Tylko nieliczni mówcy, biorący udział w debacie o UE i euro, zwrócili uwagę na jeden fakt: cztery kraje, które popadły w największe tarapaty gospodarcze w Eurolandzie (rzekomo na własne życzenie (Grecja, Portugalia, Włoch i Hiszpania plus Irlandia, o której mówi się mniej), i które, z jednej strony, otrzymują i mają otrzymywać pomoc pozostałych państw, bogatych i biednych (w tym także Polski), i które zamierza się "dyscyplinować" - mają (a w każdym razie miały w 2005 roku) jedną wspólną cechę: najwyższy odsetek obywateli pracujących "na własny rachunek" czyli małych i średnich przedsiębiorców. Nie jest wykluczone, że po włączeniu ich do Eurolandu stały się one głównymi ofiarami ekonomiczno-handlowej ekspansji krajów Północnej i Środkowej Europy, a w szczególności - wielkoprzemysłowej produkcyjnej machiny Niemiec.
Ponieważ Polska należy do takiej samej kategorii - o ile pamiętam: 18,0% pracujących "na własny rachunek+ 1,4% w firmach rodzinnych, nie licząc wciąż licznych w Polsce rolników (Grecja - 31,3%+3,4%, Portugalia - 18,2%+ 0,6%, Hiszpania - 16,0% + 1,5%, Włoch badania nie objęły ale słyną z drobnej wytwórczości i usług) - gdy wejdziemy do Eurolandu, może nas spotkać taki sam los jak tamte kraje.
Mam nadzieję, że przynajmniej vice-premier W.Pawlak powinien przejąć się tymi cyframi - bo nie ma co liczyć na tych "cieniasów" z brytyjskimi paszportami, a także tego premiera, który od dawna "ma kłopoty z polskością"...
Warto zwrócić uwagę na to, że np. kraje skandynawskie, Austria i Niemcy mają takich obywateli ok. 10,0%. Finlandia i Belgia - mniej niż 12,0%, Szwajcaria 13,1%.
Wygląda na to, że ci, którzy nas chcą tam siłą i kłamstwem zawlec - szykują Polakom niezły "pasztet".
(Wszystkie dane z mego i Pani B.Gąciarz artykułu z książki "W środku Europy. Wyniki Europejskiego Sondażu Społecznego" - IFiS PAN, 2006).
Swoją drogą, ciekaw jestem, co by na takie dane powiedział niejaki Max Weber, z Jego tezą o protestantyzmie i duchu kapitalizmu. A dzisiaj - katolicy "górą", a na czele prawosławni Grecy (co trzeci pracujący - przedsiębiorcą!). Ale Europa ich załatwi - a może już załatwiła - protestanci znów będą lepsi!
Te dane pokazują jeszcze inną ważna prawidłowość: zgodnie z upowszechnionymi teoriami to tzw. klasa średnia stanowi społeczną bazę demokracji. I tym razem, trochę paradoksalnie, to się potwierdziło: ta klasa demonstruje na greckich czy hiszpańskich placach i ulicach swoje przywiązanie do reguł demokratycznych, podczas, gdy reszta europejskich społeczeństw dała się wziąć "pod but" swoim tzw. elitom. Na razie!
Smutne jest to, że polska "klasa średnia", zanim jeszcze stanęła na nogi, już jest zagrożona "wykasowaniem" przez euro i tzw. europejski system fiskalny, tak samo jak "młoda polska demokracja".
No i na kim ta ostatnia będzie budowana?
Na bolszewii Palikota i "post-komunie" Millera?
201
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze