32 obserwujących
687 notek
377k odsłon
4073 odsłony

SKĄD TYLE WROGOŚCI DO POLSKI I POLAKÓW?

Wykop Skomentuj241

Zacznę od tego, że trudno jest znaleźć na świecie, w bliższym i dalszym sąsiedztwie Polski, jakiś naród czy lud, którego liczący się przedstawiciele lub "frakcje", prezentowaliby wyraźną sympatię do Polski i Polaków; wyjątkiem są Węgrzy ale, po pierwsze, jedna jaskółka wiosny nie czyni, a po drugie - nawet i oni wchodzą w podejrzane układy z naszymi zdecydowanymi przeciwnikami czy wrogami, niekoniecznie korzystne dla nas. Może moglibyśmy znaleźć jakieś przykłady ludów przyjaznych Polsce gdzieś daleko od nas, w jakiejś Ameryce Płd. czy w Afryce ale to przecież nie ma dla nas praktycznego znaczenia...

Dlaczego tak się dzieje?

Jeśli chodzi o naszych największych i najgroźniejszych - ujmując to historycznie - sąsiadów, tzn. Niemców czy też Germanów (bo też Austriaków), i Rosjan (a przez ok. 70 lat - Sowietów), kiedyś nazywanych też Moskalami - to ich wrogość do Polski i Polaków może być po prostu NIECHĘCIĄ KATA DO OFIARY, często zresztą skrywaną i objaśnianą zupełnie inaczej lub wręcz "na odwrót". Ta wrogość jest często wzmacniana wskutek funkcjonowania trwałych stereotypów, które sprzyjają funkcjonowaniu w tych dwóch kulturach - germańskiej i rosyjskiej - pogardy i poczucia wyższości względem takich czy innych przejawów polskości, co nie pozostaje w sprzeczności także z przejawami kompleksu niższości (np. w obszarze kultury "wyższej)...

Trzeba przypomnieć i podkreślić, że już niemal od trzech stuleci tych dwóch potężnych naszych sąsiadów uprawia skuteczną propagandę podważającą sens istnienia Polskiego Państwa - I i II Rzeczpospolitej - jako przykładu anarchii, zagrażającej pokojowi w Europie, oraz "Polnische Wirtschaft", czyli gospodarczego marnotrawstwa. Ta propaganda uzasadniała m.in. dwukrotną likwidację tego państwa wspólnym wysiłkiem Germanów i Rosjan (w aparacie państwowym Rosji także było wielu ludzi pochodzenia germańskiego).

Gdy chodzi o innych naszych sąsiadów - Litwinów, Białorusinów, Ukraińców, Słowaków i Czechów - to różne odcienie ich niechęci do Polaków i Polski - w przypadku części Ukraińców i Litwinów wręcz wrogości - zostały ukształtowane głównie przez poczucie zagrożenia, płynące, w bliższej czy dalszej  przeszłości, ze strony Polski dla ich kulturowej czy politycznej suwerenności, a także z demonstrowanej często przez "polskich najeźdźców" i/lub "kolonizatorów" wyższości względem "ludności tubylczej".

Niemałą rolę w upowszechnianiu anty-polskich opinii i psuciu reputacji zarówno Polskiemu Państwu, jak  i Polakom odegrali i wciąż odgrywają ci byli lub aktualni jego obywatele pochodzenia żydowskiego, reprezentanci narodu, którego losy splotły się z losami Polski i Polaków, "na dobre i na złe"; szczególnie - jak pokazała to historia II Wojny Światowej - "na złe"... Ci spośród moich Czytelników i ogółu Polaków, którzy mieli szczęście lub nieszczęście spędzić na tzw. Zachodzie mniej lub więcej czasu - tak, jak niżej podpisany - mogli doświadczyć, ile wysiłku wkładali i wkładają w "obsmarowywanie" Polski i Polaków na ogół bardzo aktywni i wpływowi, szczególnie w mediach i środowiskach akademickich krajów Zachodu, reprezentanci kolejnych fal emigracji żydowskiej z Polski. Nie chodzi zresztą tylko o emigrantów...

Jest to specyficzny przejaw "wdzięczności" naszych byłych współobywateli za to, że przez stulecia oni i ich przodkowie mieli warunki do tworzenia najliczniejszej wspólnoty żydowskiej w świecie, wymordowanej niemal doszczętnie przez niemieckich okupantów!

Najsmutniejsze jest to, że również wśród "etnicznych Polaków" jest bardzo wielu takich, dla których "polskość to nienormalność" - jak stwierdził to w początkach swojej politycznej kariery późniejszy premier III RP, który zresztą porzucił to stanowisko dla znacznie bardziej intratnej funkcji w Unii Europejskiej, naśladując tym czynem króla Henryka Walezego, który zresztą wolał być królem francuskim bo jednak  był...Francuzem. Jego kaszubsko-polski odpowiednik był konsekwentny w swych anty-polskich działaniach, począwszy od udziału w obaleniu rządu Jana Olszewskiego, poprzez służebne działania wobec Niemiec i  podejrzane konszachty z W.Putinem, aż po wspomnianą ucieczkę do Brukseli i "rycie" stamtąd pod legalnie wybranym polskim, centro-prawicowym rządem...

Ilu podobnych "polonofobów" moglibyśmy w ostatnich 30 latach naliczyć się na polskiej scenie politycznej?

Obawiam się, że rzetelna odpowiedź na to pytanie byłaby raczej zasmucająca, na co wskazuje choćby liczba zwolenników partii wspomnianego wyżej premiera i jego samego. Pod tym względem mamy do czynienia z powrotem do niechlubnej tradycji ostatnich dziesięcioleci - a może i stuleci (potop szwedzki!) - I Rzeczpospolitej. W II Rzeczpospolitej podobne zjawiska miały charakter raczej marginalny, choć było to państwo wieloetniczne...





Wykop Skomentuj241
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka