Zawsze miałem o nim dobre zdanie, bo to dziennikarz-inteligent. Zaremba wraz z Jachowiczem potrafili wznieść się ponad jałowy i bezczelny front przeciwko blogerom. Bardzo ucieszył mnie jego tekst w dniu dzisiejszym - bardzo wyważony, krytykujący też zachowanie swojej gazety. Trudno oczekiwać, żeby Zaremba zrugał swoich kolegów i koleżanki, aczkolwiek udowodnił, na czym polega rzetelna profesja i obiektywizm, który przecież trudno zachować, szczególnie w trakcie wojny.
Publicysta, jako jeden z nielicznych w "Dzienniku", miał honor i odwagę, by podkreślić, że postępowanie wobec Kataryny było błędem:
"A jednak, co przeoczyła większość moich krytyków w sieci, uznałem kontekst tego ujawnienia za dwuznaczny, a skutki za opłakane. Nawet nie dlatego, że zdarzenie to nałożyło się na pogróżki Czumy syna. Przede wszystkim dlatego, że społeczna korzyść z tej dekonspiracji jest żadna, a wrażenie dokuczania osobie bezkompromisowej – dojmujące."
Pomimo całej akcji "STOP chamstwu!" nie umiem sobie wyobrazić korzyści, które wypływałyby z ujawnienia Kataryny, poza większą ilością kliknięć na stronę internetową "Dziennika". Blogerka w tej chwili żałuje, że kiedykolwiek wdała się w rozmowy z dziennikarzami, weszła w ten światek. Michalski, Krasowski i Stremecka niczego sobie nie chcą zarzucić, a brną w kolejne wojenki. Do tego trio dołączył Karnowski, wydawało się - niezwykle inteligentny i obiektywny dziennikarz, zresztą całkiem sympatyczny. W imię walki o wpływy, klikalność i rozgłos, manipulowano również znanymi ludźmi.
Nie zgodzę się z Zarembą w jednym - że akcja gazety była "komedią omyłek", czy "zlotem przypadków". Zaczęło się od ujawnienia danych Kataryny, głos zabrał Michalski, który wytoczył nam wojnę, potem Krasowski kazał całować się po dupie, wystartowała filantropijna akcja "STOP chamstwu w Internecie", głos zabierają "autorytety", Michalski znowu skontrował, a w międzyczasie upust arogancji pokazała Stremecka i dał się w to wszystko wplątać Karnowski. "Dziennik" nie omieszkał również przywalić i nakłamać w sprawach Salonu 24. To nie może być pomyłka, a działanie z premedytacją.
Osobiście - nie chciałbym, aby media "papierowe" przeniosły się do blogów. Bo słusznie zauważa Zaremba:
"Wielu blogerów stanie się z kolei dziennikarzami. I społeczeństwo, demokracja nałoży na nich regulacje, których dziś tak bardzo się obawiają. Nie na internet jako taki, a na nich."
A wtedy, zależnie od rządzącej opcji, nie będzie można przywalić Michnikowi, Kaczyńskiemu, czy Bartoszewskiemu, bo będzie to niepoprawne politycznie. Choć, kto wie - jeszcze sto lat temu nikt nie myślał o Internecie i komputerze jako takim. Dzisiaj, za pośrednictwem mediów, naparzamy się z "Dziennikiem".
Walka będzie skończona, jeśli Michalski i Krasowski przeproszą i cofną swoje słowa na temat Nas, Blogerów. Ale nawet, kiedy dojdzie do zawieszenia broni, to nie zapomnimy o całym zajściu, manipulacjach i oszczerstwach. Bo nikt nie ma moralnego prawa przymykać Nam ust. W tej wojnie wygrywamy My - "Dziennik" został skrytykowany właściwie ze wszystkich stron, a i wielu z Nas do lektury gazety już nie wróci.
Publicysta i redaktor Salonu24, "Gazety Polskiej", "Gazety Polskiej Codziennie", kiedyś "Dziennika Polskiego" (2009-2011, 2021-2023).
Wszystkie zamieszczone teksty na tym blogu należą do mnie i mogą być kopiowane do użytku publicznego tylko za moją zgodą.
Grzegorz Wszołek
Utwórz swoją wizytówkę
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka