Tak można określić grę Polski do 70. minuty w meczu z Irlandią Północną. Gol na 1:1, strzelony przez Lewandowskiego z dawką szczęścią, nie pomógł. Wcześniej naszych obrońców upokorzył napastnik Glasgow Rangers - Lafferty. Biało-czerwonych na mundialu w RPA nie będzie.
Chciałoby się powiedzieć - gdyby Polska grała przez cały mecz tak, jak od momentu zdobycia bramki...
I połowa była totalną katastrofą. Irlandczycy stworzyli 3 akcje, w tym dwie stuprocentowe i jedną potrafili wykorzystać. Najlepiej wypadł Obraniak, któremu szczęście ostatecznie nie dopisało - raz po jego strzale piłkę wybił obrońca z linii bramkowej, a minutę później uderzył po stałym fragmencie gry w słupek. Na domiar złego, uraz śródstopia dał o sobie znać i po przerwie zastąpił go Smolarek. W czasie pierwszych 45 minut nieźle zaprezentował się Brożek i Roger. Lewandowski aż do momentu strzelenia gola wyrównującego grał katastrofalnie - niecelne podania, straty, brak woli walki, strzałów na bramkę. Podobnie zresztą jak Błaszczykowski.
Pomocnik Borussi Dortmund, który dwa tygodnie temu świetnie radził sobie z obrońcami Realu Madryt, a wcześniej z Grekami, dziś przygasł. Miałem wrażenie, że źle się czuł, bo partnerzy i tak nie darzyli go takim zaufaniem na boisku, jak zwykle. Nie widać było przebojowych rajdów, ani raz Błaszczu nie potrafił ograć Evansa.
Poza tym, reprezentanci Polski byli za wolni. Szkoda tej sytuacji Rogera, kiedy huknął na bramkę z 18 metrów. Lewandowski w ostatniej akcji meczu mógł zachować się mniej arogancko i podać na skrzydło, na wolne pole. Wolał zostać bohaterem. I mimo strzelonej bramki w 80 minucie, był jednym z najsłabszych ogniw w drużynie Beenhakkera.
Irlandia zaprezentowała się solidnie w obronie i wykonała w 100 procentach plan taktyczny. Słowacja zremisowała z Czechami 2:2. Wynik ten byłby dla nas idealny, gdyby padł jeszcze jeden gol dla naszych. Ale nie padł. Padł za to doszczętnie mit Beenhakkera. A trwał do 2008 roku. Swoje już zrobił, teraz pora na kogoś innego. Trzy lata na ławce trenerskiej polskiej reprezentacji i pieniądze, jakie przy tym zainkasował, to sporo. Mój typ? Henryk Kasperczak.
PS. Właśnie zauważyłem, że licznik moich postów zatrzymał się na 300. Ale ten czas szybko leci! Dzięki wszystkim za komentarze i dyskusje pod każdym postem. Szczególnie pod tym, pomimo kiepskich humorów po meczu. Polska piłka jednak nigdy nie będzie nam chyba obojętna :)
Publicysta i redaktor Salonu24, "Gazety Polskiej", "Gazety Polskiej Codziennie", kiedyś "Dziennika Polskiego" (2009-2011, 2021-2023).
Wszystkie zamieszczone teksty na tym blogu należą do mnie i mogą być kopiowane do użytku publicznego tylko za moją zgodą.
Grzegorz Wszołek
Utwórz swoją wizytówkę
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Rozmaitości