Blog
Wojciech Sumliński
Wojciech Sumlinski
Wojciech Sumlinski dziennikarz
99 obserwujących 91 notek 797605 odsłon
Wojciech Sumlinski, 21 kwietnia 2017 r.

O tym, co „się udało”…

9280 45 0 A A A

W serwisie internetowym „Wirtualna Polska” za tygodnikiem „Polityka” zaprezentowano informację, której sposób podania zdumiewa i pokazuje, jak można relatywizować rzeczywistość. By od razu przejść do rzeczy, na początek obszerny fragment rzeczonego tekstu:

„ Kto ściga Donalda Tuska? Wojskowy prokurator z zaciągu Macierewicza i obrońca Sumlińskiego.

To śledztwo jest dla PiS kluczowe. Ma pokazać, czy akcja „łapać Tuska” jest skuteczna politycznie. Prowadzi ją dwóch prokuratorów: Jan Zarosa i Waldemar Puławski. Ten pierwszy po wyborach awansował do Warszawy z lubelskiej prokuratury garnizonowej. Drugi karierę zaczynał podobnie jak poseł Piotrowicz, w PRL-owskiej prokuraturze. Do środowiska prawicy wszedł, kiedy został obrońcą Wojciecha Sumlińskiego, oskarżonego o korupcję. (…) Formalnie jest zastępcą Zbigniewa Ziobry, czyli zastępcą prokuratora generalnego ds. wojskowych. Jego pozycja to odpowiednik dawnego szefa Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Na stanowisko powołała go Beata Szydło, ale tak naprawdę to człowiek Antoniego Macierewicza. Prokurator z PRL-u. Politykom PiS musi nie przeszkadzać jego przeszłość. A Puławski zaczynał karierę w prokuraturze za czasów PRL. Podobnie jak twarz rozprawy z Trybunałem Konstytucyjnym poseł Stanisław Piotrowicz. Za poprzednich rządów PiS wiceministrem był Andrzej Kryże, który w PRL skazywał opozycjonistów (m.in. Andrzeja Czumę i Bronisława Komorowskiego). Na początku lat 90. odszedł z prokuratury i otworzył kancelarię adwokacką. W 2009 roku chciał wrócić do prokuratury, i to zaraz na stanowisko jej szefa. Jego kandydaturę odrzucono, bo nie był ani prokuratorem, ani sędzią. Mecenas poskarżył się na to do Trybunału Konstytucyjnego. Jednak w okręg zainteresowań PiS i Antoniego Macierewicza trafił nieco później. Puławski został obrońcą Wojciecha Sumlińskiego, prawicowego dziennikarza, którego oskarżono o korupcję. Miał obiecywać oficerom WSI pozytywną weryfikację. Ostatecznie prawnikowi udało się wybronić swojego klienta i Sumliński został uniewinniony. Podczas kilkuletniego procesu Puławski stał się częstym gościem prawicowych mediów: pojawiał się na Salon24, wPolityce braci Karnowskich i w TV Republika Tomasza Sakiewicza. Przekonywał, że tak naprawdę w całej sprawie chodzi o uderzenie w Antoniego Macierewicza. – Stał się on [Wojciech Sumliński – przyp. WP] figurantem w operacji skierowanej przeciwko Komisji Weryfikacyjnej WSI i jej przewodniczącemu – przekonywał. Prawnik obficie komplementował program PiS, a samodzielną większość tej partii uznawał za jedyną szansę naprawy wymiaru sprawiedliwości. Na początku 2016 roku trafił do MON, gdzie zajmował się kadrami. To był gorący okres, tuż po przejęciu resortu przez Antoniego Macierewicza. Mecenas Puławski musiał się sprawdzić, bo po zaledwie 3 miesiącach trafił do Prokuratury Krajowej. Teraz to ona nadzoruje działania prokuratora Zarosy – podaje „Polityka”. I ma dopilnować, aby śledztwo przebiegło po myśli Antoniego Macierewicza i Jarosława Kaczyńskiego. A cel jest prosty: sprawić wrażenie, że były premier ma na koncie grzechy, które nie pozwalają mu na kontynuowanie kariery politycznej.”

Tyle obszerny fragment wspomnianego tekstu. Co zrozumie z niego przeciętnie zorientowany – jakich większość – czytelnik? Poza tym, że Donald Tusk jest Bogu ducha winnym człowiekiem, z kontekstu dowie się, że oskarżany o korupcję dziennikarz Sumliński musiał mieć sporo szczęścia, skoro udało się go wybronić.

Przypomnijmy zatem, co w bezprecedensowej sprawie określanej przez media jako „afera marszałkowa” naprawdę ustalił sąd, a właściwie aż trzy sądy (pierwszy – w roku 2011 orzekający bezprawność działań skierowanych przeciwko mnie przez ABW oraz prokuratorów Jolanty Mamej i Andrzeja Michalskiego, drugi – w roku 2015 uniewinniający mnie sąd pierwszej instancji, czyli Sąd Rejonowy dla Warszawy Woli oraz trzeci – uniewinniający mnie już prawomocnie sąd drugiej instancji, czyli Sąd Okręgowy w Warszawie) w toku wieloletniego procesu.

Była to przygotowana przez profesjonalistów kombinacja operacyjna, wielka mistyfikacja, w której zadbano o pozory i choć prawda była na wyciągnięcie ręki, trzeba było zagłębić się w sprawę, by ją dostrzec – to esencja wypowiedzi, uzasadnienia, przewodniczącego składu sędziowskiego dotycząca afery marszałkowej, która pokazuje, jak przygotowano fundamenty tej bezprecedensowej sprawy. Zadbano o każdy detal, każdy najmniejszy szczegół, nie zapominając o wyciszeniu medialnym.

W efekcie, choć nie było dotąd sprawy, w której wystąpili by szefowie wszystkich służb tajnych i dziesiątki wyższych oficerów służb specjalnych, urzędujący i byli ministrowie, premierzy i wicepremierzy oraz urzędujący prezydent kraju na dokładkę, to od momentu, gdy podstawy kombinacji operacyjnej zaczęły się sypać, zaciszono ją nieomal całkowicie (zarazem nagłaśniając wytworzone w oparciu o kłamstwa i manipulacje sztuczne, marginalne wątki, które miały pogrążyć mnie w oczach opinii publicznej), w konsekwencji czego niewiele osób wie, o co w ogóle w tej historii chodziło.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Nie bardzo rozumiem, o jakim ocenzurowaniu Pan pisze.
  • Nie bardzo rozumiem - o jakim ocenzurowaniu Pan pisze?
  • Tak to na teraz wyglada - ale moze się zmieni. Może... Pozdrawiam - WS

Tematy w dziale Polityka