Nasz ulubieniec znowu atakuje blogosferę. Który to raz "Dziennik" zaczepia internautów? Ogrom ludzi radził, by Michalski ucichł. Również i dziennikarze, którzy piszą w Salonie 24. Ale przecież dla "Dz" nie ma autorytetów, tylko własne ego! Tekst jest bardzo długi.
Michalski wyciągnął właściwie tylko jedną lekcję - wreszcie podał konkretne nicki, których nie trawi: "Lou Cypher", "thor", "zdziffko", "absztyfikant". Chociaż nie zauważyłem, by w swoich komentarzach ten trzeci był wściekły. Doczepił się również Kataryny i Salonu 24.
"Kataryna na tle całej tej tłuszczy nie była najgorsza. Ale też ją zdemoralizowała noszona zbyt długo maska. Z fajnej analityczki stawała się coraz bardziej surowym sędzią: dziennikarzy i naszego warsztatu, osób publicznych i ich integralności, ludzi, którym przynajmniej połowę swoich zarzutów mogłaby postawić pod własnym nazwiskiem. To byłoby czystsze."
Co Michalski miał na myśli, mówiąc, że nie była najgorsza. Skoro Kataryna nie należy do internetowego bydła, dlaczego w knajacki sposób jest traktowana? Widać, że dziennikarz nie ma pojęcia o prawach blogera. A to brzmi - mamy prawo pisać pod pseudonimami, czy tego ktoś sobie życzy, czy nie. Tym bardziej, jeśli nikogo nie obrażamy. Czy Palikot został w jakikolwiek sposób ukarany prawnie za pomówienia odnośnie prezesa PiS lub obrazę (wielokrotną) prezydenta? Odpowiedź brzmi - nie, chociaż pisze pod nazwiskiem. Kataryna nigdy nie stosowała wulgaryzmów w swoich wpisach, nie wyzywała obecnej głowy państwa, ani nawet byłej - Kwaśniewskiego, którego za pewne nie znosi. I istnieje przepaść - zarówno intelektualna, jak i merytoryczna, pomiędzy wpisami posła PO, który poniża w chamski sposób politycznych oponentów, a Kataryną, stosującą rzeczową analizę i bezkompromisowość. Wolę kulturę pod nickiem, niż chama pod nazwiskiem. I wszystko w tej kwestii.
Michalski robi z "Dziennika" cierpiętnika, ofiarę:
"Teraz Kataryna pisze do nas sprostowanie i my to sprostowanie publikujemy. Z podpisem "Kataryna" zamiast nazwiska, choć nie musimy."
Jeżeli ktoś publikuje niesprawdzone informacje, to ma obowiązek zamieścić sprostowanie. Nie musi Pan robić specjalnej łachy, bo sposób, w jaki Pan kłamał, nakazuje dać szansę drugiej stronie.
Michalski rozwodzi się nad nickami, które komentują informacje w portalu "Dziennika". Po co? Czy mógłby odnieść się do tysiąca innych, zamieszczanych na forum onetu lub innych portali? Czy zabrał głos, kiedy anonimowe szczyle brutalnie obrażały matkę Kaczyńskich w czasie jej pobytu w szpitalu? Zabiera dopiero teraz, kiedy jego koledzy zdemaskowali Katarynę. I staje się ona przykrywką, a zarazem symbolem walki z anonimami. Czy to jest fair?
Michalski krytykuje też komentatorów naszego portalu, w szczególności Marylę. Mogę zgodzić się, że nie zawsze blogerzy salonu 24 piszą mądrze i rozsądnie, choć "Dz" zasłużył na nazwę "Der Dziennik" za swoje postępowanie.
"Szczerze mówiąc, byłem kiedyś taki naiwny, żeby wierzyć, że internet da Polakom wolność, jakiej nie mieli od dawna. Pomyliłem się. Internet stał się szkołą niewolników."
Jak poważny dziennikarz może pisać takie bzdury? Blogosfera i Internet to symbol wolności. Oczywiście - nie ma zgody na immunitet, tylko dlatego, że ktoś podpisuje się nickiem. Ale co innego dyskusja za pomocą bluzgów, a co innego publicystyka Kataryny. I nie potrafi tego Michalski przyznać. Jeżeli "Internet jest szkołą niewolników", to ten dziennikarz jest jej pierwszym zakładnikiem. Bo miał odwagę skłamać na temat blogerki. Bo podpisuje się nickiem, bo czyta ją kilkadziesiąt razy mniej ludzi, aniżeli "Dziennik". W cztery oczy zapewne nie powtórzyłby, że Kataryna brała pieniądze od Kwiatkowskiego, gdyż musiałby wytłumaczyć, skąd taką informację posiada.
To Internet dał Panu możliwość zaatakowania Katarayny i Nas, Blogerów. Zapomniał Pan o tym. Po wpisie "Utracona cześć Kataryny" wielu ludzi mediów doradzało Panu, by Pan zrezygnował z udziału w tej debacie, bowiem wyjątkowo się Pan skompromitował. Pan jednak nie posłuchał i prowadzi prymitywną wojenkę, Panie Michalski. Jak nisko można upaść?
Publicysta i redaktor Salonu24, "Gazety Polskiej", "Gazety Polskiej Codziennie", kiedyś "Dziennika Polskiego" (2009-2011, 2021-2023).
Wszystkie zamieszczone teksty na tym blogu należą do mnie i mogą być kopiowane do użytku publicznego tylko za moją zgodą.
Grzegorz Wszołek
Utwórz swoją wizytówkę
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka