23 obserwujących
171 notek
182k odsłony
243 odsłony

Elektoracie normalnej prawicy - ochłoń proszę

Wykop Skomentuj9

Od wczoraj w internecie trwa szaleństwo, że oto PiS wprowadza gender, aborcję i LGBT, bo przewodniczącą sejmowej Komisja Polityki Społecznej i Rodziny została posłanka lewicy, a dokładniej lewaczka. Po prostu koniec świata. 

O ile wariatom z Konfederacji powtarzającym te slogany się nie dziwię, bo oni działają dokładnie tak jak wariaci i niczego innego się po nich nie spodziewam (mam tylko nadzieję, że gdy zostali dopuszczeni do mediów i sejmu, to jednak zostaną rozpoznani jako wariaci i tak potraktowani), o tyle rozsądnym wyborcom prawicy zalecam, by nie dali z siebie robić głupków przez zawodowych prowokatorów.

Zanim o komisji, to jeszcze słowo o szaleńcach z Konfederacji. Wczoraj w TVP Info posłuchałem Brauna, który wykrył spisek, że do Polski przyjechała delegacja z Izraela i to akurat wtedy, gdy – uwaga, uwaga tu nic nie jest przypadkowe - jeden rząd już nie działa, a drugi jeszcze nie działa, więc niechybnie delegacja ta wykorzysta panujące bezkrólewie i przejmie polskie grunty orne. Swoje wywody skończył Braun pytaniem, czy ktoś może temu zaprzeczyć, czy ktoś może go uspokoić? Może zastrzyk, by go uspokoił, nie wiem…

Zdaję sobie sprawę, że na agendzie spraw ważnych znajda się teraz rozmaite sny paranoików „pokazujących”, jak to PiS „zdradził” – jest to elementarz polityki, choć wymagający po drugiej stronie naprawdę mało rozgarniętych odbiorców. Nie wolno być zatem człowiekiem mało rozgarniętym.

Nie ma w fakcie, że oto szefową sejmowej komisji ds. rodziny została posłanka lewicy niczego nadzwyczajnego i groźnego, bo ta funkcja wiąże się jedynie z prowadzeniem prac tejże komisji, a komisja jako taka żadnego prawa nie stanowi. Co więcej w tej konkretnej komisji na 33 osoby PiS ma 17, plus jest jeszcze zwariowany Braun. Skoro posiada PiS większość, to nie ma możliwości, by z komisji wychodziły propozycje prac wspierających LGBT. Nawet jednak gdyby takie propozycje zaczęły wychodzić (bo może w pewnym momencie PiS uznać, że opłaca mu się taktycznie pokazać, o jakim to świecie hard – porno marzy lewica), to i tak nie będzie w tym nic strasznego, bo to nie komisja głosuje nad ustawami, a Sejm.

Jestem gotów zaakceptować, że w ocenie AntyPiS-u od wtorku najważniejszym organem w państwie jest Senat, a najważniejszym politykiem w Polsce marszałek senatu, ale wczorajsze odkrycie niektórych osób z prawicy, że najważniejszym organem jest Komisja Polityki Społecznej i Rodziny, a najważniejszą funkcją w kraju bycie przewodniczącym tej komisji, to już wyższy poziom zwariowania.

Przy okazji kompletnie nieważnej komisji pojawia się jeden rzeczywiście ważny temat, mianowicie kwestia podejścia PiS do aborcji. Tyle, że aby zrozumieć to podejście, to trzeba na chwilę wyjść z własnego rozumienia świata, które jak to zwykle bywa nie musi być jedynym rozumieniem świata. I jak to zwykle bywa świat wygląda nieco inaczej niż sobie o tym marzymy.

Zakazu aborcji w Polsce nie ma nie dlatego, że nie chce tego PiS, tylko dlatego, że nie ma na to społecznej zgody. Gdyby taka zgoda była, to PiS byłby pierwszą partią, która by ten zakaz wprowadziła. Z koniunkturalnych powodów.

Podpisuję wszystkie społeczne projekty ustaw zakazujących/ograniczających aborcję, więc ruchy pro-life przynajmniej w takiej formie wspieram. I jednocześnie doskonale rozumiem, że jestem w mniejszości.

Ogromna większość społeczeństwa ceni sobie aktualne prawo, bo się ono ładnie nazywa kompromisem aborcyjnym. Z jednej strony oczywiście zakazuje aborcji i miło o sobie myśleć, że jest się za życiem, a z drugiej strony ten kompromis pozwala na wyjątki, więc z drugiej strony miło jest myśleć, że w razie czego ma się wybór. Takie jest myślenie przeważającej części Polaków. Nie oceniam, choć swój pogląd mam i każdy zapewne wie, jaki to pogląd. Piszę jak społeczne myślenie wygląda.

Jeśli ruchy pro – life doprowadzą do sytuacji, że zmieni się stosunek społeczeństwa do aborcji, to jej zakaz zostanie wprowadzony błyskawicznie i politycy poprą to natychmiast. Dla własnej korzyści.

Niestety trzy lata temu przy okazji marszu parasolek zobaczyliśmy, że walkę o ulicę ruchy pro – life kompletnie przegrały. W tych lewackich spędach parasolek uczestniczyły nie tylko feministki, ale też mnóstwo normalnych kobiet, które nigdy wcześniej zapewne polityką się nie interesowały i ten jeden jedyny raz wyszły na ulicę zaprotestować przeciwko zaostrzeniu ustawy aborcyjnej.

Dlaczego myślicie Państwo – zwracam się do normalnych, dialog z szaleńcami z Konfederacji uważam za stratę czasu – że PiS, jako partia polityczna ma zlekceważyć nastroje społeczne i dla jednej (choćby nawet bardzo ważnej) sprawy zaryzykować przegraną w stu innych także ważnych sprawach?

Naprawdę ktoś uważający się za normalnego sądzi, że więcej korzyści wyniknie z tego, że PiS mając większość zakaże jutro aborcji, czym tak wkurzy kilkaset tysięcy osób, że w nagrodę przegra kolejne wybory. Po czym władzę weźmie AntyPiS i nie dość, że w pięć minut odkręci pisowski zakaz aborcji, to jeszcze dołoży masturbację czterolatków w przedszkolu zgodnie ze wskazaniami WHO. Serio to będzie lepsze rozwiązanie? Państwo, którzy tak myślicie jesteście naprawdę zwariowani.

Dlatego jeszcze raz apeluję – rozsądna prawico, ochłoń.

Co do PiS-u zaś, to także powinien mieć świadomość, że ludzie się zachowują jak się zachowują i łaska partii na wyborców koniu jeździ, więc trzeba elektorat drażnić najmniej jak się da nawet jeśli obiektywnie zachowuje się on niepoważnie.

Wykop Skomentuj9
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka