skomentuj15

Wspomnienia wywołane ilustracją ze strony głównej S24

image

Nie dołożyłam żadnych starań, aby ustalić datę ukazania się w Polsce plakatów przed wyborami, które odbyły się 4 czerwca 1989 r. Odnoszę to wspomnienie do plakatów, bo właśnie tuż przed wyborami zostaliśmy poinformowani przez starszego syna, że nasze wnuki, a jego dzieci są na plakacie wyborczym Solidarności. Pamiętam te plakaty rozwieszone na parkanie obok obecnego Ronda Barei w Krakowie, przy przystanku w kierunku Nowej Huty. Raz wysiadłam i przyglądnęłam się im w miejscu „rażenia” a następnie patrzyłam na nie z okien autobusu w drodze do i z pracy. Jest jeszcze gdzieś w moim domu jeden egzemplarz plakatu podarowany przez syna, obecnie zwinięty w którymś z rulonów z mapami. Do materialnego archiwum domowego oryginał plakatu został wypchnięty przez amatorskie zdjęcie mojego autorstwa, łatwiej dostępne na ekranie 42''.  

Salonowe przypomnienie plakatu skierowało moje myśli ku przeszłości, bo nie sposób się odciąć od gorzkich wspomnień z lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Zapisuję swoje wspomnienia głównie dla Jędrzeja, którego głowa leży pod głową starszego o dwa lata Janka. To Jędrek namówił mnie do pisania internetowego pamiętnika. Chłopcy byli pod opieką ojca, który przygotowywał im kolację w kuchni. Po zrobieniu kolacji wszedł do pokoju i zobaczył ich tak jak widać. Śpiących na zakładkę w fotelu kontiki. Wyciągnął statyw z aparatem i zrobił im czarno-białe zdjęcie (oryginał w antyramie wisi do tej pory u mnie na ścianie). Kolację zapewne dzieci zjadły, ale o tym nie mam wiedzy. Syn, z wykształcenia polonista zmienił zawód na zawodowego fotografa i tak jest do tej pory. Jędrek poszedł w jego ślady, też jest fotografem, i to on z okazji jubileuszu 20-lecia tych pamiętnych wyborów zrobił i wydał pocztówkę z plakatem. Ja zrobiłam w 2009 roku zdjęcie plakatu z umieszczoną w rogu pocztówką: 

image

Obraz zmęczenia sytuacją lat osiemdziesiątych XX wieku  

Lata poprzedzające dzień wyborów były dla nas bardzo trudne, bo właśnie w tym okresie późniejszy fotograf i jego przyszła małżonka Hania kończyli studia na Uniwersytecie Warszawskim i rozpoczęli pracę jako nauczyciele języka polskiego w Zębie, w szkole podstawowej na najwyższym poziomie (powyżej 1000 m). Synowa obroniła dyplom, syn odkładał tę powinność ze względu na możliwość pójścia na rok do wojska. Udało się im trochę popracować w wyuczonym zawodzie w spokoju, a w roku 1985 czekać na narodziny swego pierworodnego syna, które miały odbyć się w Warszawie. Przyszedł na świat silny chłopak, jednak cała rodzina przeżyła długą traumę, spowodowaną pewną wadą wrodzoną. Potrzebne były skomplikowane operacje. Po tym trudnym okresie tato fotografował swoich synów często. Zrobił to także tego lutowego dnia 1989 roku. Gdy dowiedział się o projekcie wykonania plakatów wyborczych adresowanych do różnych środowisk (młodych rodzin, wojskowych itd.) wysłał zdjęcie swoich dzieci. Syn jest tylko autorem zdjęcia. Zawołanie … ABY JUTRO BYŁY Z NAS DUMNE oraz wygląd całego plakatu pochodzi prawdopodobnie od jakiejś redakcji graficznej działającej w komitecie wyborczym. Plakat był podobno drukowany we Francji i prawdopodobnie przywiózł go swoim samochodem Yves Montand. Prawdopodobieństwo to potwierdza pewna ciekawostka z polskiej Wiki: 

Montand wsparł energicznie polski ruch „Solidarności”, a w 1989, tuż przed wolnymi wyborami m.in. wystąpił publicznie na dziedzińcu Uniwersytetu Warszawskiego, agitując na rzecz opozycji demokratycznej


Plakat ze zdjęciem śpiących dzieci miał być jednym z serii, z której zrezygnowano. Syn, wysyłając zdjęcie chciał pokazać ogólne zmęczenie sytuacją w kraju. Miał wtedy jeszcze żywe wspomnienia nękania przez służby wojskowe nie wykazujące żadnego zrozumienia dla rodziny będącej w trudnej sytuacji życiowej.  

Moje pytania kierowane do wnuków o dumę z pokolenia rodziców, czy dziadków ciągle pozostają bez odpowiedzi. Wobec tego ja odpowiem krótko swoim dzieciom i wnukom: Jestem z Was dumna, że mimo tak wielkich przeciwności losu jesteście razem, blisko siebie oraz za to, że żyjecie w kraju; chociaż właśnie z zagranicy dostałam najważniejsze świadectwo o Was. 

image

 E-mail z Wielkiej Brytanii

4 kwietnia 2011, syn dostał z Wielkiej Brytanii e-mail, który przytaczam z niewielkim skrótem:

Temat: Pozdrowienia od chłopaka z Zębu :)  

Hm.., Panie Juliuszu, dziwny to mail będzie, ale w życiu czasami dziwniejsze rzeczy się dzieją:) . Nie wiem czy piszę do właściwej osoby, nie wiem tak dokładnie, po co też piszę, ale całkiem przypadkiem znalazłem Pana fotografię w rankingu Wyborczej na najlepszą budowlę 2010. Pod jednym ze zdjęć podpis jakoby zdjęcie zostało wykonane przez Juliusza Sokołowskiego.

Ja znałem tylko jednego pana o takim nazwisku i miał on sposobność spędzić jakiś czas w Zębie koło Zakopanego. Tak więc, jeżeli to Pan, to piszę tylko, aby powiedzieć, że czasami jeszcze słyszę o Państwa nauczycielstwie w zębiańskiej podstawówce. Byłem za mały, aby być Waszym uczniem, ale mój brat – Janusz (rocznik 1972) czasami wspomina o Waszym 'nauczaniu u podstaw', pasji pana żony do góralszczyzny i gwary – zarażaniu tym młodych ludzi w Zębie.

Ja, Staszek – młodszy brat – rocznik 1980 – pamiętam tylko trochę. Ząb jest gdzieś tam, gdzieś gdzie Sokołowscy zostawili swój ślad.

Mam nadzieję, ze piszę do właściwej osoby, – jeżeli nie to i tak Pana Juliusza pozdrawiam. … Dziwny ten mail:) Miłego dnia

Stasek 


Pan Stanisław dał w tym liście świadectwo prawdziwej ludzkiej solidarności oraz świadectwo piękna i dobra swojej zębiańskiej rodziny. Treść tego e-maila jest dla mnie poezją o tęsknocie, wyrażoną w sposób prosty, bez zbędnych słów. Jest to literackie wspomnienie z Wychodźstwa Polskiego XXI wieku. 

Nauczyciele w sercach dzieci mają poczesne miejsce

Pisze o tym Pan Stanisław, który przez 25 lat nie zapomniał nauczycieli jego starszego brata, bo on sam był wtedy za mały. Żaden inny zawód nie daje takiej szansy. W mojej pamięci nowe nazwiska nie wymazały nazwisk nauczycieli, zwłaszcza tych ze szkoły podstawowej. Jeśli dla nauczyciela uczeń jest najważniejszy, to i dla ucznia nauczyciel staje się postacią centralną, często ważniejszą od rodziców. Juliusz, mimo ukończenia liceum w klasie matematyczno-fizycznej, wybrał polonistykę prawdopodobnie pod wpływem swojej wychowawczyni z podstawówki - polonistki. Chciał być architektem. Skończyło się na fotografowaniu architektury. 


Wykop Skomentuj15
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka