Grzegorz Wszołek - gw1990 Grzegorz Wszołek - gw1990
109
BLOG

Cyrk Jacksona

Grzegorz Wszołek - gw1990 Grzegorz Wszołek - gw1990 Rozmaitości Obserwuj notkę 40

Życie króla popu, jakby się uprzeć, można byłoby nazwać cyrkiem, niestety. Jackson szokował, wielokrotnie robił show - często niesmaczne, żenujące, a jednak pozostanie w pamięci. Szkoda, że niedawny pogrzeb czy pożegnanie był aż takim cyrkiem, który przebił chyba parady gwiazdora.

Nie przyłączam się do chóru krytyków wszystkiego w piosenkarzu. Jackson miał genialny głos, a z dobrym poczuciem rytmu poruszał się na scenie, jak ryba w wodze. Zrewolucjonizował rynek muzyczny utworem "Thriller" i dał podwaliny pod manię teledyskową i telewizję MTV - dziś muzyczno-rozrywkowego potentata. Co innego jednak strona artystyczna, a co innego życie. Doprawdy, należy to oddzielać, ale obiektywnie. Tak jak mogę z czystym sumieniem nazwać Jacksona genialnym piosenkarzem, tak widzę całą paranoję, którą stworzył i krąży wokół niego nawet po dziś dzień.

Można gwiazdę usprawiedliwiać trudnym dzieciństwem. Brak miłości i sadystyczny ojciec sprawiły, że Jacksonowi pomieszało się w głowie i całe życie czuł się Piotrusiem Panem. Uwielbiał dzieci i stworzył dla nich Neverland. Z drugiej strony znane są historie, jakoby zabawki swoich pociech zabierał po każdym użytku i spalał, by zabezpieczyć je przed bakteriami. Chodziły one również w maskach aż do czasu pożegnania - istna paranoja. Dzieci miały z ojcem-Jacksonem przerąbane. 

Dlatego też tak bardzo poirytowała mnie scena pogrzebowa, kiedy rzekomo kochająca umarłego rodzinka dała mikrofon córce artysty. Nie jestem szpiegiem i nie snuję spiskowych teorii, ale ludzkie oko zarejestruje brak szczególnych emocji dziewczynki podczas wykonywania wspólnej piosenki przed mową. Dość powiedzieć, że bracia, ani tym bardziej chory na kasę ojciec, nie potrafili nigdy pomóc w tym cyrku Michaelowi. Dzisiaj wszyscy razem się obściskują na znak miłości w rodzinie i uczczenia pamięci Jacksona. Wykorzystywanie emocji córeczki było naprawdę niesmaczne. W ogóle nie wiem, jak nazwać mowy pożegnalne ludzi, którzy mieli gdzieś artystę, a wygłaszali piękne peany nad złotą trumną piosenkarza. Kiedyś kobieta, wyśmiewająca się z dziwactwa Jacksona opowiadała na pogrzebie, jak to zawsze Michael mógł na nią liczyć i umówić się na randkę. Właściwie tyle, faktycznie, piosenkarz mógł dostać od najbliższych.

Do całego cyrku dochodzi masa operacji plastycznych, wybielenie skóry, afery o molestowanie seksualne dzieci. I nikt mi nie wmówi, że pedofilia u Jacksona była jakąś bajką i zmową. Nikt normalny i bez winy, nie wypłaciłby rodzinie 20 mln dolarów za brak pozwu sądowego, jak to zrobił Michael. 

Szkoda tego pogrzebowego cyrku. Ale z drugiej strony, tragedia Jacksona pokazuje, w jakim kierunku idzie świat. Pieniądze, szaleństwo, hipokryzja i głupota przesłaniają zdrowy rozsądek. I wielki talent artystyczny, jak w przypadku piosenkarza. Życie i śmierć Michaela obrazuje, co zrobi z człowiekiem brak miłości i przyjaciół. A wokół wszystkiego obracają się wielkie pieniądze.

Publicysta i redaktor Salonu24, "Gazety Polskiej", "Gazety Polskiej Codziennie", kiedyś "Dziennika Polskiego" (2009-2011, 2021-2023).  Wszystkie zamieszczone teksty na tym blogu należą do mnie i mogą być kopiowane do użytku publicznego tylko za moją zgodą. Grzegorz Wszołek Utwórz swoją wizytówkę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (40)

Inne tematy w dziale Rozmaitości