1 obserwujący
9 notek
6461 odsłon
303 odsłony

Hamletyzacja, czy pospolite schamienie?

El Malchico
El Malchico
Wykop Skomentuj3

Redliński w powieści "Awans" opisuje konflikt dwóch rodzin o gruszkę. W wyniku obrażeń od kija umiera syn jednego z gospodarzy. Kilka nocy później przeciwnik zakrada się do chaty z siekierą i po ciemku usiłuje zabić syna...

- Nie pomnis, jak cię Błażej za te gruski złoił? - ciągnął ojciec.
- Nu, a potem ja strząchnoł z tyj grusy Błazejaka, najstarsego... na ziemi kijami poprawił... i tak jakoś wysło, ze chłopca pochowali...
- Wysło! - mruknąłem, mroczniejąc na wspomnienie tej okrutnej historii... miałby dziś Antoś dwadzieścia dwa lata, tyle co ja.
- Nu i Błażej zawzioł się zgładzić syna za syna... - wspominał głośno ojciec. - Wleciał raz donas z siekierko, noco, ale po ciemku na Jadzie trafił, nie na ciebie...
- Uciekłem, trafiłem do szkół, wyuczyłem się, wróciłem i nie zamierzam babrać się w starych sprawach - oznajmiłem krótko, aby zakończyć nieprzyjemny temat.
- Ale nie wieś, ze Jadzi było dla Błażeja mało - odezwała się matka. - Wleciał jesce raz z siekierko. I zabił barana.
- Barana?
- Dla sprawiedliwości. Dziewcyne zgładzić i barana na dokładkę, to prawie jak chłopca - wyjaśniła.
Edward Redliński "Awans"


To tak nie działa. Zresztą nie chodzi o wyrównanie rachunków. Chodzi o dołożenie czegoś od siebie.

Hamlet - tragedia zemsty.


Szekspirowski lubił popisać o ludzkich namiętnościach. W zasadzie żaden z jego tekstów nie przechodzi obojętnie obok ciemnego lochu, w którym każdy trzyma swojego diabła. A jak już przechodzi to kijem po kratach przeciągnie, przy kłódce pogrzebie, a potem opowie co by się stało, gdyby diablisko na wolność wylazło.

Makbetowi podsyła stare wiedźmy z brodami, aby uświadomić mu, że mordercze widma bytujące dotąd jeno w jego wyobraźni, są to marzenia i aspiracje, świadczące o wielkości dzielnego rycerza. A że akurat król będzie nocował na zamku, to MIEJ ODWAGĘ SIĘGAĆ PO SWE MARZENIA - jak krzyknąłby średniowieczny trener rozwoju osobistego.


Inny bohater, Otello również ma słaby punkt. Za sprawą knowań demonicznego Jago staje się chorobliwie zazdrosny, a sprytne przełączenie kabelków poszlak, zdarzeń i domysłów, kieruje jego nienawiść w kierunku kochającej go i wiernej Desdemony. Gdyby to tylko tak zostało... Obrazy Desdemony robiącej dobrze kolejnym kochankom i mruczącej lubieżnie pod ich dotykiem wprawdzie popchnęły szlachetnego Maura do zbrodni, ale zabiła go dopiero prawda.

Każdy ma taką dziurkę - zda się mówić człowiek, którego znamy jako Bill Trzęsidzida (shake speare) - w którą zło może wsadzić swój wytrych i manipulować nim przy mechanizmach trzymających na uwięzi wewnętrznego diabła.

Hamlet to królewskie szczenię, brutalnie wepchnięte w przyspieszoną dorosłość. Inicjacja przebiega dość dynamicznie. Umiera ojciec Hamleta, z zawodu król, a mama - zawodowa królowa - hajta się z bratem ojca, czyli dotychczasowym wujkiem stryjem Klaudiuszem. Małżeństwo zostaje zawarte w trybie pilnym. Małolat nie potrafi tego ogarnąć rozumem, odczuwa dotkliwe poczucie straty... czegoś. Przy całej swej uwadze czytelniczej nie trafiłem w utworze na ślady głębokiej miłości synowskiej - tedy też poprzestańmy na "stracie". Cynicznie można by powiedzieć, że nasze królewiątko śluzuje i maże się gorzkimi łzami, gdyż utraciło prawo do sukcesji po zmarłym ojcu. Jednak tego również nie znajdziemy w tekście. Jednak duma jest duma, a nie ma nic groźniejszego od urażonej dumy młokosa, wchodzącego w dorosłość. I to młokosa, który z pozycji następcy tronu ląduje pomiędzy książęta. W zasadzie śmierć tego chwuja przywróciłaby... Nie idźmy tą drogą.

Nocne spotkanie z duchem ojca na murach odbywa się w realiach filmu sensacyjnego. Oko w oko, bez świadków, zjawa ( a może agent norweskiego wywiadu? Wszak Fortynbras dostanie koronę Danii, w przypadku zawieruchy wokół tronu) wyjawia Hamletowi, że śmierć ojca to dzieło stryja, romansującego z matką. Wszystko staje się jasne. Hamlet musi pomścić ojca. Matki ma jednak nie ruszać. Strzeżcie się chwil, gdy rzeczy stają się jasne i proste. To może być początek kłopotów.


Znamy dalszy ciąg zdarzeń. Małolat bierze się do roboty w sposób nieporadny i charakterystyczny dla sfrustrowanych młodzieńców z dobrych domów. Zaczyna udawać obłęd. Wie, że jego wewnętrzny mężczyzna powinien zabić nieutulone z żalu chłopię (jak trzysta lat później pisał Gombrowicz); lecz nie potrafi tego zrobić. Zresztą stoją przed nim zarówno problemy organizacyjne jak i prawne.
Po pierwsze w grę nie wchodzi jawne wystąpienie i powiedzenie:
- Z mojego stryja kawał wuja! Zabił mojego ojca, bo za mamą gania! Jechać z ciulem, co został królem!
Logicznym następstwem takiego postawienia sprawy byłoby pytanie:
- A skąd o tym wiesz młody człowieku?
- Powiedział mi to duch ojca, o północy, na murach...
Takie wyznanie nie wytrzymuje próby dowodu i prawdopodobnie skończyłoby się dożywotnim turnusem w jakimś ustronnym zamku z fachową obsługą, koszulami o przedłużonych rękawach i miękkimi obiciami ścian komnat.

Wykop Skomentuj3
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo