Jak zapowiadaliśmy, tak się stało. Gazeta zemściła się na Katarynie, a teraz daje upust swojej bezczelności, atakując Nas, Salonowiczów. Przy tym, "Dziennik" nagłaśnia wewnętrzne problemy portalu, które administracja obiecała (z tego, co wiem) załatwić.
Redakcja wypomniała cenzorskie zapędy Salonu24:
"Blogerzy, którzy krytykują Katarynę, są wyrzucani z popularnego serwisu Salon24 i tracą swoje blogi. Kasowane są też nieprzychylne dla znanej blogerki komentarze. Większość cenzurowanych na Salonie24 internautów przeniosła się do portalu kontrowersje.net."
To oczywiste kłamstwo. "Dziennik" nie podał, kto został wyrzucony za krytykę Kataryny. Mogę się domyślać, że to świadoma akcja Matki Kurki. Taką stawiam tezę. Szkoda tylko, że bloger ów kiedyś mnie obsmarował błotem i zwyzywał, zarzucając "skur... się", nie podając żadnych merytorycznych argumentów, dowodów, nawet nie odnosząc się do treści notki. Zakładam, że ktoś, kto nie lubi Salonu 24 dał cynk "Dziennikowi", by wykończyć i skompromitować nasz portal od środka. Oczywiście, swoje pięć groszy dodać musiał Azrael - wzór największych cnót blogerskich.
"Dziennik" nagłośnił sprawę Marcina Lazarowicza, znanego jako Neospasmin. W żadnej sprawie nie przyszło mi się z nim kiedykolwiek zgodzić, ale postępowanie administracji mnie zaniepokoiło. Czytałem jednak, że ma się ona w ciągu kilku dni przypadkiem neo zająć. Tego już gazeta nie napisała. "Dziennik" przytoczył również słowa Lubicza i ciekawy jestem, czy za jego wiedzą, czy bez. I kolejny rodzynek, opisany przez gazetę - wasylzly. Z tego, co wyczytałem - rozstał się z salonem sam. Szkoda, że gazeta nie dodała, iż bloger ów - co ciekawe, anonim - z uporem maniaka nazywał Piłsudskiego "faszystą", nie popierając chorych tez żadnymi, naukowymi dowodami. Pomijam, że czasami mnie irytował, momentami obrażał, ale miał problem również z poprawnym zapisem nazwiska Marszałka. I sypie się wiarygodność gazety - opisuje przypadek anonimowego blogera, takiej właśnie - z ich punktu widzenia - plujki.
"Dziennik" poszedł z nami na wojnę. Z tym, że my używamy argumentów i działamy, a gazeta szuka autorytetów pokroju Jacykówa. Bronimy Katarynę, ale przede wszystkim nie zgadzamy się na kłamstwa Michalskiego i ton red. Krasowskiego. Nasz przeciwnik chce osłabić Salon 24, za pomocą prymitywnych metod. I co zostało potwierdzone - świat mediów nas czyta:
"W tej chwili w Salonie24 można znaleźć głównie obrońców Kataryny wojujących z DZIENNIKIEM. Można nie tylko przeczytać mnóstwo pozytywnych opinii o Katarynie, ale i kąśliwe listy i apele do Roberta Krasowskiego, redaktora naczelnego DZIENNIKA, w związku z jego listem otwartym do obrońców Kataryny."
Redaktorzy "Dziennika" rżną głupa i idą w zaparte. Nie przeprosili Katarynę za pomówienia, jakoby brała kasę od Kwiatkowskiego, a już pomijam knajacki sposób jej zdemaskowania. Red. Krasowski nie przeprosił nas za tekst, jakim mogą uraczyć nas dresiarze. Gazeta robi za guru etyczne, choć i na tym polu potrafi manipulować - choćby tytuł wywiadu z prof. Sadurskim, czy sprostowania Kataryny. Zostały one sprytnie nazwane "Listem Kataryny do Dziennika".
Nie znajduję żadnego, racjonalnego argumentu, by działanie gazety wytłumaczyć, obronić. W świetle kolejnych pomówień, głos powinien zabrać Igor Janke i odeprzeć ataki. "Dziennik" poszedł na wojnę na wyniszczenie, przypomina mi walki w okopach. Kto silniejszy, wygra. Prawda jest po stronie Kataryny i Salonu 24. Mamy jednak skuteczną broń - damy wyraz niezadowolenia również przez to, że nie będziemy kupować gazety. A wielu z nas do tej pory wierzyło, że to odskocznia od "Gazety Wyborczej". Działania "Dziennika" pokazują, iż nasze nadzieje były złudne.
Publicysta i redaktor Salonu24, "Gazety Polskiej", "Gazety Polskiej Codziennie", kiedyś "Dziennika Polskiego" (2009-2011, 2021-2023).
Wszystkie zamieszczone teksty na tym blogu należą do mnie i mogą być kopiowane do użytku publicznego tylko za moją zgodą.
Grzegorz Wszołek
Utwórz swoją wizytówkę
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka