Panna Wodzianna, pod wpływem saloonu24 odkryła u siebie pewne talenta plastyczne, ze szczególnym uwzględnianiem smoków i postaci historycznych.
W kategorii "upiór", konkretnie "upiór przeszłości" Panna Wodzianna wypowiedziała się zwięźle w artykule, który przeszedł niemal bez echa: "Szlakiem Generała Żeligowskiego", proponując zjazd rowerowy upamiętniający miejsca, gdzie bywał.
Litwinem był generał generalnie, szlify pobrał w wojnie z Japońcami, potem zdobywał, co chciał. Zdobywając Odessę, na spółę z ruskimi pogrzebał nadzieje na samodzielną Ukrainę. Dobił miejscowych, zajmując Tarnopol, przyszłą siedzibę województwa, następnie Mińsk okrążał, co pewnie Bracia Białorusini mu pamiętają. A potem, żeby już mieć święty spokój, pojechał w strony rodzinne wypocząć, a granica mu się zabrała ze sobą tak przypadkiem. Padł zarzut, że Generał nie rezał jak Bandera czy Wiśniowiecki, ale bliski naszemu sercu jest jako symbol słusznej walki o niepodległość.
Sądzimy zatem, że Generał Wielkim Człowiekiem był, zaś rajd jego szlakiem większy by był, niż największy Wyścig Pokoju.
Potem dołożyliśmy Smoka, co czterema dzirkami się szczyci, ale nimi nie zieje. "Smok Wawelski na SMS" wyobrażon został,
A teraz twierdza smoka na obrazku jest w naszej pięknej stolicy Warszawie, przy placu Powstańców Warszawy (znanych przedtem jako Napoleon Bonaparte), tam gdzie obiekt się znajduje, co go mało kto odgadł ("Dom Chłopa - życie wewnętrzne").
A Mroczne Widmo siedziby Smoka niżej:



Komentarze
Pokaż komentarze (4)